12

Co następne – toster z AI? Cała ta sztuczna inteligencja rozmienia się dziś na drobne

Zawsze myślałem, że sztuczna inteligencja będzie dla ludzkości przełomem. Że dzięki niej pokonamy nieuleczalne choroby, odwiedzimy nowe galaktyki lub przeniesiemy się do innych wymiarów. Tymczasem od jakiegoś czasu widzę, jak implementowana jest w aparatach fotograficznych i pralkach. Niedługo dostanie ją pewnie nawet toster.

Zaliczyłem właśnie kolejne targi IFA w Berlinie i muszę przyznać, że ponownie wróciłem z nich trochę rozczarowany. Mam nawet wrażenie, że z każdym kolejnym rokiem impreza jest coraz słabsza – choć nie chodzi mi wcale o organizację (i tak nie ma nic gorszego niż niemieckie placówki tego typu gdzie próbujecie na szybko dojść do hali 6.3, a po drodze napotykacie na 3 pary zamkniętych drzwi i z mapą w ręku próbujecie dojść do niej drogą okrężną). Z roku na rok na IFA pojawia się coraz mniej ciekawych rzeczy – owszem, jest sporo sprzętów z różnych rynków, natomiast znów nie było niczego, co w mojej opinii mogłoby odmienić moją codzienność.

Ponownie producenci skupili się na sztucznej inteligencji implementowanej do elektroniki użytkowej i w dużej mierze rozumiem ten trend, choć mówiąc szczerze, nie bardzo czuję potrzebę by na chwilę obecna implementować ją w swoim domu. Wiecie, inteligentne oświetlenie, inteligentna pralka, lodówka, robot sprzątający (choć tych małych pracusiów uwielbiam). Zamysł jest prosty – inteligentny dom, który choć minimalnie będzie przypominał wizję przyszłości znaną z filmów science fiction. Różnica jest jednak taka, że w kinie widziałem człowieka witającego się z domowym asystentem robiącym wszystko za właściciela, a rzeczywistość to po prostu aplikacja na smartfona, która kieruje pralką z naklejką AI.

Sztuczna inteligencja to, sztuczna inteligencja tamto – dawno nie byłem na pokazie nowego smartfona, gdzie nie pojawiłoby się to określenie, niektórzy potrafią nawet napisać AI na obudowie. Ten superinteligentny algorytm zaimplementowany w kamerze smartfona rozpozna tysiąc pińcset – sto dziewięćset scenerii i tylko dzięki temu zrobi idealne zdjęcie. Oczywiście może być nawet budżetowcem za 800 złotych, AI musi być. Efekt jest jaki jest, ot bardziej lub mniej podbite kolory i informacja, że kwiatek jest kwiatkiem, a kotek kotkiem. Z drugiej strony zamek z piasku też jest zamkiem, choć raczej w nim nie zamieszkacie i nie przetrwa nawet oblężenia niedużej fali morskiej Bałtyku. Hasło “AI” lub “sztuczna inteligencja” sprzedaje produkt, nikt tak naprawdę nie zagłębia się w szczegóły.

Nie jest oczywiście tak, że nie doceniam starań. Kupiłem niedawno robota sprzątającego Xiaomi drugiej generacji i jestem zachwycony tym, jak inteligentnie sprząta moje mieszkanie. Choć muszę nadmienić, że porównuję go z iLife A4, który jeździł chaotycznie nie wiedząc tak naprawdę gdzie jest. Ale żeby od razu nazywać taki odkurzacz inteligentnym i zachwycać się jego AI? Takie równanie uwłacza androidom, które kiedyś staną się pewnie naszą przyszłością.

Toster w tytule nie jest przypadkowy. Bo skoro inteligentna może być pralka lub lodówka, to czemu nie opiekacz do chleba? Przecież algorytm może odpowiednio dostosować siłę grzewczą do umieszczonego w urządzeniu pieczywa. Skoro zrobi to sam, toster będzie inteligentny. Nie przesadzam, niedawno pisałem o inteligentnej sex-lalce jako przykładzie tego, że AI wkracza również do branży zabawek dla dorosłych. Jest też w branży porno, niedawno jeden z największych dostawców tego typu treści ogłosił, że będzie miał w ofercie podmianę twarzy w filmach, właśnie z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Toster

Kibicuję technologii od lat, jednak robi mi się przykro gdy widzę, jak bardzo AI rozmieniana jest na drobne. Sztuczną inteligencję będzie mieć niedługo wszystko, nawet długopisy dla pierwszoklasistów. I tak, je też trzeba je też będzie ładować oraz aktualizować, a gdy padnie serwer producenta będą niezdatne do użycia.

Ale może to po prostu ja zbyt wiele sobie obiecywałem po zwycięstwie Deep Blue nad Kasparowem w 1997 roku?