70

Nie, nowe AirPodsy Pro nie są za drogie. Podobnie, jak zwykły iPhone 11

Czytam te komentarze, jakie to słuchawki AirPods Pro są absurdalnie drogie i łapię się za głowę. Jeśli porównujecie je do kosztujących 100 złotych AirDotsów od Xiaomi - cena faktycznie wydaje się kosmiczna. Ale uwierzcie mi, samodzielne bezprzewodowe słuchawki z ANC właśnie tyle kosztują i logo Apple nie podbija w tym przypadku ceny sprzętu.

AirPods Pro nie kosztują tyle przez logo Apple

Kiedy tylko podano oficjalną cenę AirPods Pro, polski internet oszalał atakując nagłówkami, w których “absurdalnie drogie” przewijało się co chwila. Nie, moi drodzy, AirPods Pro nie są absurdalnie drogie. 1249 złotych. Nie są tanie, ale nie odstają jakoś strasznie ceną od małych bezprzewodowych słuchawek z aktywną redukcją dźwięków otoczenia. A tych na rynku jest naprawdę mało – pierwszy przykład z brzegu. Wrześniowe Sony WF-1000XM3, czyli dokładnie ten sam segment, nie licząc integracji z systemem operacyjnym, te same możliwości. Mamy więc samodzielne, bezprzewodowe, niepołączone kablem słuchawki z aktywnym systemem redukcji. Brzmią super, tłumią super, wyglądają…no cóż, są duże, podobnie jak pudełko ładujące. Koszt? 999 złotych.

Jasne, to wciąż mniej niż Apple, ale…Przy całej mojej sympatii do tego urządzenia – nie ma co liczyć na wsparcie aktualizacjami na tym poziomie, na jakim wspiera swoje słuchawki Apple. I choćby przez tego applowego chipa, 300 złotych różnicy brzmi sensownie, o ile oczywiście ANC i brzmienie w AirPodsach będą na tym samym poziomie, co u Sony. A z tym może być ciężko, bo moim zdaniem Sony WF-1000XM3 to w tej chwili zdecydowanie najlepsze dokanałowe, bezprzewodowe, samodzielne słuchawki z ANC jakie można kupić. Jestem ogromnie zaskoczony tym, jaki postęp poczyniło Sony, któremu udało się wyeliminować wszelkie problemy pierwszego modelu – model Sony WF-1000X, którego używałem bardzo długo był niestety rozczarowujący. Minus? Nie są wodoodporne i mocno wystają z uszu, wyglądając trochę jak stare zestawy słuchawkowe, które tak upodobali sobie swego czasu kurierzy.

To może Bose SoundSport Free? Duże, chóć świetnie grające, ale za to bez ANC, a kosztują w oficjalnym sklepie 849 złotych, więc też konkretne pieniądze. Jeśli nie zależy Wam na aktywnym tłumieniu, zdecydowanie polecam Jabra Elite 65T, choć uczulam żeby jednak najpierw je przymierzyć i sprawdzić, czy tak jak u mnie nie będzie problemu z głośnością poszczególnych słuchawek. Tu cena jest zdecydowanie niższa, choć 649 złotych to wciąż sporo.

Polecane Sennheiser Momentum True Wireless z ANC są podobno rewelacyjne i kupicie je dziś za około 1049 złotych. Ale kiedy pojawiły się na rynku, kosztowały 1249 złotych, czyli tyle, ile AirPodsy Pro. Wyglądają lepiej, ale bez wspomnianego chipa od Apple to wciąż klasyczne, mające swoje humory połączenie BT.

Również polecane Bang & Olufsen Beoplay E8 2.0 kosztują w tej chwili 1499 złotych, a ANC nie posiadają. Wow, czyli jednak są na rynku małe, bezprzewodowe, niezależne słuchawki bez łączącego je kabla, które kosztują więcej niż AirPodsy Pro. Niesamowite.

Tylko proszę, nie piszcie o tym, że łączone kablem lub nauszne słuchawki mają ANC – to zupełnie inna kategoria sprzętów i naprawdę nie każdy chce mieć na karku przewód.

AirPodsy mają swoje problemy – tak, jak wszystkie inne słuchawki

Wiele osób mówi, że baterie w AirPodsach szybko tracą swoje właściwości, a słuchawki nie są pozbawione wad konstrukcyjnych. Nie będę tu w żaden sposób bronił Apple i jak najbardziej wierzę w te doniesienia. Trzeba jednak pamiętać, że bardzo łatwo jest znaleźć wszelkie negatywne informacje o najpopularniejszych bezprzewodowych słuchawkach, które rozkochały w sobie miliony użytkowników. Trochę trudniej gdy to piąty model mniej znanego niż Apple producenta. Ale tu wystarczy po prostu lepiej poszukać, bo portale technologiczne tematu nie poruszają i nie robią z tego newsów. Ja na przykład szybko oddałem kupione Jabry Elite 65t, bo jedna ze słuchawek grała ciszej od drugiej. Po przymierzeniu drugiej pary uznałem, że to pierwsze słuchawki niekompatybilne z moimi uszami, ale jednak na zagranicznych forach znalazłem ludzi z tymi samymi problemami. Odsyłali sprzęt do sklepów, drugi grał tak samo. Jednym pomogła aktualizacja, drugim to właśnie aktualizacja przyniosła problem. U innych producentów nie jest lepiej – tu ktoś rozpoczyna dość długi wątek o tym, że słuchawki tracą synchronizację między sobą, a aktualizacji jak nie było, tak nie ma. Innym pudełko przestało ładować.

