Ciekawostki

Amerykanie rzucili rękawicę, Japończycy ją podnieśli: będzie walka robotów

MS
Maciej Sikorski
3

Niecałe dwa miesiące temu pisałem o nowej formie rozrywki, którą zapewni nam rozwój technologiczny - zastanawiałem się wówczas, kiedy trafimy do "Koloseum XXI wieku" i zobaczymy walki robotów. Zakładałem, że w końcu do tego dojdzie, ale nie przypuszczałem, że stanie się to tak szybko: pierwsze głośn...

Niecałe dwa miesiące temu pisałem o nowej formie rozrywki, którą zapewni nam rozwój technologiczny - zastanawiałem się wówczas, kiedy trafimy do "Koloseum XXI wieku" i zobaczymy walki robotów. Zakładałem, że w końcu do tego dojdzie, ale nie przypuszczałem, że stanie się to tak szybko: pierwsze głośne starcie może mieć miejsce w ciągu kilkunastu miesięcy.

Pisząc o widowisku, w którym oglądalibyśmy starcia robotów, przywoływałem firmę MegaBots, która niedawno chwaliła się swoim produktem. Pomysł ciekawy, pisałem już, że mogą być z tego pieniądze, ale ekipie trudno przebić się ze z pomysłem do mainstreamu, nie są w stanie zebrać odpowiednich funduszy na rozwój przedsięwzięcia, co pokazała np. nieudana zbiórka w serwisie Kickstarter. Amerykanie jednak nie odpuszczają i biorą się za marketing. W sensowny sposób.

W Sieci pojawił się film będący wyzwaniem rzuconym twórcom japońskiego odpowiednika maszyny MegaBots. Robot nazywa się Kuratas i kilka lat temu było o nim glośno. Potem słuch o projekcie zaginął, ale najwyraźniej prace trwają nadal, co wykorzystali Amerykanie. Oto film:

Była zaczepka, pojawiła się odpowiedź Japończyków:

Jeśli zapowiedzi zostaną zrealizowane, to dojdzie do spotkania, starcia robotów. Po jednej stronie Amerykanie, po drugiej Japończycy, dzisiaj oba kraje współpracują, ale przecież kilka dekad temu prowadziły ze sobą wojnę, temat jest nadal żywy np. w kinie. Rzucenie rękawicy ludziom z Kraju Kwitnącej Wiśni i to w okolicach 4 lipca jest pewnie dobrze przemyślaną kampanią marketingową - teraz można szukać pieniędzy odwołując się do patriotyzmu i chęci zdominowania rozwiniętego technologicznie przeciwnika. Bo Amerykanie muszą być przecież pierwsi, najlepsi i niezwyciężeni.

Trudno stwierdzić, kiedy, gdzie i na jakich warunkach dojdzie do starcia, ale to może być fundament do niezłego widowiska. Takiego, które stanie się cyklicznym show. Jeżeli ludziom to się spodoba, to zaraz pojawią się inne zespoły, sponsorzy, media. Zwłaszcza, jeśli nie skończy się na strzelaniu farbą i roboty naprawdę będą walczyć, dążyć do zniszczenia przeciwnika. Pamiętajmy, czego chcą ludzie: chleba i igrzysk.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

robotwalka