16

Klienci dostaną rekompensatę od AMD za „jeszcze więcej rdzeni”

W internecie AMD zdecydowanie jest pamiętane z czasów, w których stawiali przede wszystkim na liczbę rdzeni, pozostając w tyle za Intelem. Mimo że te czasy już minęły, to przyszedł czas na rozliczenie się z pewnymi kłamstwami technicznymi.

Słabszy moment AMD

Obecnie amerykańska firma może pochwalić się naprawdę dobrą sytuacją na rynku procesorów. Widać, jak wiele pracy włożono w Ryzeny, za sprawą których firma świetnie radzi sobie i spokojnie konkuruje z Intelem. Podobnie wygląda to w segmencie kart graficznych. Nie da się jednak ukryć, że AMD miał spory spadek firm kilka lat i za wszelką cenę chcieli wrócić na właściwe tory. Doskonale to widać po rodzinach układów Bulldozer i Piledriver.

Sprawdź też: AMD bije rekord z 6-gigahercowym procesorem w architekturze Piledriver.

Co ciekawsze, nie tylko sprzedawały się słabo i nie wypadały aż tak znakomicie, jakby chciało tego AMD, szczególnie w grach, ale również stały się niedawno powodem do ukarania firmy, która musiała dojść do porozumienia ze stroną. W sierpniu AMD zgodziło się do zapłacenia łącznie wszystkim poszkodowanym łącznie 12,1 milionów dolarów za wprowadzenie błąd w temacie przywołanych rodzin procesorów. Mianowicie chodzi o to, że część spośród nich reklamowano jako w pełni ośmiordzeniowe konstrukcje. Tymczasem te osiem rdzeni było podzielonych na cztery moduły, spośród których każdy na dobrą sprawę działał jako zwykły jeden rdzeni. Oznacza to zatem, że na dobrą sprawę powinny być przedstawiane jako czterordzeniowe propozycje.

Kto dokładnie może liczyć na odszkodowanie? Skorzystać z tego mogą osoby mieszkające w Kalifornii i które na terenie tego stanu zakupiły procesor lub klienci, którzy skorzystali z oferty sklepu internetowego AMD.com. Sprawa dotyczy następujących modeli: FX-8120, 8150, 8320, 8350, 8370, 9370 i 9590. Jeżeli spełniacie warunki, możecie ubiegać się o rekompensatę pod tym linkiem. Zgłoszenia można wysyłać do 3 stycznia 2020 rok, a maksymalna kwota, jaką można odzyskać, to 300 dolarów, ale w głównej mierze zależy to od tego, ile osób się zgłosi, ponieważ to między ich wszystkich zostanie rozdzielona łączna kwota odszkodowania.

Przeczytaj również: Oto Intel Core 10. generacji.

Trzeba przyznać, że rodzina Bulldozer i Piledriver dalej przynosi złą opinię, mimo że AMD udało się już rozpocząć nowy rozdział, ale zawsze trzeba zapłacić za takie sprytne marketingowe triki.

Fakty, a marketing

Kłamstwa producentów lub podkoloryzowanie specyfikacji zdarza się wielu firmom. W przypadku AMD mieliśmy jednak do czynienia z naprawdę trudną sprawą i mimo wszystko spory wpływ na całą sprawę miało to, że ta seria procesorów była niezwykle nieudana. Moim ulubionym przykładem zakrzywiania rzeczywistości obecnie pozostaje wyolbrzymianie rozdzielczości wykonywanych zdjęć czy rozdzielczości aparatu. Wystarczy spojrzeć na Redmi Note 7 i jego matrycę 48 Mpix.

Redmi Note 7 został wyposażony w matrycę Samsung ISOCELL Bright GM1. Według początkowych informacji oraz danych, jakie możemy znaleźć w specyfikacjach technicznych, dysponuje ona rozdzielczością 48 Mpix, co połowicznie jest prawdą. Dlaczego? Mianowicie sensor wykorzystuje układ pikseli w układzie Quad Bayer. O ile w przypadku Sony IMX586, które znajdziemy w Redmi Note 7 Pro, firma postawiła na realnie osobne piksele, o tyle Samsung poszedł po linii mniejszego oporu. W przypadku japońskiej konstrukcji możliwa jest zmiana sposobu pobierania danych z pikseli w taki sposób, aby rzeczywiście osiągnąć rozdzielczość 48 Mpix, ponieważ gdy u Koreańczyków cały proces przypomina bardziej interpolację. Z tego względu patrząc na to fizycznie, Samsung może pochwalić się 48 Mpix, choć same zdjęcia finalnie będą mieć 12 Mpix i fotografie w 48 Mpix nie powstają w sposób bezpośredni, więc informacje o 48 Mpix są częściowo prawdziwe.

Sprawdź też: Co nowego w procesorach AMD Ryzen 3. generacji?

Cieszy na pewno to, że AMD nie musi posuwać się teraz do miernych sztuczek marketingowych i po prostu wzięło się za tworzenie porządnych produktów. To się ceni.

źródło: The Verge