75

Skąd to narzekanie na znikające treści w abonamentach? Przecież to nie są usługi dla kolekcjonerów

Abonamenty rządzą się swoimi prawami. Regularna rotacja treści to standard, ale szczerze? Nie widzę w tym nic złego.

Usługi abonamentowe mają ogromną paletę plusów, której raczej nikt im nie odmówi. Za stosunkowo niewielkie pieniądze wszyscy zainteresowani otrzymują dostęp do ogromnej bazy filmów / gier / muzyki / e-booków czy na co tam jeszcze ten abonament wybierzemy. Coraz częściej mówi się jednak o tym, że daleko im do ideału. Bo to co jeszcze dziś mamy na wyciągnięcie ręki, jutro może zniknąć bezpowrotnie. To prawda, ale jakoś… nie potrafię tego traktować w kategorii problemu. Takie są zasady tej gry.

Dzisiaj są, jutro ich nie ma. Treści znikają nie tylko z Netflixa, ale też Game Passa i spółki

Każdorazowo przy okazji publikacji list treści które w nadchodzących tygodniach opuszczą biblioteki abonamentów toczy się ta sama dyskusja. O tym jakie abonamenty są złe, zgubne, okropne i że właściwie nie ma się z czego cieszyć. Bo co z tego że wybitny i uwielbiany tytuł X, Y, Z pojawia się w ofercie, skoro za miesiąc, dwa czy czternaście może z niej zniknąć? Moja odpowiedź zawsze jest taka sama: niech znika. To nie jest tak, że dzieje się to bez ostrzeżenia — najczęściej jednak każdy z nich trochę już pobył w ofercie. I jeżeli abonentom zależało na tym, by się z nimi zapoznać — już dawno to zrobili, albo mają szansę zrobić to nim nadejdzie dzień zero. Jeżeli ktoś ma zwyczajną potrzebę posiadania, to nie są usługi dla niego. Wtedy najlepiej po prostu kupić dany film, album czy grę — najbezpieczniej w wersji fizycznej. Chociaż… jeszcze żadnej zakupionej cyfrowo treści nie straciłem — ani dostępu do niej również.

Wolę stałą rotację, niż niekończący się zastój

Żadna z tych usług nie zbudowała swojej potęgi na katalogu gier niezależnych, niszowych filmów czy swoich własnych seriali. Każda startowała z solidną paczką rozpoznawalnych treści, którym udało się przyciągnąć większą widownię. Ale nie jest tajemnicą, że takie licencje kosztują — więc to nie jest tak, że treści które zostaną tam raz dodane, zostaną w ofercie na zawsze. Aby wszystko się kalkulowało i móc sobie pozwolić na dalszy rozwój i serwowanie regularnie nowych treści, operatorzy stawiają na ich rotację. Po czasie, gdy umowa wygasa, treści zwyczajnie znikają z abonamentu i zastępują je nowości. Chyba nikt nie wierzy w to, że filmy o Harrym Potterze na zawsze zostaną w HBO Go, a Grand Theft Auto V w Xbox Game Pass będzie do końca dni usługi? Kto ma obejrzeć i zagrać — ten obejrzy i zagra. Kolekcjonerzy niech po prostu je kupią.