Przez 2 miesiące testowałem kosztujące około 450 złotych słuchawki Honor FlyPods Lite. I wiecie co? Były tragiczne. Potrafiły się nie naładować w etui, nagminnie wypadały z uszu niezależnie od rozmiaru gumki, brzmiały słabo, szybko się porysowały – a co najgorsze, niezależnie od smartfona (a podpinałem je do 5 urządzeń), gubiły połączenie.

A ukochane przez wszystkich AirDotsy od Xiaomi? Przecież nawet te supertanie słuchawki też mają problemy ze stereo, gdzie tracą synchro – ale to co, na nie nie można powiedzieć złego słowa, bo Xiaomi, czy dlatego, że są tanie? Jak za te pieniądze to naprawdę świetne słuchawki, ale na rynku jest cała masa lepszych, choć droższych konstrukcji.

W wielu aspektach AirPods są bezkonkurencyjne

Długo zastanawiałem się czy nie kupić AirPodsów, jednak nie zdecydowałem się z dwóch prostych powodów – brzmienie słuchawek Apple jest bardzo przeciętne, szczególnie jeśli patrzy się przez pryzmat ceny. Druga kwestia to sama konstrukcja – wolę słuchawki dokanałowe, z dousznymi nigdy nie było mi po drodze.

Przeczytaj też: Recenzja Apple AirPods

Jest jednak w AirPodsach jedna rzecz, która sprawia, że te słuchawki nie mają konkurencji (oczywiście poza Beatsami, ale to przecież ta sama rodzina). Chodzi oczywiście o applowski chip, dzięki któremu sprzęt jest podłączany do urządzeń w zupełnie inny sposób niż u konkurencji. Otóż słuchawki Apple łączą się nie z komputerem, tabletem czy smartfonem, ale z Apple ID. Oznacza to, że przełączanie się między poszczególnymi urządzeniami z tym samym Apple ID działa idealnie i wyprzedza klasyczną łączność o lata świetlne. Testowałem wiele modeli słuchawek bezprzewodowych, również tych pozwalających na sparowanie więcej niż jednego urządzenia i to nigdy nie działało dobrze. Powiem więcej, ciągle coś odpinam żeby podpiąć słuchawki do innego urządzenia – i nie ma znaczenia, czy chodzi o Androida czy iOS. Każde słuchawki prędzej czy później odłączą się na chwilę od źródła dźwięku mimo tego, że są w uszach, a telefon w kieszeni. Część modeli szaleje kiedy przechodzę pod linią tramwajową, część nie potrafi sobie poradzić gdy z telefonem sparowana jest opaska fitness. Telefon nie zawsze widzi, że wyszedłem z auta i ciągle chce puszczać muzykę w samochodowym radio, choć jest ono wyłączone i muszę ręcznie przepinać się na słuchawki BT. Testowy tydzień ze zwykłymi AirPodsami to był tydzień spokoju i tydzień komfortu, którego nigdy nie miałem przy słuchawkach na klasycznym BT. No, ale jednak brzmienie jest dla mnie na tyle ważne, że nie mógłbym używać ich na co dzień. Dlatego cicho liczę, że w tym temacie model Pro będzie na poziomie słuchawek innych producentów i Apple wytrąci z rąk ten argument przeciwnikom AirPodsów.

AirPods Pro są za drogie i koniec!

Zamówienia na AirPods Pro można już składać, ale kiedy piszę ten tekst, słuchawki jeszcze nie trafiły do klientów. W sieci nie ma recenzji – nikt więc nie wie, czy ANC działa świetnie i deklasuje systemy Bose czy Sony. Nikt też nie wie, jak słuchawki brzmią – no ale skoro AirPodsy brzmiały kiepsko, to na pewno model Pro też będzie płaski i bez głębi. I nawet jeśli okaże się, że to najlepiej brzmiące i najlepiej tłumiące słuchawki tego rodzaju, to i tak “za drogie” przylgnie do nich na zawsze. Bo to Apple, a Apple zawsze jest za drogie – mimo tego, że dzięki integracji z ekosystemem oferuje rzeczy, których nie ma, nie było i nigdy nie będzie u konkurencji.