41

Żadna firma technologiczna nie dba o poczucie bezpieczeństwa użytkowników tak, jak Apple

Apple na każdym kroku powtarza, że prywatność i bezpieczeństwo użytkowników jest u nich zawsze na pierwszym miejscu. Robią to na tyle często, że... naprawdę trudno przejść obok tego obojętnie.

Wielokrotnie użytkownicy (oraz ci, którym z Apple zupełnie nie po drodze) rozprawiali się z mitem bezpiecznego Apple. Udowadniali, że to nie jest tak, że na użytkowników ich smartfonów, tabletów czy komputerów nie czyhają żadne zagrożenia, a całe zło wirtualnego świata zostało na Androidzie i Windowsie. Prawdą jest, że o złapanie jakiegoś syfu trzeba się w ekosystemie Apple trochę bardziej postarać, co wynika też w jakiejś mierze z narzuconych odgórnie ograniczeń systemowych. Ale pomijając już statystyki, po obejrzeniu wczorajszej konferencji jestem pewien, że nikt nie przykłada tyle wagi co Apple do tego, by ich użytkownicy czuli się bezpiecznie.

„Prywatność i bezpieczeństwo” powtarzane nieustannie, niczym mantra

Jeżeli od początku do końca obejrzeliście wczorajszą konferencję Apple, to prawdopodobnie frazy związane z prywatnością i bezpieczeństwem nie uszły waszej uwadze. Pojawiały się non-stop, nie ważne że osoby na scenie nie przedstawiały nowych urządzeń, a tylko usługi. Przy, dosłownie, każdej z nich powtarzali, że firma dokonała wszelkich starań, aby kwestie bezpieczeństwa użytkowników pozostały najważniejsze. Ba, powiedziałbym wręcz, że na tyle intensywnie, że ludzie podchwycili temat i zaczęli sobie z niego żartować. Cała zabawa polega jednak na tym, że nie ma w tym nic zabawnego — bo oni akcentowali to nie bez powodu. W świecie, gdzie wirtualnie non-stop słyszymy o wycieku danych, podsłuchach, a Huawei od kilku dobrych miesięcy zmaga się z bardzo poważnymi zarzutami o szpiegostwo, jawią się jak cudowna alternatywa dla całej reszty. A ich użytkownicy mogą spać spokojnie, bo przecież Apple dba o ich bezpieczeństwo na każdym kroku.

…i jakkolwiek zabawnie by to nie zabrzmiało, to działa. Po prostu. To nie jest kwestia, na której Apple zaczęło skupiać się dopiero teraz. Kiedy Android był jednym wielkim chaosem w kwestiach dostępu do rozmaitych funkcji urządzenia, iOS pytał o dostęp do każdego kluczowego modułu z osobna, a zarządzenie prawami dostępu było dziecinnie proste. I to nie jest tak, że Apple na przestrzeni lat nie zaliczało wpadek i nigdy nie dało powodów, by zakwestionować bezpieczeństwo w obrębie ich ekosystemu. Wręcz przeciwnie, wyciek danych z iCloud odbił się bardzo szerokim echem. I mam wrażenie, że od tego czasu firma jeszcze bardziej zaczęła przywiązywać do tego uwagę — chociaż… no idealnie nie jest. Przecież nie dalej niż kilka tygodni temu ich komunikator FaceTime zmagał się z ogromnym bugiem, pozwalającym podsłuchiwać użytkowników. Ale walczy, robi co tylko w jej mocy i… to działa!

Regularnie przeprowadzane są przecież badania użytkowników, którzy — nawet jeżeli korzystają z urządzeń konkurencji — to właśnie Apple wskazują jako tę bezpieczną opcję. No bo właśnie, gigant dba o to poczucie od wielu, wielu, wielu lat, a wczorajsze wydarzenie pokazało dobitnie, że robią to możliwie na każdym kroku. Fakt, miejscami może wydawać się to zbyt nachalne i uciążliwe, ale… najwyraźniej działa.