9

Apple, Google i Facebook wywrócą do góry nogami rynek pracy. Facebook może być górą

Sprawa jest krótka. Rynek pracy drastycznie się zmienia, a kilka firm z Doliny Krzemowej pokazuje nam możliwe kierunki. Warto im się przyjrzeć bo to tylko kwestia czasu kiedy dotknie to nas.

Koronawirus bardzo namieszał na rynku pracy. Nie mam teraz na myśli pogłębiającego się kryzysu i masowych zwolnień. Zabrzmi to bezdusznie, ale wyjdziemy z tego. Czy nam się to podoba czy nie gospodarka przechodzi przez te same cykle co kilka lat. Przychodzi czas hossy, wszystko rośnie, biznesy mnożą się jak grzyby po deszczu, ludzie pozwalają sobie na więcej, aż w końcu to co poszło w górę musi w końcu spaść tylko po to, aby po pewnym czasie na gruzach dawnego sukcesu rodziły się nowe pomysły. Nie umniejsza to w żaden sposób tragedii ludzi, którzy z powodu lockdownu znajdują się w dramatycznej sytuacji tak zawodowej, jak i finansowej.

Teraz należy sobie również zadać jedno bardzo ważne pytanie. A brzmi ono: jak zmieni się rynek pracy? Bo to, że nie będzie taki sam jest równie pewne jak to, że podatki trzeba płacić. Co ciekawe, jego formowanie się będzie burzliwe i szybkie, a nowy fundament może zostać położy ponownie w Dolinie Krzemowej. Dlaczego akurat tam? Ze względu na umiejscowienie tam sporej części największych i najbogatszych firm świata. Również dlatego że znajdujące się tam firmy w ogromnej mierze zatrudniają osoby, które mogą swoje zadania realizować z dowolnego miejsca na ziemi, a więc realizujące zadania w formie, która dotyczy większości z nas.

Posłużę się przedstawieniem 4 modeli, które oczywiście nie są w żaden sposób odkrywcze. To co w nich ciekawego i co może mieć na nas bezpośredni wpływ to firmy, które za nimi stoją.

Tradycja wiecznie żywa

Obrońcami tradycji okazują się Apple i Google. Ich cel to przywrócenie sposobu pracy z przeszłości, czyli z biur. Niedawno pisałem o planach Google, które zostały zakomunikowanego przez samego Sundara Pichai. Jego wizja zakłada, że z początkiem lipca poszczególne obiekty, które należą do Google zostaną odblokowane dla pracowników i będą oni mogli powoli, metodycznie wracać do swojej dawnej, biurowej aktywności. Oczywiście cały plan jest elastyczny i w dużej mierze będzie zależeć od rozwoju pandemii koronawirusa, nie mniej jednak cel i kierunek są bardzo jasno wytyczone.

Zdjęcie: Damir Kopezhanov

Zdjęcie: Damir Kopezhanov

Google na nikogo nie naciska. Powrót do biura w tym roku będzie opcją i każdy może sam zdecydować czy chce/musi wracać czy woli pozostać w domu. Jeśli sytuacja pozwoli to od 2021 wszyscy wracają już na stałe i firma wraca w pełni na stary tor. Do tego czasu będziemy świadkami jak jedna z największych firm pracuje niemal w pełni zdalnie. To ważne, ponieważ jeśli oni będą radzić sobie dobrze to znaczy, że firma każdej skali może przejść na taki model. To bezpośrednio może mieć wpływ na nowe strategie istniejących i przyszłych organizacji.

Kolejnym obrońcą tradycji jest Tim Cook i jego Apple. Ich tęsknota za tym co było jest dużo większa. Według przecieków Apple namawia część swoich pracowników do powrotu już od maja i planuje to ciągnąć cały czerwiec. Tym samym, gigant z Cupertino stawia się po drugiej stronie skali niż wszyscy inni. Apple nie czeka do końca roku roku. Apple działa tu i teraz. Czy to znak sygnał, że budowanie kreatywnych produktów wymaga skupienia ludzi w jednym miejscu?

Okno w przyszłość?

Po drugiej stronie mamy dwie firmy: Facebook i Twitter. Podobnie jak w przypadku pierwszej pary również i tu widać delikatne różnice w przyjętych założeniach.

