10

Advercar.com czyli jak spamować miasto

Czy da się umieścić w przestrzeni miejskiej jeszcze więcej reklam? Okazuje się, że tak. Wystarczy nakłonić kierowców, by ich samochody stały się ruchomymi banerami, a potem śledzić każdy ich ruch za pomocą GPS…poznajcie Advercar.com! Advercar to startup z USA, który stara się wprowadzić model reklamy mobilnej. Firma oferuje reklamodawcom sposób na wypromowanie swojego biznesu w […]

Czy da się umieścić w przestrzeni miejskiej jeszcze więcej reklam? Okazuje się, że tak. Wystarczy nakłonić kierowców, by ich samochody stały się ruchomymi banerami, a potem śledzić każdy ich ruch za pomocą GPS…poznajcie Advercar.com!

Advercar to startup z USA, który stara się wprowadzić model reklamy mobilnej. Firma oferuje reklamodawcom sposób na wypromowanie swojego biznesu w konkretnej, pożądanej lokalizacji. Pomysł na dystrybucję reklamy opiera się o zwykłych kierowców, którzy wożą reklamy podczas codziennego przemieszczania się po mieście. Te reklamy to okleiny reklamowe przymocowane do samochodów. Advercar jest więc pośrednikiem pomiędzy reklamodawcami, a kierowcami, którzy chcąc dorobić i nie mają nic przeciwko pełnieniu roli „słupa” reklamowego.

W bazie Advercar znajdują się kierowcy, którzy wyrazili chęć wożenia reklam na swoich autach. Podczas rejestracji, oprócz standardowych danych, muszą podać oni informacje na temat posiadanego samochodu oraz rejonu w jakim poruszają się najczęściej. Na tych danych bazuje advercar, oferując swoim klientom usługi reklamowe. Reklamodawca podejmując współpracę ze startupem, decyduje o  ilości i rozlokowaniu samochodów oklejonych jego reklamą oraz o targecie, do którego chciałby dotrzeć. Koszt reklamy na pojedynczym samochodzie to 280 dolarów miesięcznie.

Jak wygląda ten proces od strony kierowcy? Posiadacz samochodu otrzymuje wcześniej informację emailem z zaproszeniem do wzięcia udziału w kampanii. Jeśli potwierdzi, musi stawić się w najbliższej myjni samochodowej w określonym czasie, na oklejenie auta. Startup chwali się, że umieszczenie jak i usunięcie reklamy jest szybkie i bezproblemowe. Co bardzo ważne, każdy samochód biorący udział w kampanii ma zamontowany nadajnik GPS, który ma na celu jego śledzenie. Kierowca zarabia na tym układzie do 100 dolarów miesięcznie plus ewentualne dodatkowe bonusy od poszczególnych reklamodawców.

Ciekawy jest również sposób targetowania zamówionej reklamy. Jeśli przykładowo reklamodawca chce dotrzeć ze swoim przekazem reklamowym do młodych matek, wybiera kierowców, którzy również są młodymi matkami. Gdzie najlepiej umieścić reklamę dla młodych matek? Tam gdzie przebywają młode matki. Zatem Advercar segmentuje swoją ofertę według danych kierowców w bazie.

Na zakończenie kampanii, reklamodawca otrzymuje raport oparty o dane zamontowanych w samochodach nadajników GPS. Mówi on o tym, gdzie w danym rejonie i z jaką częstotliwością pojawiały się reklamy. To pozwala oszacować liczbę osób, którzy potencjalnie mogli widzieć reklamę. Advercar wylicza nawet wskaźnik CPM dla swojej usługi:)

Dzięki Advercar nareszcie można „zaspamować” całe miasto reklamą i nie trzeba się nikogo pytać o zdanie. Zastanawia mnie jednak czy finansowo się zepnie ten pomysł. Na pojedynczym aucie, startup zarabia 180 dolarów miesięcznie. W tej kwocie musi opłacić proces drukowania i klejenia reklamy oraz wszystkie koszty stałe. Wydaje mi się, że jednak trzeba się trochę „nagimnastykować” żeby wyszło na plus.

Naklejanie reklam na auta to nic nowego, ale śledzenie ich przez GPS jest to dość kontrowersyjne. W dzisiejszych czasach jednak na usługi Advercar znajdą się chętni z obu stron – zarówno reklamodawcy, jak i kierowcy. Zwłaszcza ci ostatni będą w stanie zrezygnować ze swojej prywatności. Potwierdzają to informacje od Advercar, który twierdzi, że w bazie ma już 5000 kierowców. Osobiście, jako kierowca, nie wziąłbym udziału w tym programie. A Wy?