Nauka

Antybiotyki stają się nieskuteczne. Alternatywy szukają Polacy. Bardzo młodzi Polacy

MS
Maciej Sikorski
15

Antybiotykoodporność - mówi Wam to coś? Zagadnienie raczej słabo poruszane w mediach, przynajmniej ja nie miałem okazji stykać się z nim często i intensywnie. Tymczasem temat dość ważny. Możliwe, że to większy problem niż epidemia eboli, która przez kilka miesięcy wywoływała duże emocje. Możliwe naw...

Antybiotykoodporność - mówi Wam to coś? Zagadnienie raczej słabo poruszane w mediach, przynajmniej ja nie miałem okazji stykać się z nim często i intensywnie. Tymczasem temat dość ważny. Możliwe, że to większy problem niż epidemia eboli, która przez kilka miesięcy wywoływała duże emocje. Możliwe nawet, że to większy problem niż rak. Mowa o sytuacji, w której stosowane przez ludzi antybiotyki stają się bezużyteczne. Co robić w takim przypadku? Rozwiązania szuka młoda grupa Polaków z Trójmiasta.

Parę dni temu pisałem o firmie LOFI Robot z Trójmiasta, teraz kolejny projekt z tego regionu - może to zbieg okoliczności, a może sporo się tam dzieje? Mam nadzieję, że właściwa jest druga odpowiedź. Tym razem mamy do czynienia z naprawdę młodym zespołem - to grupa osiemnastolatków:

Autorami projektu badawczego są Marcin Pitek, finalista Google Science Fair 2012, Olga Grudniak, laureatka programu Adamed SmartUP, Olgierd Kasprowicz, finalista Turnieju Młodych Fizyków 2014, Filip Krawczyk, jeden z organizatorów konferencji matematycznej TriMAT 2015 oraz Natalia Dziedzic, która już od lat rozwija swoje umiejętności w pracy laboratoryjnej.

Cóż to za projekt? Młodzież (mam nadzieję, że się nie obrażą) pracuje nad alternatywą dla antybiotyków. Terapia ma być nie tylko skuteczna przy zwalczaniu zakażenia, ale też uniwersalna i trwała. Przy tym uszkodzeniu nie powinna ulegać naturalna mikroflora człowieka, a tak dzieje się, gdy stosowane są antybiotyki. Pewnie zdajecie sobie sprawę z tego, że antybiotyki pomagają, niszczą szkodliwe bakterie, ale skutkiem ubocznym jest swoiste spustoszenie czynione w organizmie. Nowe rozwiązanie ma eliminować albo przynajmniej ograniczać to zagrożenie.

Metoda opracowana przez zespół młodych badaczy z Trójmiasta zakłada modyfikację bakterii Escherichia coli, tak, aby wytwarzały one pożądaną biomolekułę, która będzie niszczyć komórki patogenu. Pierwszym celem badań jest biomolekuła zdolna do walk z gronkowcem złocistym, ale projekt zakłada stworzenie kolejnych – dostosowanych do innych patogenów.

Czy potrzebujemy nowej metody walki ze szkodliwymi bakteriami? Naukowcy coraz częściej przekonują, że tak. Nadużywamy antybiotyków na masową skalę, to zmniejsza ich skuteczność, jednocześnie bakterie ewoluują, efekt jest taki, że powstają superbakterie. Antybiotyki nie są dla zagrożeniem, nie pomogą człowiekowi. W efekcie za kilka dekad stracimy ważną tarczę chroniącą nas przed chorobami. Niebezpieczne stanie się zwykłe skaleczenie, niektórzy przekonują, że to cofnie nas w rozwoju medycyny do początków XIX wieku. Stwierdzenie może i przesadzone, ale lepiej dmuchać na zimne. Należy ograniczyć konsumpcję (tak, to już konsumpcja) antybiotyków, trzeba też szukać nowych rozwiązań. Dobrze, że do pracy zabrali się m.in. młodzi Polacy.

Chociaż kibicuję zespołowi, którym opiekuje się prof. Michał Obuchowski z Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii UG i GUM, to zdaję sobie sprawę z tego, że sukcesu mogą nie osiągnąć. Zadanie do łatwych pewnie nie należy, brakuje im zapewne doświadczenia, wiedzy, funduszy. Od pomysłu do jego realizacji droga jest daleka, a nie chciałbym już teraz pisać, że młodzi Polacy zrewolucjonizują medycynę. Nie, z tym się wstrzymam. Już teraz mogę jednak stwierdzić, że podoba mi się ich dążenie do celu, chęć działania, przedsiębiorczość. Cieszy mnie też fakt, że ich pomysł mógł trafić na właściwe tory.

Grupa uczęszcza do III Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni im. Marynarki Wojennej RP. Szkoła udzieliła im wsparcia finansowego i pomogła rozpocząć współpracę z Pomorskim Parkiem Naukowo-Technologicznym, który udostępnia uczniom zaawansowane laboratorium. Pojawiło się też większe wsparcie finansowe - stypendium młodym naukowcom przyznał fundusz Black Pearls. Teraz powinien jeszcze pojawić się przedstawiciel biznesu, firma, która wykorzysta wyniki badań. I zrobi się z tego naprawdę ciekawa lekcja rozwoju. Tak to powinno wyglądać: współpraca, wsparcie, dążenie do realizacji swoich celów. Nawet, jeśli grupie nie uda się zrealizować planu, to jej członkowie czegoś się nauczą. Przed dwudziestym rokiem życia ludzie ci będą mieli konkretną wiedzę naukową, zetkną się z zagadnieniami z pola finansowania, zdobędą doświadczenie w rozwoju projektu. To powinno zaprocentować.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Polskanauka