Facebook jasno określił swój cel. W ciągu dekady planuje przenieść blisko 50% pracowników na pracę zdalną. Oznacza to zakrojoną na szeroką skalę zmianę polityki wewnętrznej wobec obecny pracowników oraz zmianę tej dotyczącej przyszłego procesu rekrutacji. Brzmi to świetnie. Mieszkając w Warszawie będzie okazja zatrudnić się w siedzibie głównej Facebooka. Czy pójdą za tym pieniądze jak w USA? No i tu zaczyna się robić kontrowersyjnie o których pisałem tutaj.

Jednak zapominając o cięciach pensji obraz jest jasny. Połowa firmy idzie na „zdalne”, rekrutujemy na całym świecie i zajmie nam to 10 lat. Firma wyjdzie do dużo szerszego i większego grona potencjalnych pracowników. To dobry sygnał dla wielu osób. Na świecie jest mnóstwo specjalistów którzy kiedyś nie mogli nawet myśleć o pracy dla nich z powodu miejsca zamieszkania, a tu nagle będą mogli zmienić plan swojej kariery.

Zdjęcie: Chris Montgomery

Zdjęcie: Chris Montgomery

No i przechodzimy teraz do Twittera który idzie w kolejną skrajność. Firma, która jako jedna z pierwszych przerzuciła swoich pracowników na home office zanim cała sytuacja z pandemią przybrała mocno na sile. Godne pochwały. Kolejnym ciekawym ruchem z ich strony był komunikat CEO Twittera Jacka Dorsey. To, że byli jednymi z pierwszych którzy „wycofali się” do domów nie znaczy, że będą pierwszymi którzy wrócą do biur. Ba! On stwierdził, że pracownicy nigdy nie muszą wracać do biura jeśli nie chcą. Wystarczy, że pracownik wyrazi taką wolę, a jego obecność nie jest kluczowa dla funkcjonowania biura to firma zrobi wszystko co trzeba, aby mógł on zostać w domu.

Przypadek Twittera podobnie jak w przypadku Facebooka będzie trybem hybrydowym, jednak ich nieformalnym celem jest przejście zasadniczo na tryb 100% pracowników zdalnych. Odważny ruch tej kiedy mówimy o firmie tej skali. Odważny, ale czy potrzebny? Czy warto jest jest iść w model zdalny przy firmie tej skali? Czy narzut jaki będzie związany z komunikacją, organizacją i zmianą sposobu pracy jest wart zachodu? Oczywiście taki proces nie zostanie przeprowadzony z dnia na dzień, ale czy inwestycja jest sensowna?

No i co z tego?

Gdyby to była normalna sytuacja to w sumie nic. Jednak jesteśmy daleko od normalności. To co chcą firmy to jedno. To czego będą chcieli pracownicy to zupełnie inna sprawa. Przedstawione przeze mnie firmy prezentują cztery podejścia po dwóch stronach barykady. Firma, która wygra ten „spór” będzie miała gigantyczny (nie boję się tego stwierdzenia) wpływ na rynki pracy na całym świecie.

Moim zdaniem Facebook ma największe szanse. Pomimo kontrowersji ich strategii, przedstawiony model wydaje się najbardziej elastyczny i dostosowany do okoliczności. Oczywiście zaraz mi ktoś zarzuci, że to wszystko przecież jest. Tak! Masz rację! Oni nie wymyślają koła na nowo. Oni – największe firmy – nie stworzą nic nowego jeśli chodzi o model pracy. Oni „tylko” sprawią, że ciężar wykorzystania danego modelu zatrudnienia zostanie przesunięty, a to bardzo dużo! Zmieni to sposób budowania nowych firm, zmusi stare firmy do transformacji, pracownicy i pracodawcy będą uczyć się nowego sposobu współpracy.

Wiem, że modele zatrudnienia nie brzmią ciekawie…bo nie są. Jednak obserwacja tego jak to będzie się teraz zmieniało na przestrzeni roku/dwóch lat może być czymś naprawdę fascynującym.

A kto Twoim zdaniem wygra? Która firma może wywrzeć największy wpływ na rynki pracy?