10

Aplikacje pogodowe wyświetlą informację o temperaturze, a potem sprzedadzą Wasze dane lokalizacji

Wraca temat aplikacji pogodowych i dysponowania przez nie danymi lokalizacji użytkowników. Czy ktoś jeszcze jest zaskoczony tym, że takie programy gromadzą informacje by później zasilić nimi firmy, które chcą nam wcisnąć reklamy?

Korzystacie z aplikacji pogodowych na Waszych smartfonach? Ja przez długi czas korzystałem z AccuWeather, choć nie uważam by przedstawiane przez nią informacje o temperaturze były jakieś super dokładne. Kiedy szukam dokładnego pomiaru korzystam raczej z programu badającego jakość powietrza – Airly. Tu akurat dokładnie wiem jak wszystko działa – za oknem w biurze mamy zamontowany podpięty pod ten system czujnik, mam więc do programu większe zaufanie. Do sprawdzania temperatury w aplikacji przywykłem już jednak tak bardzo, że czasem zapominam o klasycznym termometrze za oknem – tym najzwyklejszym, który reaguje też na promienie słoneczne, które fałszują wynik pomiaru.

Pewnie część z Was zna aplikację The Weatcher Channel – w samym sklepie Google widnieje informacja o ponad 100 milionach pobrań, można więc śmiało uznać, że program cieszy się dużą popularnością. A słyszeliście, że miasto Los Angeles pozwało twórców o rzekome handlowanie danymi lokalizacji użytkowników aplikacji? Są one podobno zbierane i wysyłane do IBM i innych zewnętrznych firm, a później wykorzystywane komercyjnie do reklam – co oczywiście nie ma żadnego związku z samym serwisem The Weatcher Channel.

Jak donosi The Next Web, nie jest to oczywiście ani pierwsza, ani jedyna taka sytuacja i podobne afery wybuchały już wcześniej. NY Times na podobnych działaniach złapał inną popularną aplikację pogodową – WeatherBug. Wspomniane wyżej AccuWeather wcale nie jest lepsze i w ubiegłym roku świat obiegła informacja, że dane zbierane przez aplikację też są sprzedawane – co więcej, gromadzone nawet przy wyłączonej lokalizacji. Takie na przykład Weather Forecast – World Weather Accurate Radar natomiast zbierało nie tylko dane dotyczące miejsca, w którym aktualnie jesteśmy, ale również numery IMEI urządzeń mobilnych, adresy e-mail. Jak to mówią – albo grubo, albo wcale.

Rozwiązanie tego problemu wcale nie jest takie trudne – ja na przykład widzę dwie opcje. Pierwsza to oczywiście nasza rezygnacja z tego typu aplikacji. Druga dotyczy już jednak firm odpowiedzialnych za mobilne sklepy. Google i Apple wydają się ignorować problem, a to właśnie one powinny dołożyć wszelkich starań by informacje, które gromadzone są przez aplikacje dostępne na ich platformach nie wyciekały do firm trzecich. Z drugiej strony słysząc o tym, że nasze dane z serwisów społecznościowych czy innych cyfrowych usług z których korzystamy i tak latają od lat po sieci, jakieś tam informacje zebrane przez aplikację pogodową w ogólnym rozrachunku raczej dużej różnicy już nam nie zrobią.

źródło