haker wyciek danych apple
13

Apple twierdzi, że haker nie wykradł danych użytkowników. Ten… twierdzi zupełnie co innego

Wczoraj usłyszeliśmy o sprawie hakera, który kilkukrotnie włamał się na serwery Apple. Sprawca miał 16 lat i w kwestii kradzieży danych... jego słowa nie pokrywają się z tym, co ma nam do przekazania gigant technologiczny.

Wczoraj świat obiegła informacja o tym, że mający zaledwie 16-lat młodzieniec wielokrotnie dokonał włamania na serwery Apple. Właściwie… dokonywał ich wielokrotnie — i kiedy po czasie Apple się o tym zorientowało, poprosiło FBI o pomoc w znalezieniu osoby za to odpowiedzialnej. Nie było to wcale proste, kiedy okazało się że trop prowadzi do Australii — poprosili tamtejsze służby specjalne o pomoc. Ostatecznie udało się zlokalizować sprawcę — zabezpieczenia Apple rejestrowały bowiem numery seryjne urządzeń, które wykorzystane zostały przy włamie. Podczas przeszukiwania domu 16-latka, numery MAC pokryły się z tymi zarejestrowanymi na serwerach — służby wiedziały już wtedy, że mają do czynienia ze sprawcą ataków… a znaleziony tam folder „hack hack hack” i zgromadzone w nim pliki raczej nie pozostawiały żadnych wątpliwości.

apple kradzież danych

Włamy i 90 gigabajtów wykradzionych danych

To nie jest tak, że nastolatek po prostu przeglądał to, co znajduje się na serwerach Apple. Wykradł bowiem z zabezpieczonych serwerów giganta ponad… 90 gigabajtów tajnych danych! Co ciekawe, Apple twierdzi że sprawca nie zyskał dostępu do danych klientów firmy. Co innego mówi jednak… jego adwokat — według niego wśród danych które udało się ukraść z serwerów firmy, były także prywatne dane użytkowników. Kto mówi prawdę? Cóż — prawdopodobnie nigdy, albo przynajmniej jeszcze długo, się nie dowiemy. Jeżeli mam być szczery, to… bardziej skłaniałbym się do zaufaniu obrońcy — bo skoro przed sądem otwarcie mówi o tym, że jego klient miał te pliki — to raczej nie chciałby sobie w ten sposób przysporzyć dodatkowych problemów… prawda?

apple kradzież danych

Słowo przeciwko słowu i historia jak z filmu!

Cała ta sytuacja przypomina fabułę trzymającego w napięciu filmu akcji — a prawdopodobnie mocy dodaje wszystkiemu fakt, że sprawca miał raptem 16 lat i jego tożsamość, z uwagi na to że jest niepełnoletni, jest ściśle chroniona. Różne źródła podają, że miałby on też być postacią rozpoznawalną w środowisku hakerów. Wyrok w tej sprawie ma zapaść dwudziestego września.

Przyznam że najbardziej jednak w całej tej sytuacji intryguje mnie kwestia danych, które udało się wykraść z tychże serwerów — no i związane z tym słowo przeciwko słowu. Bo jako klient i użytkownik ich usług tak naprawdę teraz nie wiem: mam się czego obawiać, czy nie? Coraz większa w ostatnich miesiącach ilość wszelkiej maści wyciekających danych i stanowiska różnych firm nauczyły mnie, że warto być podejrzliwym i śledzić temat — bo często o ataku dowiadujemy się po wielu dniach, kiedy na zmianę haseł gdzie tylko się da może być już odrobinę za późno. Chciałbym, żeby racja była po stronie Apple, ale… przecież wtedy słowa obrońcy nie miałyby żadnego sensu?

Źródło