104

Apple zaoferuje lepszą jakość dźwięku, ale żadne z ich słuchawek nie potrafią jej obsłużyć

Kiedy Apple wypuszczało nauszne AirPods Max chyba wszyscy spodziewaliśmy się, że to topowe urządzenie audio amerykańskiej firmy, które poradzi sobie ze wszystkimi nowościami najbliższych lat. A tu klops.

W czerwcu Apple Music doczeka się zasadniczej zmiany, dzięki której usługa nie tylko wychodzi naprzeciw oczekiwaniom użytkowników, staje do równej walki z konkurencją, ale również wprowadza serwis na nową drogę. Mowa oczywiście o muzyce w bezstratnej jakości, która ma dotyczyć ponad 75 milionów utworów. Zostaną one przygotowane z użyciem kodeka ALAC (Apple Lossless Audio Codec). Dodatkowo firma zaoferuje również jakość Hi-Resolution Lossless z 24 bitami w 192 Khz, choć tu niezbędny będzie zewnętrzny DAC. Wszystko brzmi rewelacyjnie i wygląda na to, że Apple Music wyprzedzi w tym temacie Spotify, które niedługo ma również zaoferować możliwość sluchania muzyki w beztratnej jakości. Super, szkoda tylko, że…

…żadne słuchawki AirPods nie obsłużą Apple Music w bezstratnej jakości, również AirPods Max za prawie 3 tysiące złotych.

Przestaliście się śmiać, czy mam jeszcze chwilę poczekać?

Bezstratny dźwięk nie jest obsługiwany przed żaden model słuchawek AirPods. Tryb odsłuchu przewodowego AirPods Max akceptuje tylko analogowa źródła wyjściowe. AirPods Max obecnie nie obsługuje cyfrowych formatów audio w trybie przewodowym.

– wyjaśniło Apple, co w obliczu nowej jakości w Apple Music brzmi absurdalnie.

Przeczytaj też: Bezstratna jakość w Apple Music już w czerwcu

Nie jestem w stanie uwierzyć, że kosztujące 2799 złotych słuchawki, które pojawiły się w sklepach 15 grudnia 2020 roku zostały przypadkowo pominięte podczas prac nad bezstratną jakością w Apple Music. A to oznacza, że Apple zastosuje fatalny PR-owo chwyt pokazując przy czerwcowej zapowiedzi nowości w usłudze rónież słuchawki, które obsłużą nowy format.

Jeśli ktoś odtworzy bezstratną ścieżkę audio na AirPodsach Max podłączonych do iPhona, cyfrowy dźwięk zostanie najpierw przekonwertowany na analogowy, a następnie ponownie zdigitalizowany. Trudno ocenić jak duże będą straty jakości, ale formalnie nie będzie to bezstratna ścieżka audio wypuszczona z telefonu.

Mówimy o kablu, ale przecież w dzisiejszych czasach bezprzewodowe połączenie jest już standardem i to jedna z głównych zalet wszystkich AirPodsów. W skrócie – Apple stworzyło bezstratny kodek, który nie działa przez bluetooth, czyli w sposób, w jaki łączą się ich słuchawki. Aby z niego skorzystać, użytkownik musi posiadać słuchawki lub głośniki łączące się przez WiFi. Nie jest to odważny, ale raczej głupi ruch, który zabrał całą magię bezstratnej muzyki w Apple Music, szczególnie, że przecież od dawna możemy korzystać ze stworzonego przez Sony kodeka LDAC, który oferuje jakość 990 kbps przy 32 bit/96 kHz i działa bez problemu przez bluetooth, o ile oczywiście urządzenia mogą z niego korzystać. Jeśli więc macie w domu bezprzewodowe słuchawki innej firmy, które bez problemu radzą sobie z LDAC, to raczej Wam się do nowej jakości w Apple Music nie przydadzą.

Na szczęście z dostępnymi na rynku AirPodsami zadziała dźwięk przestrzenny

Nowością w Apple Music ma być również dźwięk przestrzenny, choć możemy liczyć jedynie na mały wycinek biblioteki usługi. Natomiast spatial audio z Dolby Atmos zadziała zarówno z małymi AirPodsami Pro, jak również dużymi AirPods Max oraz głośnikami HomePod. Jako posiadacz AirPodsów Pro doceniam tę nowości, natomiast raczej nie wierze, by cokolwiek z kręgu moich muzycznych zainteresowań otrzymało utwory z dźwiękiem przestrzennym.

Jako ciekawostkę dodam, że bezstratna jakość dźwięku zarezerwowana jest dla abonamentowej usługi muzycznej Apple i nie dotyczy utworów czy albumów kupionych w iTunes.

Muszę przyznać, że kiedy pojawiły się plotki o bezstratnej jakości w Apple Music, przez chwilę myślałem, czy nie będzie to dla mnie powód żeby jednak przekonać się do applowskiej usługi muzycznej. Cicho liczyłem, że skoro moje douszne słuchawki mają dopisek Pro, to naturalnym będzie, że obsłużą wyższą jakość dźwięku. Nie ukrywam więc rozczarowania i choć jest oczywiście cień szansy na to, że Apple zostawiło sobie jakiegoś asa w rękawie. Może w jakiś magiczny sposób jest to jednak możliwe, ale aktualne informacje, które można znaleźć w sieci wykluczają taki scenariusz. Musimy poczekać do czerwca, ale na chwilę obecną wygląda to raczej słabo.

źródło