10

Ameryka domaga się nowych konsol strasząc producentów sprzętu spadkiem sprzedaży o 27%

Wyniki raportów grupy NPD nie są już tak miarodajne jak kiedyś, głównie z powodu wzrostu znaczenia cyfrowej dystrybucji, ale wciąż pozostają najlepszym wyznacznikiem kondycji rynku, zwłaszcza za oceanem. Ostatnie badania nie pozostawiają złudzeń – lud pragnie nowych konsol. Wartość rynku hardware’u wyniosła w 2012 roku 4,04 miliarda dolarów, w stosunku do 5,57 miliarda dolarów w […]

Wyniki raportów grupy NPD nie są już tak miarodajne jak kiedyś, głównie z powodu wzrostu znaczenia cyfrowej dystrybucji, ale wciąż pozostają najlepszym wyznacznikiem kondycji rynku, zwłaszcza za oceanem. Ostatnie badania nie pozostawiają złudzeń – lud pragnie nowych konsol.

Wartość rynku hardware’u wyniosła w 2012 roku 4,04 miliarda dolarów, w stosunku do 5,57 miliarda dolarów w roku poprzedzającym. Spadek o ponad jedną czwartą. Gdyby nie premiera Nintendo Wii U, to podejrzewam że spadek byłby o dobre kilka procent głębszy. Nowy sprzęt japońskiej korporacji pojawił się w Stanach Zjednoczonych 18 listopada i załapał na gorączkę świątecznych zakupów. Tylko w grudniu, amerykanie kupili prawie pół miliona Wii U.

Coraz pewniejsze stają się wizje dużych zapowiedzi ze strony Sony i Microsoftu na tegorocznym E3 –producent Xboksa odlicza zresztą czas do tych targów. Rynek domaga się nowych konsol. Długi okres zwlekania będzie pompował rynek PC, tabletów czy wynalazków „konsolopodobnych” w stylu Nvidia Shield czy Razer Edge. Co jest oczywiście nie na rękę producentom stacjonarnych sprzętów do grania.

Niemal równie głęboki spadek zaliczył rynek oprogramowania – z 8,69 do 6,71 miliardów dolarów, co daje 23% na minusie. Microsoft i Sony mają to szczęście, że nie wynika to jeszcze ze znudzenia się konsolowym graniem czy wręcz samą koncepcją wirtualnej rozrywki jaką znamy. Wynik ten jest prawdopodobnie w dużej mierze efektem rosnącej popularności cyfrowej dystrybucji.

Jeżeli klient ma możliwość ściągnąć grę ze Steama, w cenie o 25% niższej niż wersje konsolowe, która nawet na dwuletnim laptopie średniej klasy będzie wyglądać nieco lepiej, niż na jego Xboksie 360, to trudno się dziwić, że jest gotów zrezygnować z pewnych ułatwień, jakie gwarantuje mu korzystanie ze sprzętu dedykowanemu wirtualnej rozrywce.

Stawiam diamenty przeciwko łupinom po orzechach, że Sony i Microsoft zapowiedzą w tym roku kolejną generację, która zadebiutuje w 2014. Lepiej, żeby te firmy miały do zaoferowania coś konkretnego, bo podczas tej generacji wyrosła spora konkurencja – pecety podniosły głowę, a pięty podgryza im mobile. Oby  mieli w zanadrzu więcej niż technologię uniemożliwiającą uruchamianie używanych gier.