europa-jowisz
55

Naukowiec: obce formy życia skrywają się w izolacji od reszty kosmosu

Na space.com natknąłem się na pytanie związane z pozaziemskimi formami życia. Konkretniej chodzi o to, gdzie one się podziewają? Później przeczytałem zdanie „E.T. may be out there, silently swimming in frigid oceans beneath miles and miles of ice”.

Pomyślałem sobie, że E.T. jest większym twardzielem niż wygląda. Pływa sobie cichutko w lodowatych oceanach pod grubą warstwą lodu? No tak… przecież niekoniecznie chodzi o to, co widziałem w filmie Stevena Spielberga.

Paradoks Fermiego

Enrico Fermi pytał o to gdzie się wszyscy podziali już w 1950 roku. Mimo tego, że mieliśmy sporo czasu na udzielenie odpowiedzi do tej pory się nie udało. Nie wiem czy to lekki obciach, czy może coś zupełnie naturalnego? W końcu kosmos to duże miejsce, więc rozglądanie się po nim nie należy do najłatwiejszych zadań. Z drugiej strony wypadałoby krzyknąć coś w stylu, no właśnie, kosmos to duże miejsce! Skoro w samej Drodze Mlecznej mamy miliardy gwiazd, a przy nich z pewnością orbituje wiele różnych planet, to jest spore prawdopodobieństwo tego, że na jednej z nich istnieje jakaś ciekawsza konfiguracja materii… taka, którą określamy życiem.

Przynajmniej co jakiś czas ktoś dzieli się swoimi przemyśleniami w temacie(nie zamietliśmy go pod dywan). Na space.com możemy przeczytać, że w zeszłym tygodniu Alan Stern zaproponował myśl, iż życie pozaziemskie rozpowszechnione po galaktyce w większości znajduje się w głębokich, ciemnych oceanach podpowierzchniowych, które są odcięte od reszty kosmosu. Alan Stern, czyli principal investigator for NASA’s New Horizons mission, podzielił się swoimi przemyśleniami podczas spotkania American Astronomical Society’s Division for Planetary Sciences.

życie pozaziemskie

Podpowierzchniowe oceany i życie pozaziemskie

Stern powiedział, że takie podpowierzchniowe oceany mogą być powszechne w Drodze Mlecznej. Gdyby się nad tym zastanowić, to w samym Układzie Słonecznym nie brakuje księżyców, będących właścicielami takich oceanów, które w dodatku pobudzają wyobraźnię naukowców w związku z pytaniem o to, co może się w nich kryć?

W sumie nigdy o tym nie myślałem w taki sposób, ale dalej przeczytałem, że oceany podpowierzchniowe zapewniają znacznie stabilniejsze środowisko od wód znajdujących się na powierzchni, a to daje potencjalnemu życiu więcej czasu na ewolucję.

Zderzenia, rozbłyski słoneczne, pobliskie supernowe na jakiej znajdujesz się orbicie, czy masz magnetosferę, czy atmosfera jest trująca czy nie – nic z wymienionych rzeczy nie ma znaczenia. Źródło.

Wszystko dzięki ochronnej skorupie z lodu, która gwarantuje znacznie spokojniejsza egzystencję. Niestety jest ona również przyczyną dodatkowej izolacji. Alan Stern przeszedł do śmielszych wizji i stwierdził, że nawet jeśli istnieje rozwinięta cywilizacja pod powierzchnią lodu, na jakimś księżycu albo planecie, nawet jeśli mają tam swoje miasta i świecą jakimiś światłami, albo nawet transmitują jakieś informacje, to ze względu na ich izolację, nam jest ciężko cokolwiek zaobserwować.

Na koniec jeszcze jedno… Tacy obcy istniejący pod grubą warstwą lodu byliby naprawdę odizolowani od wszystkiego innego. Być może nawet nie zdawaliby sobie sprawy z tego, że istnieje coś takiego jak kosmos. Czy ktoś żyjący w takim środowisku próbowałby się z kimkolwiek komunikować? Nawet gdyby byli bardzo inteligentni i np. chcieliby się przewiercić przez lód, a następnie rozpocząć kolonizację kosmosu, mieliby wyjątkowo trudne zadanie. Ich statki kosmiczne musiałyby pomieścić w sobie spore pokłady wody (ich naturalne środowisko).

Fajne. Lubię tego typu przemyślenia naukowców, bo odnoszę wrażenie, że poza naukowym podejściem jest tu również sporo miejsca na wycieczki dla wyobraźni.

Źródło