20

Dla tej funkcji każdy będzie chciał mieć Apple Glass

apple glass
Okulary od Apple to gorący temat ostatnich czasów. I nic dziwnego, mogą one bowiem zrewolucjonizować AR tak, jak iPhone zrewolucjonizował korzystanie z telefonu.

Z przełomowymi zmianami w sektorze mobile tak już jest, że albo przyjmują się szeroko, efektywnie wpływając na nasz sposób interakcji z urządzeniami, albo też – stanowią ślepy zaułek rozwoju, jeżeli ludzie stwierdzą, że dana technologia nie jest im tak naprawdę potrzebna. W taki sposób pożegnaliśmy telefony z dwoma ekranami, z obracanymi kamerkami czy mające powrócić zza grobu slidery. Od ściany odbiła się też pierwsza wersja Google Glass, choć ciężko uwierzyć, że od tej premiery minęło już 7 długich lat. W tym czasie technologia AR poszła nieco do przodu i zawitała na telefony komórkowe. Niektórzy w rozszerzonej rzeczywistości widzą przyszłość interakcji człowieka z maszyną i zarząd Apple najwyraźniej też zalicza się do tej grupy, ponieważ aktywnie szuka rozwiązań technicznych dla swojego przełomowego pomysłu związanego z obsługą okularów do AR.

Apple Glass uczynią z każdej przestrzeni panel dotykowy

Nie tak dawno świat obiegła informacja, że Apple Glass będą mogły działać jako strażnik naszej prywatności – nosząc je i patrząc na ekran np. Macbooka użytkownik będzie widział obraz, podczas gdy wszyscy wokół – tylko czarną przestrzeń. Teraz Apple chce rozszerzyć ten pomysł tak by użytkownicy faktycznie mogli skorzystać z pełnego potencjału rozszerzonej rzeczywistości. Jeżeli bowiem Apple Glass wyświetlałoby jakiś obiekt w przestrzeni (np. interfejs), dobrze byłoby moc z tym przedmiotem wejść w interakcje – obrócić go, nacisnąć przycisk etc. W telefonach takie czynności wykonujemy intuicyjnie przy użyciu ekranu dotykowego. W okularach takiej możliwości nie ma, chyba że będziemy je za każdym razem zdejmować i pukać w soczewkę, bądź korzystać z komend głosowych lub zestawu przycisków, które będą się na nich znajdować. Żadna z tych dróg wyraźnie nie pasuje Apple.

apple glass

Patent złożony przez firmę ujawnił, że firma z Cupertino dąży do bardziej naturalnej interakcji – jeżeli widzimy przycisk wyświetlony np. na blacie, to Apple chce, by jego dotknięcie w przestrzeni powodowało jego aktywację. Nie wiem czy wam też, ale mi taka informacja od razu skojarzyła się z Tonym Starkiem i wyświetlanymi w przestrzeni interfejsami jego komputerów. Takie podejście do rozszerzonej rzeczywistości faktycznie może zmienić nasz sposób korzystania z komputerów, ponieważ do wykonywania różnych zadań, w zależności od programu moglibyśmy zaaranżować dowolną przestrzeń. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że rozwiązanie takie mogłoby się sprawdzić zarówno w sferze biznesowej (nie musisz nosić laptopa – jeżeli chcesz napisać tekst klawiatura i dokument wyświetlą ci się na stole), przemysłowej (kontrola maszyn) czy hobbystycznej (np. rysowanie). Finalna liczba zastosowań zależy od tego, jak dobrze Apple Glass będzie reagowało na fizyczne dotknięcie wirtualnego przycisku. I tu pojawiają się schody.

Nie od razu Apple Glass zbudowano

Podstawowym problemem, przed którym stoi firma, jest wykrycie kolizji dwóch obiektów w przestrzeni. Innymi słowy – komputer w okularach może mieć duży problem ze stwierdzeniem, czy dany wirtualny przycisk został faktycznie użyty, czy tylko przesunęliśmy nad nim dłonią. Jeżeli Apple Glass ma mieć jakiekolwiek zastosowanie praktyczne, problem ten musi koniecznie zostać rozwiązany. Niestety, rozwiązanie proponowane przez Daniela Kurza, pomysłodawcy tego patentu, nie napawa optymizmem co do swojej skuteczności. Według niego całość ma bowiem opierać się na kamerze termowizyjnej, która wykrywałaby delikatne zmiany temperatury w miejscu, które dotknęliśmy. Jeżeli miejsce w którym pojawia się ślad cieplny korespondowałoby z tym, w którym jest wyświetlany wirtualny przycisk, oznaczałoby to, że został on wciśnięty.

apple glass

Jeżeli taki system by zadziałał, to na początku mielibyśmy do czynienia z bardzo ubogim asortymentem interfejsów AR, raczej ograniczającym się wyłącznie do dużych przycisków. Myśli o wirtualnych klawiaturach czy stanowiskach do rysunku warto na razie pozostawić więc w sferze marzeń. Nie zmienia to jednak faktu, że Apple chce wynieść AR do poziomu, na który nie wszedł nikt do tej pory.

Do poziomu, w którym ta technologia naprawdę może stać się użyteczna.

Źródło: PocketNow