38

Android hegemonem, iOS traci, Windows Phone zyskuje. Co słychać na rynku platform mobilnych?

Niedawno pisałem o wynikach sprzedaży smartfonów w III kwartale 2013 roku. Na liście pięciu producentów, którzy zanotowali najlepsze wyniki sprzedaży znalazły się dwie firmy południowokoreańskie, dwie chińskie oraz jedna amerykańska. USA w odwrocie? Nie do końca – wystarczy spojrzeć na ranking najpopularniejszych platform mobilnych, by dojść do wniosku, że Amerykanie szybko nie zostaną wygryzieni z […]

Niedawno pisałem o wynikach sprzedaży smartfonów w III kwartale 2013 roku. Na liście pięciu producentów, którzy zanotowali najlepsze wyniki sprzedaży znalazły się dwie firmy południowokoreańskie, dwie chińskie oraz jedna amerykańska. USA w odwrocie? Nie do końca – wystarczy spojrzeć na ranking najpopularniejszych platform mobilnych, by dojść do wniosku, że Amerykanie szybko nie zostaną wygryzieni z tego biznesu.

Kolejny już raz odwołam się do danych opublikowanych przez Strategy Analytics. Z tych w miarę świeżych wynika przed wszystkim to, że niekwestionowanym liderem na rynku mobilnych OS jest Android. Samsunga również określałem mianem lidera, gdy pisałem o wynikach poszczególnych producentów sprzętu, ale w przypadku systemu operacyjnego Google można już śmiało mówić o dominacji i hegemonii, a nie jedynie o pierwszym miejscu w zestawieniu.

Korporacja z Mountain View radzi sobie na tym rynku coraz lepiej – ich system „napędzał” ponad 81% „inteligentnych telefonów” sprzedanych w poprzednim kwartale (ponad 204 mln smartfonów). Dla porównania, warto napisać, że w analogicznym okresie roku poprzedniego było to 75% rynku (blisko 130 mln smartfonów). W ciągu roku wynik poprawiono o 58%. Przypomnę tylko, że sprzedaż smartfonów wzrosła w tym samym czasie o 45%, więc także i na tych danych widać wzrost potęgi Androida.

tabela

Drugi na liście był iOS, czyli mobilna platforma Apple. Nie będzie zaskoczeniem, gdy napiszę, że przywoływane przed tygodniem udziały giganta z Cupertino w całej sprzedaży smartfonów pokrywają się z udziałami ich mobilnego OS – wszak to jedyna firma, która korzysta z tego systemu. Korporacja zarządzana przez Tima Cooka zaliczyła spadek rynkowych udziałów: z 15,6% w III kwartale 2012 roku do 13,4% w poprzednim kwartale. Należy mieć przy tym wspomnieć, że w ciągu roku sprzedaż smartfonów tej firmy wzrosła o 26%. Z jednej strony, to całkiem sporo, z drugiej jednak znacznie mniej niż w przypadku Androida – stąd spadki, gdy dokona się zestawienia całego rynku.

Na podium znalazła się również korporacja Microsoft z platformą Windows Phone. W ubiegłym kwartale producentom (na dobrą sprawę ich lista ogranicza się do Nokii – pozostałe firmy odegrały w tym przypadku marginalną rolę) udało się sprzedać ponad 10 mln smartfonów z mobilnym OS Microsoftu. Rok wcześniej było to 3,7 mln. W ujęciu procentowym zanotowano zatem spory skok (według danych Strategy Analytics 176%).

Wydaje się jednak mało prawdopodobne, by ta dynamika mogła się utrzymać – ze sporym sceptycyzmem przyjąłbym prognozy, mówiące, że w III kwartale 2014 roku Microsoftowi i jego sojusznikom uda się sprzedać blisko 30 mln smartfonów. Po raz kolejny widać zatem, że przy mniejszych liczbach znacznie łatwiej bić oszałamiające rekordy. Windows Phone może i jest najszybciej rosnącą platformą, ale trudno jeszcze mówić o sukcesie, a nawet o dobrych wynikach – do zrobienia jest nadal sporo, a konkurowanie z Apple i Google nie będzie łatwym zadaniem.

Co z pozostałymi systemami? Nie trzeba być mistrzem matematyki (stanowię tu najlepszy przykład), by szybko stwierdzić, że stanowią one margines całej branży. BlackBerry OS nie zdołał przebić się na rynku i trudno się spodziewać, by Kanadyjczykom udało się to zmienić. Symbian jest już systemem martwym, a Sailfish OS nadal należy rozpatrywać raczej w kategoriach ciekawostki, a nie produktu, który mógłby zagrozić nawet ostatniej platformie z trójki największych. Firefox OS? To dość ciekawe zagadnienie.

firefox-os-phone

Z jednej strony, system ten był anonsowany jako mało wymagający, intuicyjny oraz nieskomplikowany. Miał trafiać przede wszystkim na pokład tańszych smartfonów o niezbyt imponujących parametrach. Próby jego rozpowszechnienia są podejmowane, ale w sposób dość anemiczny. Alcatel wiosny nie czynił (można nawet napisać, że zrobił on antyreklamę systemu), inni producenci czają się z wypuszczeniem smartfonów z tym systemem. Warto mieć na uwadze, że nawet jeśli zmienią swoje zdanie, to Firefox OS wcale nie musi być skazany na sukces, ponieważ jego target, czyli klienci z mniej zasobnym portfelem stanowią także cel działań Google i… Microsoftu.

