9

Android TV – pięć rzeczy, które mogłyby być lepsze

No, stało się. Tak, jak kiedyś broniłem się przed tym, by zaopatrzyć się w telewizor, musiałem nieco zweryfikować swoją postawę. Jak pewnie pamiętacie z wpisu sprzed miesiąca, zdecydowałem się zakupić bardzo wdzięczny zestaw - tani telewizor oraz przystawka Mi Box S. Moje podejście do konsumpcji treści mocno się zmieniło i przyznam szczerze, że mi to odpowiada.

Sam Mi Box S jest fajny – po prostu działa. Poza tym, że podłączyłem go do telewizora i skonfigurowałem, jest właściwie „bezobsługowy”. Nie trzeba przy nim grzebać, moje interakcje z nim sprowadzają się do jego codziennej, bezproblemowej obsługi. Sam sprzęt działa pewnie, szybko i co bardzo istotne: tak, jak chcę. Nie korzystam wcale z podstawowego pilota do telewizora, jest mi niepotrzebny. Wszystko, czego potrzebuję mam w jednym, niewielkim, nieprzepakowanym przyciskami kontrolerze.

Czytaj więcej: Oto mój życiowy „cebula deal”

„Dołączany” Smart TV to Android TV. Jak mi z nim jest?

Android TV to system może nie tak dopieszczony jak tvOS od Apple, ale nie dbam o to. Wiele osób radziło mi trzymać się z daleka od androidowych set top boksów (nie wiem czemu) i mimo tego nie złamałem się i nie zaopatrzyłem się w Apple TV. Bo w sumie, dlaczego miałbym to zrobić? Nie korzystam z Maka, a iPhone’a dawno sprzedałem.

Ale Android TV w przystawce pewnymi rzeczami mnie „zaskoczył”. To nie jest do końca taki system rozrywkowy, z jakiego chciałbym korzystać zawsze. Nie oznacza to jednak, że jest słaby: wręcz przeciwnie. Z Android TV korzysta mi się dobrze – niemniej, na kilka wad powinienem wręcz wskazać.

Oh, wait. Gdzie tu jest przeglądarka?

Tak, wiem, można ją doinstalować. Ale jest to na tyle „upierdliwe”, że zwykły użytkownik nie będzie chciał tego robić, jeżeli nie będzie do tego odpowiednio zmotywowany. Trzeba zainteresować się programami z zewnętrznych źródeł, samodzielnie umieścić Chrome’a na liście dostępnych aplikacji i… cieszyć się co najmniej słabym działaniem przeglądarki.

Dla mnie możliwość obsługi przeglądarki z takiego urządzenia jak telewizor jest rzeczą wręcz naturalną. Nauczyłem się tego dzięki Xboksowi, w którym mogę sobie zainstalować Edge’a i korzystać z konsoli tak, jak korzystam z komputera. Nie wiem, co Google strzeliło do głowy, aby pozbawić użytkowników możliwości przeglądania zasobów sieci – ale nie jest to dobre.

Interfejs Android TV jest… średni

Nie oszukujmy się, Google mogło zrobić to nieco lepiej. Jest prosty, przejrzysty, ale… czasami zdarza się, że strumień na ekranie głównym pokazuje mi treści z YouTube, które obejrzałem już szybernaście razy. Oczekiwałem, że w tym obszarze znajdę propozycje, które rzeczywiście mnie zaabsorbują, a moje obcowanie z ekranem głównym chociażby sprowadza się do uruchomienia Netfliksa i oglądania dobrze znanych sobie seriali. To nie tak miało wyglądać, prawda?

Aplikacji jest sporo, ale…

Ale mam wrażenie, że nie są one tak dobre, jak te na smartfony. Serio. Netflix, WP Pilot, Hulu i sporo, sporo innych programów, które mam zainstalowane na swojej przystawce to z reguły brzydsze, gorzej przemyślane i czasami kontrowersyjnie działające warianty tego, co znam ze smartfona z Androidem. Mam wrażenie, że ich deweloperzy otrzymali prikaz „tu się nie starajcie, nie ma większego sensu” i wypuścili odrobinę wybrakowane aplikacje. Nie tego oczekiwałem od Android TV, wiem, że to nie wina samego systemu – ale szkoda, że deweloperzy zdają się traktować ten system gorzej od innych platform.

Android TV

Asystent Google jest nieco wybrakowany na telewizorze

Wiedziałem, że nie porozmawiam z nim po polsku i tego absolutnie nie oczekiwałem. Jednak spodziewałem się, że zainstalowany bezpośrednio w systemie „concierge” będzie nawiązywał przynajmniej większością możliwości temu, co reprezentuje głośnik. I co? I pstro, zawiodłem się. Jakie pytanie bym nie zadał „telewizorowi”, ten albo odeśle mnie do jakiegoś niezwiązanego z wyszukiwaniem filmy na YouTube, albo odpowie, że nie jest w stanie mi pomóc. Serio?

Ja bym chciał, żeby Asystent przynajmniej w połowie zachowywał się tak, jak robi to na głośniku. Jeżeli poproszę go o znalezienie telefonu (bo go posiałem gdzieś w mieszkaniu), to za chwilę wykona z nim połączenie. Jeżeli będę chciał dowiedzieć się coś więcej na temat konkretnego zagadnienia, przeczyta mi informację z Wikipedii. Na cuda niestety nie liczcie – mam wrażenie, że Asystent Google jest cholernie pofragmentowany, a przecież nie tak miało być.

Nie podoba mi się tempo rozwoju Android TV

Ale to w sumie nie wina samej platformy. Jest ona mniej perspektywiczna niż OS dla smartfonów, na pewno nie potrzebuje tak częstych aktualizacji wprowadzających nowe funkcje. Niemniej, bardzo bym się cieszył, gdybym mógł zobaczyć w Android TV coś zupełnie nowego – w miarę szybko. Świetna byłaby przynajmniej świadomość tego, że Google coś zamierza z tym fantem robić. A tymczasem, mam wrażenie, że w przypadku Android TV dzieje się tyle, co nic. I nic lepszego z tym OS-em mnie nie czeka. Co prawda, nie jest mi szczególnie źle, ale zawsze mogłoby być lepiej.