112

Ministerstwo Cyfryzacji do rozbiórki? Przecież kieruje nim najlepsza minister tego rządu

Jakiś czas temu zaliczyliśmy rekonstrukcję rządu, która u części komentatorów wywołała kpiarskie uśmiechy - pozbyto się ministra finansów Pawła Szałamachy, niektórzy twierdzili, że zniknęło ostatnie zabezpieczenie w finansach publicznych, człowiek, który mógł powstrzymywać resztę rządu przed zwiększaniem wydatków. Jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, za jakiś czas możemy oglądać dymisję kolejnej osoby z tej ekipy - nie zdziwiłbym się, gdyby sama podjęła decyzję o odejściu. Mowa o szefowej ministerstwa, którą dla odmiany chwalą ludzie od lewa do prawa. Anna Streżyńska jest solidnym urzędnikiem, ale nie posiada politycznego zaplecza...

Anna Streżyńska to prawdziwy fenomen – nie przypominam sobie, bym trafił na człowieka, który nie doceniałby jej pracy. I nie ma znaczenia czy rozmawiam z wyborcą PiS czy z przeciwnikiem tej partii, czy jest to człowiek doskonale znający temat i środowisko czy też osoba, która o Ministerstwie Cyfryzacji wie niewiele, lecz kojarzy jej szefową. Wszyscy stwierdzają, że ta postać dobrze wykonuje swoją pracę. Urzędniczka, z której inni powinni brać przykład, kobieta pracująca. A przy tym specjalistka w dziedzinie, którą się zajmuje.

Sylwetkę pani minister przedstawiałem krótko po ogłoszeniu składu rządu, wspominałem wówczas, że przylgnęło do niej miano „żelaznej damy polskiej administracji”. Potem pisalismy o działaniach urzędniczki, przykładem prace nad elektronicznym dowodem osobistym:

mID, jak sama nazwa wskazuje, ma być mobilnym dowodem osobistym. Mobilnym, czyli funkcjonującym w przestrzeni smartfonów. Projekt ministerstwa zakłada, że na smartfon trafi naprawdę szeroki pakiet kart, noszonych dzisiaj w portfelu „plastików”: od dokumentów, w tym tych najważniejszych, potwierdzających tożsamość, przez karty biblioteczne czy miejskie, po karty lojalnościowe wydawane przez firmy. Te ostatnie, komercyjne, można już przenieść do cyfrowego świata. Teraz przyszedł czas na część państwową, administracyjną i spięcie tego w solidną, logiczną całość na naszym smartfonie.[źródło]

Wszystko pięknie, lecz teraz pojawiają się informacje, które stawiają to wszystko pod znakiem zapytania. Okazuje się, że na Ministerstwo Cyfryzacji ostrzą sobie zęby dwa inne resorty: Obrony Narodowej oraz MSWiA. Przypominam, że rok temu właśnie od tego ostatniego oddzielono Ministerstwo Cyfryzacji. Ministrowie Macierewicz i Błaszczak chcą przejmować kolejne kompetencje MC i jeśli uda im się to zrobić, Anna Streżyńska będzie dowodzić resortem o marginalnym znaczeniu.

Do tego resort Streżyńskiej nie ma silnego politycznego oparcia na Nowogrodzkiej. – To jest dryfowanie. Właściwie MC zostały już tylko kwestie wydatkowania dotacji unijnych na budowę internetu, na programowanie w szkołach i e-administrację. Zapowiadane rok temu reformy pozostają nieukończone, bo odbijają się od silniejszych w politycznym rozdaniu – ocenia jeden z naszych rozmówców.[źródło]

Takie są niestety realia polityki: solidna urzędniczka nie ma szans w starciu z tuzami polityki, którzy mogą się pochwalić bardzo dużymi wpływami w partii rządzącej. Antoni Macierewicz chętnie widziałby np. kwestie cyberbezpieczeństwa w swoim resorcie. Na celownik brane są również dokumenty nowego typu:

Elektroniczne, z chipem albo bez, na karcie płatniczej, a może w telefonie – koncepcji na dowód osobisty jest coraz więcej. W wojnie o to, kto je zrobi, szala zwycięstwa przechyla się na stronę obozu Mariusz Błaszczak-Antonii Macierewicz. Ich oponenci w rządzie, czyli Minister Cyfryzacji Anna Streżyńska oraz wicepremier Mateusz Morawiecki, są marginalizowani.[źródło]

Zachęcam do lektury tekstów, z których pochodzą cytaty, bo wyłania się z nich niepokojący obraz. Z jednej strony jest Anna Streżyńska stojąca na stanowisku, że nowe dowody powinny być tanie, z drugiej strony mamy Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych, która ten projekt może zrealizować za miliardy złotych. Miliardy pochodzące z naszych kieszeni. Ale Piotr Woyciechowski, prezes PWPW, to podobno bliski współpracownik Antoniego Macierewicza, co daje mu większe szanse w tym „wyścigu”. Pojawia się jeszcze kwestia polskiego chipu, o którym psiałem kilka tygodni temu. Tutaj także na pierwszy plan przebijają się PWPW i MON – Anna Streżyńska początkowo nie była ponoć nawet zaproszona na konferencję w tej sprawie…

Odbieranie kolejnych kompetencji MC może się źle skończyć. Istotne kwestie będą trafiały do naprawdę dużych ministerstw, w których prace toczą się wolniej. Ktoś stwierdzi, że pojawi się szerszy obraz sytuacji, lecz to ułuda. W chwili, gdy cyfrowy rozwój przyspiesza, a e-państwo powinno się stawać podstawą, wspomina się o planach „rozbrajania” ministerstwa, które w końcu miało szansę solidnie podejść do tematu.

W tym wszystkim pojawia się pytanie: co zrobi Anna Streżyńska? Jeśli medialne doniesienia potwierdzą się i rola MC zostanie mocno okrojona, to czy urzędniczka będzie chciała sterować takim resortem? Zastanawiając się nad tym, przypomniałem sobie pogłoski sprzed kilku miesięcy – sporo mówiło się wówczas o tym, że PiS wystawi panią minister w wyścigu… po fotel prezydenta Warszawy. Takiego scenariusza ponoć najbardziej obawiają się w PO, bo przewidują, że Anna Streżyńska wygra wybory. Spora część warszawiaków pewnie ucieszyłaby się z takiego rozwiązania. Ale czy taka osoba powinna się zajmować jednym miastem? Więcej pożytku byłoby z niej pewnie w rządzie. Gdyby tylko miała w nim silniejszą pozycję…


Niedawno uruchomiliśmy serwis z Pracą w IT! Gorąco zachęcamy do przejrzenia najnowszych ofert pracy oraz profili pracodawców

Grafika tytułowa: facebook.com