3

Kilka lat temu Angry Birds dominowały na telefonach, dzisiaj odnoszą tryumfy w salach kinowych

Pierwsze informacje o filmie z Wściekłymi Ptakami w rolach głównych pojawiły się chyba w roku 2012. Firma długo kazała czekać na ten obraz, w tym czasie jej sytuacja uległa pogorszeniu. Cztery lata temu Rovio było na szczycie, o Angry Birds mówiono naprawdę dużo i często. Potem zaliczano kolejne zjazdy i spadki formy. Były zwolnienia, cięcia, szukanie nowych pomysłów na siebie. A w tle cały czas powtarzano, że film powinien pomóc Finom, że będzie wiatrem w żagle - pisałem o tym ja, pisał o tym Paweł. Wyniki z kin pokazują, że mieliśmy rację. Zastanawiam się jednak, czy ten jednorazowy sukces przerodzi się w coś większego?

Angry Birds Movie – od kilku dni o tym tytule jest naprawdę głośno. Powód jest prosty: obraz wygrał amerykański box office w ubiegły weekend. Z wynikiem około 39 mln dolarów udało się wyprzedzić komiksowy hit ze świata Marvela „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów”. Film o Wściekłych Ptakach nie miał jednak najlepszego otwarcia na liście filmów animowanych czy nawet obrazów powstałych na kanwie gry komputerowej – zainkasowana suma jest niezła, lecz nie oszałamiająca.

Dobrze w USA, dobrze w Europie, oby w Chinach wypaliło

Do polskich kin Angry Birds Film wejdzie w najbliższych weekend. Ale obraz wyświetlany jest już w innych krajach i radzi sobie całkiem nieźle – do tej pory zebrał ponad 150 mln dolarów. Trzeba jednak podkreślić, że to nie jest zysk – od tej sumy trzeba np. odjąć koszty stworzenia filmu, a te wyniosły około 73 mln dolarów. Wielka kasa poszła też na reklamę. Tym samym, Angry Birds muszą jeszcze przez kilka tygodni trzymać się w czołówce popularnych filmów, by Rovio mogło zarobić. Spore nadzieje pokładane są w zyskach z chińskiego rynku – tam kolorowe ptaki Rovio cieszą się od lat sporą popularnością, a studio zainwestowało nawet w tematyczne parki rozrywki w Państwie Środka.

Zyski z biletów to jedno. Równie ważne, a może nawet bardziej istotne, będzie przypomnienie światu o ptasim szaleństwie. W sklepach nie powinno zabraknąć towarów bazujących na tej marce. Świeżym przykładem LEGO:

Z okazji premiery pełnometrażowego, animowanego filmu kinowego „Angry Birds”, stworzonego w oparciu o jedną z najpopularniejszych na świecie gier mobilnych „Angry Birds”, na rynku jest już dostępna kolekcja 6 zestawów LEGO® The Angry Birds™ Movie, z którą dzieci będą mogły podczas zabawy w domu odtworzyć wszystkie filmowe przygody lub wymyślić swoje własne, jeszcze bardziej kreatywne i zwariowane.

Do tego pewnie znowu zobaczymy plecaki, piórniki, koszulki, piłki, pluszaki, napoje, chrupki, a nawet kanapki. Wiele produktów powinno wykorzystać czas popularności filmu. Kasa popłynie szerokim strumieniem do Rovio.

Przeminie film i… Co dalej z Angry Birds?

Prawdopodobnie wzrośnie popularność samej gry, ludzie przypomną sobie, jak fajnie było niszczyć świński świat z pomocą kolorowych ptaków. Nadal popularna gra może zyskać na pewien czas kilkaset milionów dodatkowych graczy. Zastanawiam się jednak, co będzie potem? Rovio było już na szczycie, zatrudniało na potęgę, szybko rosło i wydawało się, że powstaje nowa korporacja z pogranicza IT i rozrywki. Czar szybko jednak prysł – studio nie było w stanie stworzyć równie popularnej gry, zwalniało ludzi masowo, informowało w raportach kwartalnych o coraz niższych przychodach.

Film to naprawi na jakiś czas, raporty znowu będą cieszyć decydentów firmy. Ale po kilku miesiącach wrócimy do punktu wyjścia. Rovio złapie oddech, lecz wydaje się mało prawdopodobne, by Angry Birds Movie stało się silnikiem na długi dystans. Chyba, że zaraz zaczną się prace nad kolejną częścią tego tytułu. A potem jeszcze jedną. Jest taka opcja, lecz jak długo można z tego korzystać? Za piątym razem świat chyba nie ruszy już do kin. Z drugiej strony, gdy widzę ile części Szybkich i wściekłych już nakręcono, to nie ukrywam zdziwienia…

Naprawdę zastanawia mnie, co Rovio zrobi, gdy wrzawa ucichnie, jak wykorzysta sukces Angry Birds Film? Może liczą na to, że zgłosi się jakiś większy gracz i przejmie ich, by po swojemu monetyzować tytuł?