14

Aplikacja „Wolne Lektury” w Android Market, czyli „Nasza Szkapa” w smartfonie

O e-bookach w polskiej szkole mówi się już od jakiegoś czasu. Z resztą również na Antyweb pojawiały się artykuły poruszające problem. Co prawda MEN zapowiedział wprowadzenie cyfrowych książek do naszego systemu edukacji, ale nie oszukujemy się – zanim zobaczymy pierwsze fekty minie ładnych kilka lat. Tymczasem fundacja Nowoczesna Polska zamiast rzucać na lewo i prawo […]

O e-bookach w polskiej szkole mówi się już od jakiegoś czasu. Z resztą również na Antyweb pojawiały się artykuły poruszające problem. Co prawda MEN zapowiedział wprowadzenie cyfrowych książek do naszego systemu edukacji, ale nie oszukujemy się – zanim zobaczymy pierwsze fekty minie ładnych kilka lat. Tymczasem fundacja Nowoczesna Polska zamiast rzucać na lewo i prawo obietnice wzięła się do pracy, czego efektem jest aplikacja „Wolne Lektury” w Android Market.

Aplikacja „Wolne Lektury” jest niczym innym, jak przeznaczonym dla Androida internetowym katalogiem zalecanych do użytku przez MEN klasyków polskiej i światowej literatury. Znajdziemy tutaj kilkaset różnych pozycji podzielonych według autora, rodzaju, gatunku, epoki lub tematyki. Każdą książkę można wyświetlić online lub pobrać w jednym z dostępnych formatów (TXT, EPUB, PDF, ODT, a czasem nawet MP3 i OGG). Prócz tego w bazie znajdziemy też kilka utworów, które zostały udostępnione na licencji Creative Commons z uznaniem autorstwa.

Aplikacja dla Androida jeszcze kilka miesięcy temu była dostępna jako wersja testowa, o czym pisał na łamach Antyweb Gniewomir. Od wczoraj można ją pobrać z Android Market, co oznacza, że osiągnęła status stabilnej. Do jej zainstalowania konieczne jest posiadanie Androida 2.1 Eclair lub nowszego.

Całość jest bardzo prosta i pozwala na pobieranie oraz czytanie utwórów bezpośrednio w aplikacji. Obsługuje ona multitouch w smartfonie, zatem możemy swobodnie pomniejszać i powiększać rozmiar czcionki za pomocą „szczypania” ekranu.

Katalog „Wolne Lektury” działa od 2007 roku i jest realizowany pro publico bono, zatem fundacja nie czerpie z niego żadnych korzyści finansowych. W zbiorze znaleźć możemy lektury należące do domeny publicznej, czyli takie, które można rozpowszechniać bez żadnych przeszkód. Ich digitalizacją zajmuje się Biblioteka Narodowa.

Aplikacja fundacji Nowoczesna Polska nie jest rozwiązaniem rewolucyjnym. Lektury w swoich zbiorach już wcześniej udostępniał m.in. Woblink. Jednak, o ile tam było to działanie czystko marketingowe, mające przyciągnąć użytkowników, o tyle tutaj cały projekt powstaje dla idei i nie ma nic wspólnego, jak zapewniają autorzy, z potrzebą zysku.

Nasuwa się jednak tutaj inne pytanie – na ile uczniowie szkół gimnazjalnych (a nawet podstawówek – bo oni również coraz częściej otrzymują od rodziców smartfony) są świadomi obecności tego typu aplikacji. Możemy się tylko domyślać, że znaczna większośc z nich wykorzystuje Androida jako platformę do gier (bo tych nie brakuje). A niewykluczone, że gdyby skutecznie wypromować e-booki z lekturami wśród uczniów, odsetek je czytający by wzrósł. Inicjatywy takie, jak ‚Wolne Lektury” są potrzebne w dobie, gdy ponad połowa (56 proc.) Polaków nie czyta książek w ogóle. Może, gdy obcowanie z literaturą będzie się wiązało z możliwością skorzystania z ulubionego gadżetu, te przygnębiające statystyki ulegną przynajmniej minimalnej poprawie?