61

Nie ma opłaty audiowizualnej? To wszyscy zapłacą abonament – nowe pomysły wsparcia mediów publicznych

Nie minął tydzień od momentu, w którym opublikowałem tekst pod tytułem Świetna wiadomość: opłata audiowizualna nie będzie obowiązywać od 2017 roku!, ale chyba przyjdzie mi wycofać się z tego optymizmu. Bo chociaż nie uda się wprowadzić nowego parapodatku, to władze postarają się ściągnąć z nas abonament. Zakładam przy tym, że będą naprawdę skupione na realizacji tego celu, prędzej czy później i tak coś zapłacę. A skoro już o telewizji mowa - możliwe, że pożegnamy się z meczami transmitowanymi przez niemieckie (szerzej zagraniczne) stacje.

Abonament radiowo-telewizyjny to od lat negatywny bohater. Jak każda opłata ponoszona przez obywateli. Ale w tym przypadku obserwujemy spór o to, kto powinien go płacić, czy nie jest to rozwiązanie anachroniczne czy potrzebne nam media publiczne itd. Sprawę miała rozwiazać ustawa medialna autorstwa PiS. Rozwiązać o tyle, że ukróciłaby dyskusje i nałożyła na wszystkich (prawie wszystkich) opłatę audiowizualną. Żegnaj problematyczny abonamencie, witaj ściągalna opłato. Pisałem już jednak, że te zmiany czeka spore opóźnienie, a w życie wejdą prawdopodobnie ustawy pomostowe. Tu robi się ciekawie.

Abonament przyniesie znacznie większe wpływy

Władze chcą poprawić ściągalność abonamentu. Tylko jak to zrobić? Myślałem, że na odpowiedź poczekamy dłużej, tymczasem ona już pojawia się na horyzoncie:

Według pomysłu, danina stałaby się powszechna, ale dla właściwych użytkowników telewizorów i odbiorników radiowych. Prawo i Sprawiedliwość zastanawia się bowiem nad nałożeniem obowiązku regulowania abonamentu rtv na użytkowników usług dedykowanych dla telewizorów, np. na klientów operatorów kablowych. Niewykluczone, że ustawodawca skorzysta z innych dostępnych baz, zestawiających gospodarstwa domowe (w przypadku odłożonej w czasie opłaty audiowizualnej kwota 10 zł miała być doliczana do rachunku za energię elektryczną).[źródło]

Sprytne – jesteś klientem operatora kablowego? No to masz telewizor i oglądasz telewizję, więc płać. W tym przypadku ma zniknąć obowiązek rejestracji telewizorów i radioodbiorników w oddziale Poczty Polskiej (ciekawe, ile osób to robi?). A co jeśli człowiek nie posiada telewizora, a wykorzystana zostanie baza, w której jest jego nazwisko? Możliwe, że będzie mógł złożyć odpowiednią deklarację w Urzędzie Skarbowym. Ktoś powie, że w takim przypadku US zostanie zalane deklaracjami, ale zakładam, że część z nich zostanie szybko negatywnie zweryfikowana – wystarczy, że urzędnicy sprawdzą, czy dana osoba widnieje na liście klientów operatorów kablowych. Ale jeżeli nie widnieje i faktycznie nie ma tv, to prawdopodobnie będzie miała spokój. I to wydaje się uczciwe. Gorzej, gdy znowu będziemy przekonywani, że posiadanie telewizora jest równoznaczne z oglądaniem telewizji, zwłaszcza publicznej. W dzisiejszych czasach te rzeczy należy rozdzielać.

Przekonując do swoich racji, minister Czabański odwołał się do niedzielnych wyników oglądalności meczu Polska-Irlandia Północna. Bo dziwnie to wygląda, gdy masa ludzi deklaruje, że nie ma telewizora lub lekceważy abonament, a jednocześnie spotkanie ogląda znaczna część obywateli. W tym przypadku trudno mu nie przyznać racji, ale fikcja obecnego rozwiązania nie jest żadną tajemnicą. Zmiany są potrzebne – oby rozwiązanie nieefektywne nie przerodziło się w rozwiązanie irracjonalne, w którym abonament będzie powszechnie przeklinany.

Meczom z niemieckich stacji mówimy stop

Pisząc o telewizji i Euro 2016, zauważyłem, że w komentarzach często pojawia się deklaracja, iż Czytelnik ogląda Euro dzięki zagranicznym stacjom – głównie niemieckim. To sposób na ominięcie opłat, jakich domaga się Polsat. Tyle, że rodzimemu nadawcy nie podoba się ta globalizacja i istnieje ryzyko, iż Polacy pożegnają się z Euro po niemiecku, rosyjsku czy angielsku. Jarosław Mojsiejuk ze Stowarzyszenia Sygnał stwierdził, że te stacje mają zakodować mecze dla Polaków:

– Muszę powiedzieć, że na skutek działań Stowarzyszenia Sygnał i członków, czyli platform pozwalających nam oglądać mecze, ale i UEFA i firm związanych z UEFA, tego problemu już od wczoraj nie ma (w poniedziałek 13 czerwca – przyp. red.) – mówił Mojsiejuk o transmisjach z Euro 2016 w zagranicznych kanałach dostępnych w Polsce.

Niestety, nie mam okazji, by to sprawdzić, więc proszę Was o informacje – faktycznie koniec z transmisjami, ewentualnie pogorszyła się ich jakość? Jeśli tak, to klienci podobno mogą domagać się od usługodawcy odszkodowania:

– W takim wypadku jest to nienależyte wykonanie zobowiązania. Jeśli mamy w pakiecie określoną liczbę programów i nie mamy rozpoczętego świadczenia usług możemy żądać odszkodowania proporcjonalnie do usługi – odpowiada Agnieszka Popławska, prawniczka z Federacji Konsumentów.

Ten przypadek chyba przebija abonament i zawirowania wokół niego. Znowu jest tak, że ktoś nie zauważa zmian zachodzących na świecie, w branży nowych technologii, nie zdaje sobie sprawy z tego, czym jest globalizacja i próbuje zawracać rzekę kijem. Prawda jest taka, że ludzie sobie poradzą, obejdą blokady, a spór, blokowanie transmisji w zagranicznych kanałach nikomu nie wyjdzie na dobre.