14

Wpływ aplikacji randkowych na społeczeństwo jest silniejszy niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić

Poznawanie osoby z którą chce się spędzić w internecie? Półtorej dekady temu brzmiało jak żart. Dziesięć lat temu było obiektem drwin, a wraz z mobilną rewolucją i przenikaniem się światów wirtualnych z tym rzeczywistym stało się... codziennością. I okazuje się, że wbrew powszechnej opinii — taka forma niesie także sporo dobrego.

Wyjdź z domu, poznaj swoją drugą połówkę, zakochaj się, żyjcie długo i szczęśliwie. Powyższy schemat wydaje się być bajkowym rozwiązaniem, ale w praktyce nie zawsze jest tak kolorowo, jak byśmy tego chcieli. To jeden z powodów, dla których portale randkowe i aplikacje które pozwalają odnaleźć wymarzonych partnerów cieszą się tak dużą popularnością. Miłośnicy starego porządku są przeciwni i wciąż patrzą na takie znajomości z dystansem. Okazuje się, że takie uprzedzenia nie mają za dużego sensu, bo aplikacje randkowe to nie tylko miejsce gdzie ludzie umawiają się na szybkie numerki. To przede wszystkim społeczności, które pozwolą odnaleźć drugą połówkę — i robią to naprawdę dobrze! Choć, oczywiście, nie oznacza to, że nie mają gorszych stron.

Miłość z Tindera okazuje się… mieć sens

Okazuje się bowiem, że pary które poznały się na Tinderze i podobnych, niekoniecznie muszą rozpaść się po kilku tygodniach. Przed laty często wiązaliśmy się z takimi samymi ludźmi, jak my sami. Mieszkającymi nieopodal, wychowanych w podobnym środowisku itd. Teraz zakochanie się w kimś z drugiego końca świata, o innym kolorze skóry, wyznającego inną religię czy pochodzącego z zupełnie innej grupy społecznej… staje się codziennością. A takie zróżnicowanie, poznawanie innych kultur, światów i otwieranie się na rzeczy które były dla nas dotychczas zupełnie obce może nieść za sobą wiele pozytywów — chociażby w kwestii nauki tolerancji, o rozwoju nas samych nie wspominając.

Co więcej — dostępne są już pierwsze wyniki badań, według których małżeństwa które poznały się online mają mniejszą szansę na rozwód. Pary są nieco bardziej zadowolone ze swoich wyborów, niż ci, którzy poznali się w realu. Z 19131 małżeństw które poznały się online i zdecydowały się zalegalizować swój związek, około 7% skończyło się rozwodem. Świetny wynik, tym bardziej że szacuje się, iż 40-50% małżeństw w Stanach Zjednoczonych kończy się rozwodem.

Miłość w internecie

Wszelkiej maści kwestionariusze, poszukiwanie ludzi o podobnych życiowych celach, motywacjach, emocjach, zainteresowaniach czy nawet… skupianie się na wyglądzie — jak widać, to ma szansę zaprocentować. No i nie da się ukryć, że to medium, za pośrednictwem którego możemy na bieżąco poznawać więcej niż jedną osobę, a urwanie kontaktu w razie braku zainteresowania jest znacznie łatwiejsze, niż wyjście z romantycznej kolacji.

Oczywiście to nie jest tak, że ma to tylko pozytywne skutki — i zwraca na to uwagę profesor Uniwersytetu w Kalifornii, według którego to miecz obosieczny. Otwieramy się na wiele nowości i nieznanych terenów, jednak poszukując często wybieramy ludzi o… takich samych zainteresowaniach. Coś za coś.

Z aplikacji czy nie, liczy się człowiek

W moim otoczeniu mam dużo ludzi, którzy poznali się w internecie. Na IRC, na Kurniku (tak, tym z grami), na forach internetowych… ale również tych nowomodnych, którzy znają się „z aplikacji”, też mogę wskazać. Co więcej — wiele z tych związków jest już od dawna zalegalizowana i nic nie zapowiada, aby miały się niebawem rozpaść. Stąd może nieco bardziej przychylnym okiem patrzę na temat niż starszyzna. Bo przecież światy już dawno się wymieszały, a ludzie z internetu już dawno przestali być wirtualnymi bytami skrywającymi się pod nickami, prawda?

Źródło