Lenovo

Ależ Lenovo straci na ostatniej aferce... Nie, nie straci

MS
Maciej Sikorski
24

Lenovo ostatnio nie ma lekko. Podobno. Nabroili jakiś czas temu, wszystko (?) wyszło na jaw i teraz muszą się tłumaczyć, odkręcać całą sprawę. Chcieli dorobić, ale okazało się, że ludzie (niektórzy) jeszcze czuwają i reagują na takie sztuczki. Największy na świecie producent komputerów ukręcił na si...

Lenovo ostatnio nie ma lekko. Podobno. Nabroili jakiś czas temu, wszystko (?) wyszło na jaw i teraz muszą się tłumaczyć, odkręcać całą sprawę. Chcieli dorobić, ale okazało się, że ludzie (niektórzy) jeszcze czuwają i reagują na takie sztuczki. Największy na świecie producent komputerów ukręcił na siebie bicz i może sporo stracić na całej akcji. Może, ale nie musi.

Temat poruszali już koledzy z redakcji, więc nie będę ponownie opisywał zagadnienia - zrobił to Tomasz i odsyłam do jego tekstu. Potem Grzegorz w filmowym podsumowaniu tygodnia dziwił się poczynaniom Lenovo, bo zysk pewnie z tego niewielki, a narobili sobie kłopotów. Do tego jeszcze Jakub, który swój tekst zakończył w następujący sposób:

Cóż – wpadka. Lenovo chciał zrobić „dobrze” użytkownikom, wyszło bardzo kiepsko. Działania naprawcze zostały już podjęte, co nie zmienia faktu, że szrama na wizerunku firmy zostanie – i to na bardzo długo.

Zastanawia mnie ta szrama na wizerunku. Faktycznie zostanie na długo? W branżowych mediach pewnie będzie wspominana przy kolejnych ruchach Lenovo i podobnych akcjach w wykonaniu innych firm. A poza mediami technologicznymi? Nie sądzę. Nawet jeśli media o zasięgu masowym poruszały temat, to był to pewnie jednorazowy strzał i bez wnikania w szczegóły: duży producent dodał coś, czego dodawać nie powinien. Tu jakaś wzmianka o szpiegowaniu, tam, że to korporacja z Chin itd. Na tym jednak koniec. I zdecydowanej większości klientów to nie obejdzie.

Przeciętny klient nie będzie w to wnikał: wejdzie do sklepu (tradycyjnego albo internetowego) i kupi Lenovo, jeśli sprzęt będzie kusił ceną/specyfikacją/wyglądem. Doniesienia o niechcianych bonusach w oprogramowaniu czy nawet programach szpiegujących przechodzą raczej bez większego echa. A nawet jeśli robi się wokół nich głośno, to czy na rynku następuje rewolucja? Przypomnę sprawę Snowdena i szumu, jaki towarzyszył jego rewelacjom - czy zmieniły one układ sił w Sieci, wykończyły jakąś dużą firmę? No właśnie.

Podobnie będzie z Lenovo. Podejrzewam, że byłoby tak nawet wtedy, gdyby Chińczycy bardzo mocno przesadzili i wpakowali do komputera cały pakiet programów szpiegujących. Zdecydowana większość klientów nie przywiązuje do tego wagi, macha ręką i bagatelizuje problem. Kłopot pojawiłby się w przypadku, gdy partia komputerów okazałaby się wadliwa i np. istniałoby ryzyko wybuchu baterii - to ludzi przeraziłoby znacznie bardziej, bo poparzenie brzmi gorzej niż jakaś wstrzykiwana reklama. Dopóki zatem nie wybuchają baterie, decydenci Lenovo mogą spać spokojnie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

aferaLenovokomputer