Były CEO Google – Eric Schmidt – mówił kiedyś o smartfonach z Androidem w cenie kilkudziesięciu dolarów i trudno uznać jego słowa za oderwane od rzeczywistości – prędzej czy później staną się one faktem. Na „inteligentne telefony” w tej cenie czeka mnóstwo klientów w Azji, Afryce, Ameryce Łacińskiej i korporacja z Mountain View będzie chciała do nich dotrzeć. Wszak dla internetowego giganta najważniejsze jest to, by zielony robot rozprzestrzeniał się na całym świecie, a sprzęt, który to umożliwi jest sprawą drugorzędną. Jeżeli Android nadal ma utrzymywać dobrą dynamikę wzrostu popularności, to musi być sprzedawany w tanich i bardzo tanich telefonach.

Jakiś czas temu sprawę zrozumiał Microsoft, który prawdopodobnie podzielił się odkryciem z Nokią. Europejski producent początkowo skupiał się na droższych Lumiach, ale z czasem coraz większą rolę zaczął przykładać do tańszych modeli. Znamienne jest to, że obecnie najlepiej sprzedającym się modelem Nokii jest Lumia 520. Niedawno pojawiły się doniesienia, z których wynika, że fińska firma przygotowała już następcę tego smartfonu – Lumię 525. Z plotek można się dowiedzieć, iż ma to być prosty „smartfon muzyczny” z 4-calowym wyświetlaczem, dwurdzeniowym procesorem oraz 1 GB pamięci operacyjnej. Cena? Podobno 150 dolarów. Jeśli te pogłoski okażą się prawdziwe, to model zapewne szybko stanie się popularnym urządzeniem z WP na pokładzie.

Nokia Glee

Pojawia się oczywiście pytanie, czy Microsoft będzie kontynuował ten kierunek rozwoju i wypuszczał modele w stylu Lumii 525, ale przyznam szczerze, iż byłbym w szoku, gdyby stało się inaczej. Jakiś czas temu głośno zrobiło się o rzekomej propozycji Microsoftu złożonej HTC i Samsungowi, w której gigant z Redmond miał rezygnować z opłat licencyjnych uiszczanych przez producentów. Niektórzy uznali to za desperacki krok, ale przy okazji stało się jasne, że Microsoftowi zależy coraz bardziej na tym, by ich system po prostu zaistniał na rynku – nawet, jeśli mają do tego dopłacić. Sprzedaż telefonów typu Lumia 525 także nie przyniesie kokosów, ale gigant z Redmond zyska oręże do walki z tanimi i popularnymi modelami z Androidem i będzie mógł myśleć o ekspansji na rynkach wschodzących oraz dobrej dynamice wzrostu sprzedaży. To fundament do zarabiania pieniędzy w przyszłości.

Google i Microsoft kombinują dość podobnie i trudno dzisiaj stwierdzić, czy obu firmom uda się odnieść sukces. Staje się jednak w miarę oczywiste, że albo jedna z nich albo duet może dalej odbierać rynkowe udziały Apple. Nie mam tu na myśli podbierania klientów, bo klient inwestujący w najnowszego iPhone’a raczej nie będzie zainteresowany Lumią 525 (jednocześnie osoba kupująca tanią Lumię nie pomyśli o nabyciu iPhone’a). W zestawieniach publikowanych przez firmy analityczne, Apple nadal będzie jednak tracić – tam zazwyczaj bierze się pod uwagę cały rynek, a nie poszczególne półki cenowe. Gigant z Cupertino nie posiada taniego smartfonu, więc nie może konkurować ani z budżetowymi Lumiami ani z produktami chińskich producentów napędzanymi przez zielonego robota. Tym samym, dalszy wzrost popularności Androida i Windows Phone przy gorszych wynikach iOS wydaje się bardzo prawdopodobny. Chyba, że wydarzy się coś naprawdę niespodziewanego…

Na koniec wrócę do motywu, o którym wspomniałem we wstępie – na rynku mobilnym liczą się dzisiaj przede wszystkim producenci azjatyccy, ale ich urządzenia współpracują z oprogramowaniem dostarczanym przez amerykańskich gigantów. To podobno bardzo irytuje i niepokoi Chińczyków (zwłaszcza tamtejsze władze), z sytuacji zapewne nie są do końca zadowoleni Koreańczycy. Na razie nic jednak nie wskazuje na to, by sytuacja miała się zmienić – jeśli na liście najpopularniejszych platform będzie dochodziło do zmian i przetasowań, to ich bohaterami będą wyłącznie produkty z USA.

Źródła grafik oraz informacji: hi-tech.mail.ru, Strategy Analytics, firefoxworld.pl, blog.najtanszedomeny.pl