17

Apple chargergate i EarPodsgate – afery, która wyprzedziły produkt…

Od dłuższego czasu w Apple kultywuje się nową, świecką tradycję wypuszczania niedorobionych produktów, podejmowania nie najlepszych decyzji, kończących się wybuchem medialnych afer. Mieliśmy już między innymi antennagate, kilka bandgate'ów, butterfly keyboard effects... dziś jednak w sieci wybuchła afera jeszcze bez produktu. Wywołały ją doniesienia Ming-chi Kuo, jednego z bardziej wiarygodnych analityków rynkowych.

Sprawę potencjalnego usunięcia słuchawek i ładowarki z iPhonowego pudełka opisał już na naszych łamach Krzysztof Rojek, ale pozwolę sobie wyrazić pewne votum separatum od jego jednoznacznie negatywnej opinii. To, jak ocenimy ten krok, zależeć będzie tylko od tego, jak Apple skonfiguruje ceny iPhonów 12. Dzięki temu zobaczymy też jak na dłoni intencje Apple, niezależnie od tego, jak będzie to chciało marketingowo opakować.

Cena jest kluczem

Jeśli cena iPhona oraz osobno kupowanych ładowarki i słuchawek przekroczy cenę poprzednich modeli, pokaże to jasno, że jest to zwykły skok na kasę, a księgowy stojący na czele Apple jednak nie wyciągnął wniosków z ostatnich lat. Jeśli cena będzie taka sama lub niższa, wszyscy machną na to ręką lub wręcz się ucieszą. Będzie można wtedy też uwierzyć, że Apple naprawdę próbuje ograniczyć ilość elektrośmieci, bo tak zapewne będzie to publice sprzedane.

Dlaczego to MOŻE być niegłupie

Należy pamiętać, że jeśli ktoś wdepnął w ekosystem Apple, najczęściej wciąga w to po pewnym czasie całą rodzinę. Często dokupuje się dodatkowe akcesoria, co powoduje, że elementy z zestawów lądują w szufladzie. Patrząc na popularność AirPodsów, zakładam, że spora część EarPods-ów okupuje właśnie wspomniane miejsca. Podobnie bywa z ładowarkami, osoby od lat funkcjonujące w ekosystemie Apple, potrafią mieć trochę tego balastu, a ładować i tak przy użyciu mat bezprzewodowych, hubów itd.

Więc jeśli za likwidacją tych elementów pójdą niższe ceny, nic wielkiego się nie wydarzy, nie będzie żadnej afery. W takiej sytuacji dla Apple najkorzystniej byłoby wprowadzić konfiguratory, podobne do tych, jakie mają ich komputery. Potrzebujesz słuchawek lub ładowarki? Dobierasz ją jak RAM lub SSD do Maca. Apple może dać wtedy opcje z ładowarkami 5 W, 18 W i przerzucić decyzję na klienta.

Dlaczego dobrze, że ta plotka się pojawiła

Jak w przypadku każdego wycieku, nie wiadomo, czy wiadomość ma odbicie w rzeczywistości. Nie wszystkie predykcje Kuo się potwierdzały. Jeśli jednak Apple rozważa taki krok, to niezależnie od tego, co za nim stoi, reakcja społeczności interesującej się Apple może dać firmie trochę do myślenia.

Nie ma co ukrywać, większość użytkowników Apple jest już poirytowana cenami smartfonów a w ostatnim czasie pojawiły się jaskółki, że coś w tej kwestii się zmienia. Apple wprowadziło rozsądnie wycenionego iPhona SE, plotki mówią też o nie aż-tak-wysokich wycenach modeli iPhone 12. Próba ukrycia podwyżki pod takim pozorem nie przejdzie bez echa, widać to już po dzisiejszych reakcjach.

Na przełomie jesieni i zimy Apple wprowadzi pierwsze Maki z ARM i z pewnością będzie chciało jak najlepszego klimatu wokół swojej marki. Wydaje się, że taka trochę śmieszna afera „w ciemno” może się w tych warunkach konsumentom przysłużyć. Pokazuje, że ta irytacja dalej w użytkownikach siedzi.