android q
41

Już bez mleka pod nosem. Czyli jak dojrzały jest Android 10?

Od trzech dni korzystam z urządzenia z zainstalowanym Androidem 10 (nie w wersji Beta). Nokia 8.1, która jako jeden z niewielu jeszcze telefonów komórkowych na rynku otrzymała prawo do tej aktualizacji pozwoliła mi na zapoznanie się z "dziesiątką", z której jestem nawet bardziej niż zadowolony. Android przestał mieć już mleko pod nosem, nie znajdziecie u niego również młodzieńczego meszka. Zielony robocik zaczyna sobie hodować pokaźną, lumberseksualną brodę.

Nie będzie to jednak pełna recenzja: 3 dni z Androidem 10 to zdecydowanie za mało, aby powiedzieć o nim absolutnie wszystko. Dlatego też, miło mi będzie, jeżeli wskażecie mi w komentarzach obszary, które powinienem dla Was nieco mocniej przetestować: na pewno przyjrzę się im i napiszę o nich w kolejnym planowanym tekście na temat Androida 10. Rzecz jasna, wywołam wtedy autora konkretnego komentarza i odpiszę zwracając się osobiście. :)

Czytaj więcej: Nigdy nie masz pewności, czy dostaniesz aktualizację na Androidzie

Po pierwsze – nigdy mnie nie porwały androidowe gesty, które debiutowały na Pikselach, wprowadzone zresztą w poprzedniej odsłonie. Obsługa zielonego robocika gestami kompletnie mi nie odpowiada, prawdopodobnie przez mocno zakorzenione przyzwyczajenia z poprzednich iteracji Androida. Toteż, zdecydowałem się szybko je wyłączyć i przywrócić standardowy sposób nawigacji po systemie za pomocą trzech przycisków: Home, Wstecz oraz tego, który wywołuje listę uruchomionych programów. Mówi się, że w Androidzie 10 gesty pracują znacznie lepiej i nawigacja po OS-ie jest znacznie lepsza niż w poprzedniej wersji. Ok, wierzę, ale tego nie potwierdzę z wyżej wymienionego powodu.

To, co tygryski lubią najbardziej – czyli tryb ciemny

Ileż to lat musiało minąć, zanim i Google i Apple zdecydowało się na wdrożenie trybu ciemnego do swoich OS-ów? Mnóstwo. Od lat narzekałem na to, że ani iOS, ani Android nie przewidywały w swoich aktualizacjach ciemniejszych kolorystyk i wreszcie się doczekałem. Choć sprzęt, na którym zapoznaję się z Androidem 10 nie ma OLED-a i nie wykorzysta tym samym szansy na oszczędzenie energii zgromadzonej w akumulatorze, przeszedłem na tryb ciemny, bo… lubię ciemne interfejsy. To przyzwyczajenie, które zostało mi jeszcze z okresu fascynacji Windows Phone / Windows 10 Mobile i tego mi naprawdę brakowało czy to w iOS, czy w Androidzie.

Ale Android to nie tylko wygląd. „Dziesiątka” w porównaniu do „dziewiątki” jest znacznie szybsza i tutaj należą się ukłony w stronę Google. System działa pewniej i żwawiej, nawet na średniaku klasy wyższej, jakim jest Nokia 8.1 nie miałem problemu z „zawieszkami”, czy też zamyślaniem się urządzenia. Jedynym „bugiem” jaki znalazłem jest… niezdatny do aktywowania tryb ciemny w aplikacji Wiadomości (ta od SMS-ów). Program nie reaguje nawet na ręczną próbę jego włączenia, więc coś jest tutaj nie tak.

Cała reszta sprawuje się znakomicie. Google chwali się ulepszoną Cyfrową Równowagą oraz Kontrolą Rodzicielską, z czego ta ostatnia w ogóle mnie nie interesuje, bo nie mam żadnego podopiecznego, którego mógłbym kontrolować. Fajnie jednak, że coś takiego znalazło się w systemie.

Aktualizacje w tle

Android 10 to ta wersja, w której debiutują bezproblemowe aktualizacje w tle, które odbywają się bez udziału użytkownika. Nie musimy robić nic poza tym, że… korzystamy z telefonu komórkowego. Właściwie, to możemy nawet nie zauważyć, że jakiekolwiek uaktualnienie wylądowało na naszym sprzęcie mobilnym. Mała rzecz, a naprawdę cieszy.

Android 10

Android 10 stawia również na bezpieczeństwo: ulepszone zostały mechanizmy stojące na straży naszej prywatności, a największym tego wyrazem jest chociażby obsługa czasowych uprawnień do korzystania z lokalizacji. Telefon nadaje programom możliwość pobierania danych z modułu GPS tak długo, jak długo użytkownik korzysta z programu – po jego zamknięciu uprawnienia wygasają i nie można z nich korzystać. Proste i bardzo przydatne.

Czy Android 10 jest „ok”?

Jak na razie, nie zaskoczył mnie niczym niemiłym i mam nadzieję, że tak zostanie. Po pewnym czasie wrócę do Was z większym pakietem spostrzeżeń i liczę na to, że Wy również pomożecie mi w tym, aby zwrócić uwagę na najważniejsze aspekty pracy oprogramowania. Proszę Was zatem o opanowanie sekcji komentarzy i listę rzeczy, które warto sprawdzić – możecie liczyć na to, że umieszczę Wasze pytania w kolejnym tekście na temat Androida 10.