23

AAAKupię komponenty nowego iPhone’a

Czy nowe smartfony Apple kogoś zaskoczyły? Nie będę się już zagłębiał w specyfikacje i bonusy – pytam tylko o wygląd. Podejrzewam, że nie. Wcześniej w Sieci pojawiło się sporo przecieków, które podczas premiery zostały potwierdzone. Przez to „efekt wow” był mniejszy, bo każdy zainteresowany gdzieś już ten sprzęt widział. A dzięki komu go widział? Przyznam, […]

Czy nowe smartfony Apple kogoś zaskoczyły? Nie będę się już zagłębiał w specyfikacje i bonusy – pytam tylko o wygląd. Podejrzewam, że nie. Wcześniej w Sieci pojawiło się sporo przecieków, które podczas premiery zostały potwierdzone. Przez to „efekt wow” był mniejszy, bo każdy zainteresowany gdzieś już ten sprzęt widział. A dzięki komu go widział?

Przyznam, że motyw przedpremierowych przecieków zastanawia mnie od paru lat. Z kilku powodów: z każdym rokiem zjawisko się nasila (co się zmieniło?), zdjęcia wyglądają zazwyczaj źle – można odnieść wrażenie, że robiono je aparatem przygotowanym z pudełka zapałek, nierzadko swój żywot zaczynają w serwisach o małej sile rażenia, czasem pojawiają się nie tylko zdjęcia obudowy czy aparatu, ale też rozbudowane opisy niektórych modułów czy funkcji. Jasne, że każdy z tych wątków można jakoś wytłumaczyć, ale pojawią się inne pytania. Np. o rolę producentów w tych wyciekach. Temat rzeka.

Wspominam o tym, ponieważ w mediach pojawiły się doniesienia na temat pracownika Foxconn, który wyniósł z fabryki komponenty z iPhone’a 6. Oczywiście zrobił to na długo przed premierą i to jego można uznać za źródło przecieku, za sprawą którego świat dowiedział się wcześniej, jak będzie wyglądał nowy flagowy produkt korporacji z Cupertino. Ów pracownik został aresztowany – po przeprowadzeniu wewnętrznego śledztwa podwykonawca Apple doszedł do tego, kto postanowił podzielić się tajemnicą firmy (można było się tego spodziewać). Wiadomo kto, wiadomo też za ile.

Pracownik Foxconnu wyniósł z fabryki obudowy do iPhone’a 6 w liczbie 6 i sprzedał je za 6 tys. juanów (trzy szóstki – robi się niebezpiecznie). Po przeliczeniu na amerykańską walutę daje to niecały tysiąc dolarów. Duża suma? Nie do końca – akurat na jednego iPhone’a. Trudno stwierdzić jaka kara spotka niesfornego pracownika, na jego szczęście Foxconn w ostatnich latach musiał trochę spuścić z tonu. Pod naporem krytyki płynącej z Zachodu postanowiono zmienić to i owo, ocieplić trochę swój wizerunek. Przed tymi reformami pracownik-handlarz mógłby mieć naprawdę poważne kłopoty. Zresztą, nie wiadomo, co z nim teraz zrobią.

Najciekawsze w całej historii jest to, że pracownik trafił w okolicach fabryki na ogłoszenie, w którym anonsował się potencjalny nabywca. Ten ostatni był zainteresowany każdą częścią i płacił za nią 160 dolarów. Podano numer telefonu, facet z fabryki zadzwonił i tak się potoczyło. Jestem teraz ciekaw, ile takich ogłoszeń pojawia się w okolicach zakładów korporacji czy w Sieci. Rynek pewnie dość spory i będzie rósł. Tu nie chodzi już tylko o dostarczanie informacji mediom – posiadając wiedzę na temat nowych produktów Apple (lub innej dużej firmy) można zarobić spore pieniądze kopiując ich rozwiązania, produkując klony albo gadżety dla właściwych urządzeń. Biznes warty grubą kasę.

Nie jestem zwolennikiem metod stosowanych wcześniej przez firmę Foxconn, rygoru panującego w tym molochu, ale widać teraz, że poluzowanie struktur przynosi rezultaty np. w postaci zwiększonej liczby przecieków. Dawniej takie sytuacje wydawały się wręcz niemożliwe, teraz stają się czymś normalnym i powszechnym. Producent ma spory problem, a wraz z nim cierpieć będą zleceniodawcy. Aż dziw bierze, że Watch nie wypłynął przed premierą.