2

Amazonowi nie wyszło z dronami. Teraz za ten pomysł bierze się konkurencja

Drony przestały być w branży technologicznej, szerzej w naszej rzeczywistości, czymś nowym. Przybywa firm, które je produkują i sprzedają, przybywa pilotów-amatorów, pojawia się także coraz więcej pomysłów zastosowania tego sprzętu. Od transportowania narkotyków, przez walkę ze złodziejami, po dopracowanie systemu udzielania pierwszej pomocy. Nadal oczywiście rozpatrywana jest opcja wykorzystywania małych maszyn latających w handlu i […]

Drony przestały być w branży technologicznej, szerzej w naszej rzeczywistości, czymś nowym. Przybywa firm, które je produkują i sprzedają, przybywa pilotów-amatorów, pojawia się także coraz więcej pomysłów zastosowania tego sprzętu. Od transportowania narkotyków, przez walkę ze złodziejami, po dopracowanie systemu udzielania pierwszej pomocy. Nadal oczywiście rozpatrywana jest opcja wykorzystywania małych maszyn latających w handlu i transporcie towarów. Mówił już o tym Amazon, teraz do pracy wzięła się chińska firma Alibaba.

Pamiętacie zapewne, jak kilka kwartałów temu Jeff Bezos przekonywał, że jego korporacja będzie dostarczać zakupiony towar za pomocą dronów. Wiele osób krzyknęło wówczas głośno wow i zaczęto mówić o nowym rozdziale w historii handlu, prawdziwej rewolucji. Od tego czasu chyba niewiele wydarzyło się na tej arenie, Amazon szczególnie nie informował, jak idą prace. Opadł też entuzjazm, bo okazało się, że ten plan z wielu przyczyn jest bardzo trudny w realizacji. Zaczęto się nawet zastanawiać, czy Bezos naprawdę chciał namieszać w biznesie, czy tylko zrobić Amazonowi reklamę w okresie przedświątecznym.

Dzisiaj przeczytałem o innym gigancie eksperymentującym z dronami. To Alibaba, czyli rywal Amazonu. Projektem zajmuje się jedna z części chińskiego kolosa – Taobao. W testach bierze podobno udział kilkaset osób, prowadzone są one w trzech miastach: Pekinie, Szanghaju oraz Kantonie. Drony operują w odległości do godziny lotu od centrum dystrybucji chińskiej firmy. Na razie przewożone są lekkie towary, na poniższym filmie widać herbatę imbirową – na więcej nie pozwalają pewnie przepisy, korporacja też nie chce ryzykować. Gdyby doszło do jakiegoś wypadku, to pojawiłby się duży problem. Przede wszystkim wizerunkowy.

Kwestia wizerunku jest tu chyba najważniejsza. Obserwuję poczynania Alibaby (Taobao) i zastanawiam się, czy oni naprawdę chcą wdrożyć na masową skalę usługę dostarczania towaru z pomocą dronów? Wierzą w to, że ten system da się sensownie rozwinąć, nadać mu właściwą skalę i uczynić racjonalnym z ekonomicznego punktu widzenia? Czy będą w stanie dostosować się do przepisów lub dostosować przepisy do swoich potrzeb, przygotować się na problemy związane z taką formą dostarczania przesyłek? Ktoś spyta: jeśli nie testują, by to sprawdzić, to po co? Powtórzę: wizerunek.

Możliwe, że Alibaba chce zrobić to, co zrobił Bezos: show. Pokażą starym klientom oraz inwestorom, że cały czas się rozwijają, osoby niezaznajomione z ich biznesem przyciągną tymi poczynaniami i pokażą, iż nie są gorsi od Amazonu. Ba, są lepsi, bo testują to rozwiązanie, nie poprzestają na mówieniu o nim – przecież dostarczają klientom herbatę za pomocą dronów. W taki biznes warto inwestować, taka firma ma przed sobą przyszłość. Alibaba weszła na rynek międzynarodowy i musi robić wokół siebie dużo szumu. Jack Ma, szef i założyciel korporacji mówił niedawno w Davos, że jego firma to jeszcze dziecko, najwyraźniej oglądamy jeden z przykładów jej dojrzewania. Ale pewności mieć nie można – a nuż okaże się, że oni faktycznie chcą dostarczać towar dronami…