18

Alicja w krainie koszmarów. Obejrzyjcie Alice in Borderland na Netflix, warto

Kto by pomyślał, że nie będę mógł się oderwać od japońskiego serialu aktorskiego stylizowanego na anime. Na ogół oglądając takie produkcje czuję zażenowanie, ale nie tym razem. Alice in Borderland było dla mnie miłym zaskoczeniem.

Mówi się, że w katalogu Netflix jest pełno „miernoty” i trudno się z tymi opiniami nie zgodzić. Zdarzają się też oczywiście perełki, szczególnie w kategorii seriali i dokumentów. Ale często nawet szumnie reklamowane produkcje potrafią srogo rozczarować, takie przykłady można wymieniać bez końca. Ale czasem warto kliknąć coś opatrzone logo Netfliksa nieco w ciemno, bo może miło zaskoczyć, tak jak mnie zaskoczyło Alice in Borderland.

Bohaterowie Alice in Borderland

Alice in Borderland – zamknęli się w publicznej toalecie i przenieśli do innego wymiaru

Nie żartuję, tak było. Arisu, Karube i Chota to trzech przyjaciół, których życiowe drogi poszły w zupełnie innym kierunku, co jednak nie wpłynęło na ich znajomość. Pierwszy pochodzi z bogatej rodziny, ale kompletnie nie potrafi wykorzystać ani łatwiejszego startu, ani swojego intelektu – siedzi i marnuje życie grając w gry. Drugi pracuje za barem, ale jest typowym „wygłupkiem”, trzeci wyrwał się z biedy, haruje w korporacji, ale poziom jego pewności siebie oscyluje w granicach zera. Uwielbiają jednak spędzać ze sobą czas i wygłupy typu bieganie gdzie popadnie po skrzyżowaniu w Shibuya uważają za dobrą zabawę. Podczas jednej z nich chowają się przed policją w publicznej toalecie, a kiedy z niej wychodzą…Tokio jest opustoszałe. Nie ma żywego ducha, jakby przenieśli się do alternatywnej rzeczywistości.

Przeczytaj też: Pełna lista nowości na Netflix w grudniu 2020

Przyjaciele nie mają za dużo czasu by zastanawiać się nad zastaną sytuacją, bo trafiają do jakiejś dziwnej gry, gdzie stawką jest ich życie. Wyjaśnienie zasad znajdują w przekazanym uczestnikom tej chorej zabawy smartfonach, ale nikt nie ma pewności, czy wyjdzie z tego wydarzenia żywy.

W zasadzie wszystko, co więcej napiszę będzie dużym „spoilerem”, ale z drugiej strony Alice in Borderland bazuje na znanej mandze, a i pierwsze zapowiedzi japońskiego serialu jasno mówiły, że młodzi ludzie trafiają do opustoszałego miasta i biorą udział w dziwnych grach. Kto je zaprojektował, kto zabija uczestników, kto jest za to wszystko odpowiedzialny? Tego ostatecznie przyjaciele będą chcieli się dowiedzieć – o ile oczywiście przeżyją.

Stylistyka anime zgrabnie przeniesiona na aktorskiego serialu

Wspomniałem o tym, że nie przepadam za aktorskimi wersjami anime. Bardzo dużo w nich kiczu i oderwania od rzeczywistości – trzeba to po prostu lubić. Ja wolę jednak oglądać w tych opowieściach kreskówkowe postacie, głównie dlatego, że nie czuję wtedy żenady. Alice in Borderland bardzo zgrabnie i ciekawie przedstawiło typowo „animajową” opowieść w formie aktorskiego serialu. Postacie nie są przerysowane, bardzo dużo w nich typowo ludzkich emocji – choć fakt, niektóre z reakcji wydają się bardzo przesadzone i niebezpiecznie balansują na granicy komiksu. Ale zawsze twórcom włącza się bezpiecznik i starają się urealnić sytuację, by nie oderwała się od aktorskiej formy.

Opuszczone Tokio w Alice in Borderland

Sporo w Alice in Borderland krwi, pojawiają się lepsze i gorsze efekty specjalne, ale nie widziałem niczego, co dyskwalifikowałoby ten serial. Bo choć sama koncepcja opuszczonego miasta, w którym ktoś organizuje śmiertelne gry i strzela do ludzi laserami z nieba wydaje się absurdalna, to – jakkolwiek dziwnie to brzmi – ma tu sens i skleja się w jeden rozsądny koncept. Szalony, ale trzymający w napięciu. Momentami dziwny, ale często skupiający się na typowo ludzkich emocjach, które szybko odnajdują wspólny język z widzem i niejako maskują odrealnione sytuacje.

Główni bohaterowie Alice in Borderland

Sporo tu walki charakterów, radzenia lub nieradzenia sobie ze słabościami, dziecięcymi traumami. Jest też szczypta szaleństwa, która w drugiej połowie pierwszego sezonu jest aż nadto widoczna. Ale pojawiają się też wątki łamigłówkowe, bo część śmiertelnych gier to tak naprawdę zagadki i jako widz uczestniczyłem w ich rozwiązywaniu. Czasem trafiałem, czasem nie – ale już samo zaangażowanie mnie w zastanawianie się jak powinni postąpić bohaterowie uważam za plus, bo w zbyt wielu produkcjach jestem na takie rzeczy totalnie obojętny.

Czy warto obejrzeć serial Alice in Borderland?

Alice in Borderland nie jest jednak ciężkim serialem, choć po trafi strzelić mocną dawną emocji. Twórcom mimo wszystko udało się stworzyć taką pozorną lekkość, która nie męczy widza, a niekiedy zaskakujące końcówki poszczególnych odcinków zachęcają do włączenia kolejnych. Ostatecznie nie miałem wyrzutów sumienia, że nie gram cały weekend w Cyberpunka 2077, bo chciałem poznać dalszy los bohaterów i dowiedzieć się kto w zasadzie stoi za tą odrealnioną sytuacją. Jest kilka niezłych zwrotów akcji, momentami nienajgorsze aktorstwo i wciągająca, choć typowo komiksowa opowieść. Pamiętajcie jednak, że oceniając aktorów serialu warto wziąć pod uwagę, że to jednak zupełnie inny sposób tworzenia produkcji i inna kultura widza, więc niektóre zachowania, gestykulacja czy wspomniane wcześniej nawarstwienie i podbicie emocji może wydawać się Europejczykowi  zbyt sztuczne.

Bohater Alice in Borderland

Wszystko to sprawia, że Alice in Borderland wciąga, czasami zaskakuje i zostawia uczucie dobrze spędzonego czasu – czułem, jakbym świetne dobre anime, a nie aktorski serial. Jeśli więc nie boicie się nieco dziwnego, japońskiego kina, macie ochotę na fajną opowieść i trochę emocji – dajcie Alice in Borderland szansę. Serial zbiera bardzo dobre recenzje, więc wygląda na to, że spodobał się nie tylko mi. Niezłe zaskoczenie na koniec roku – bo przyznaję, że wpadłem na niego przypadkiem i zapewne został mi przez serwis polecony tylko dlatego, że oglądam na nim dużo anime.