73

Nie wyobrażasz sobie przesiadki na iOS/Androida? To lepiej popracuj nad wyobraźnią

Dyskusja dotycząca systemów mobilnych systemów operacyjnych bardzo zbyt często naszpikowana jest elitaryzmem zarówno po stronie użytkowników iOS, jak i Androida. Takie zachowania po prostu nie mają sensu.

Każdy, kto czyta blogi i portale technologiczne od jakiegoś czasu, zna pewnie posty pod tytułem: „Po X latach przesiadłem się na iOS/Androida – oto moje przemyślenia”. Oczywiście – każdy z tych postów wnosi „coś”, ponieważ każdy autor podchodzi do tematu nieco inaczej i w nieco inny sposób używa swojego urządzenia, ale nie da się też ukryć, że wszystkie takie posty wpadają do szeroko pojętej kategorii „wojenki systemów operacyjnych”. Czy chcemy, czy nie – żyjemy w świecie w którym każdy brand chce się afiszować jako lifestyle’owy i same marki wbijają swoim konsumentom do głowy, że jeżeli kupujesz ich produkt, to jesteś „jakiś”. To bardzo mocno oddziałuje na psychikę użytkowników. W przypadku komputerów wystarczy porównać stereotypy na temat użytkowników sprzętu macOS, Windowsa i Linuxa, by zobaczyć, jak bardzo sam fakt korzystania z danego systemu operacyjnego jest w stanie spolaryzować nasze myślenie o kimś. W przypadku Androida i iOS jest jeszcze gorzej. Jeżeli nie wierzycie, przeczytajcie komentarze pod wpisami porównującymi te systemy – aż ciężko uwierzyć, że współczesny totemizm i narracja „jeżeli nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam” są w stanie dotyczyć kwestii tak błahej jak to, kto używa jakiego systemu operacyjnego i z jakiego smartfona korzysta.

Android i iOS nie wyznaczają, jakim jesteś człowiekiem

Jeżeli wierzyć osobom piszącym komentarze, także na Antywebie, osoby używające iOS to bezmyślne owieczki, które przepłacają za sprzęt 3- albo i 4-krotnie, tylko po to, aby później musieć dokupić do niego ładowarkę. Oprócz tego są to technologiczni troglodyci, którzy z własnej woli wybierają coś, co jest dużo uboższe w funkcje tylko i wyłącznie dla świętego logo na pleckach. Z drugiej strony mamy zarzuty w stosunku do posiadaczy Androidów, którym telefony musza obowiązkowo „skrzypieć”, lagować i nie nadawać się do użytku. „Nie stać cię na Apple” także żyje i ma się dobrze. No i oczywiście – takie rzeczy jak brak wsparcia czy śledzenie przez Google również jest podawane jako powód, że to jednak posiadacze Androida są technologicznie niedokształceni. No i, oczywiście, żadna ze stron nie wyobraża sobie używania sprzętu z przeciwległego obozu.

Oczywiście – każdy może mieć swoje przekonania i żaden artykuł w internecie ich nie zmieni. Jednak czytając niektóre wypowiedzi, dziwię się, że piszą je te same osoby, z którymi (być może) stoję w kolejce w sklepie, z którymi jadę tramwajem i które mijam na ulicy. Oczywiście – nie zabraniam nikomu lubić czy nie lubić danego sprzętu czy systemu, w końcu to na naszych preferencjach konsumenckich opiera się kapitalizm. Sam nie jestem wielkim fanem Apple, co mylnie jest mi nierzadko wypominane. Daleki jestem jednak od stwierdzenia, że nie wyobrażam sobie kupna iPhone’a.

Pomijam już tu kompletnie fakt, że dziś Android i iOS mają więcej podobieństw niż różnic

Jeżeli zastanawiacie się, dlaczego niektóre samochody (czy to współczesne, czy te kiedyś) są do siebie bardzo podobne, to jedną z odpowiedzi zapewne będzie – bo jest tylko jedna aerodynamika i tylko określony kształt może zmniejszyć opór powietrza i przez to – spalanie. Bardzo podobnie jest z chociażby Androidem i iOS. Dziś są już to systemy dojrzałe, które przez ostatnie 10 lat doskonaliły to, w jaki sposób użytkownik może je obsługiwać. I ponieważ żaden z nich nie celuje w jakąkolwiek niszę, oba mają do spełnienia to samo zadanie – być jak najbardziej intuicyjne od samego początku. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że dziś nie ma rzeczy, którą szybciej można byłoby wykonać na jednym czy drugim systemie, Oczywiście – w Androidzie dochodzą jeszcze nakładki producentów i te potrafią nieco namieszać, ale nawet jeżeli mówimy o tych, które bardzo mocno wpływają na działanie systemu, jak MiUI czy One UI, to i tak wszystko dalej opiera się na prostocie i zabiegach, których celem jest ułatwienie obsługi telefonu, a nie jej utrudnienie.

Owszem, jak już wspomniałem – systemy te wciąż mają swoje różnice. W iOS mamy dużo mniejszą możliwość np. jeżeli chodzi o personalizację (kształt ikon czy domyślne aplikacje), natomiast Android gorzej radzi sobie jeżeli chodzi o bezpieczeństwo aplikacji, nawet w swoim repozytorium Google Play. Sprzęty Apple i aplikacje Apple lepiej radzą sobie jeżeli chodzi o współdziałanie na różnych platformach, natomiast w przypadku Androida mnogość producentów sprawia, że mamy większy wybór zarówno pod kątem specyfikacji, jak i ceny sprzętu. Jednak jeżeli chodzi o wiele kwestii (w tym chociażby podejście do prywatności) produkty Apple i Google nie różnią się od siebie tak bardzo.

Nie dajmy sobie wejść na głowę osobom, dla których marka jest wyznacznikiem tożsamości

Społeczność internetowa charakteryzuje się tym, że im mniejsza (i mniej znacząca w kontekście ogółu) grupa, tym jest ona głośniejsza w sieci. Dotyczy się to też użytkowników smartfonów. W końcu większość osób ma smartfona i wydaje mi się, że bez względu na to, czy jest to iOS czy Android – nie są one zainteresowane uczestnictwem w słownych przepychankach na temat tego, który z systemów jest lepszy. Pod tym względem zarówno użytkownicy iOS i Androida zainteresowani są tylko jednym – by ich telefon „po prostu działał”. Myślę, że grupa, która lubuje się w takich sporach stanowi marginalną, choć bardzo głośną, mniejszość, która nie tylko „urabia” wizerunek reszty, ale też – narzuca w dyskusji swój czarno-biały światopogląd w którym jeden albo drugi system jest nie nadającym się do użytku badziewiem.

Tymczasem zarówno Android i iOS czerpią od siebie garściami i żaden z systemów nie byłby na obecnym etapie rozwoju gdyby nie konkurencja zza miedzy. I to bardzo dobrze, że pożyteczne funkcje przechodzą z Androida do iOS i z powrotem. Oczywiście, można się śmiać z tego, jak długo iOS nie miał widgetów czy poprawnego systemu powiadomień oraz z tego, jak Android radził sobie z pozwoleniami dla konkretnych aplikacji, ale myślę, że lepiej cieszyć się z tego, że inspiracja „tą drugą stroną” sprawiła, że konsumenci biorąc dowolne urządzenie do ręki mają do dyspozycji coraz lepiej działające oprogramowanie.