62

Mam na imię Paweł i rozpieściło mnie konsolowe 60 fps’ów. Moje oko je widzi

Kto by pomyślał, że praktycznie z miesiąca na miesiąc konsole wejdą do magicznego świata 60 klatek animacji na sekundę i tak szybko rozpieszczą graczy, którzy przez długie lata "męczyli" się z 30 fps-ami.

Ludzkie oko nie widzi 60 fps

Gdybym miał wybrać najgłupsze teksty, jakie kiedykolwiek słyszałem – ten byłby bez wątpienia w czołówce. Jest to oczywiście bzdura i nie da się nie zauważyć różnicy między 30 a 60 klatkami animacji na sekundę. Nie trzeba nawet uruchamiać gier, wystarczy włączyć jakikolwiek film na YouTube, który twórca przygotował w 50 lub 60 fpsa-ch. Zdublowanie framerate’u doskonale było też widać w filmie Hobbit, który w kinach można było zobaczyć w 48 fpsach. Muszę przyznać, że było to dość dziwne, specyficzne, ale jednocześnie bardzo fajne doświadczenie. Teatralność filmu uderzała od samego początku.

Dużo trudniej jest zauważyć mniejsze różnice – dostrzeżecie czy ktoś wrzucił na YouTube materiał w „filmowych” 24 klatkach, czy w standardowych dla tej platformy 30? Nie sądzę.

W świecie gier o zauważanie takich różnic jest nawet łatwiej, bo nie tylko obserwujemy to, co dzieje się na ekranie, ale również sterujemy postacią. Ta przy 60 fps-ach wydaje się być bardziej responsywna, szybciej reaguje na wprowadzane za pomocą pada komendy. Ruch, wyścig czy walki są dużo dynamiczniejsze. Najłatwiej zobaczyć to kiedy producent daje możliwość samodzielnej zmiany z 30 na 60 fps. Odkąd gram na PS5 całkowicie omijam tryby wizualne z 30 klatkami, zawsze wybieram 60 fps, kosztem efektów czy wyższej rozdzielczości tekstu. I nigdy nie kupuję tłumaczenia, że 30 fps bardziej pasuje do gry, bo oferuje filmowe odczucia. Do tego przekonywało nas Naughty Dog przy okazji premiery świetnego Uncharted 4. Tylko później niepotrzebnie wprowadził 60 fps w trybie rozgrywek sieciowych, bo gracze mogli na własne oczy zobaczyć o ile lepiej gra się w wyższym frameracie. Serwis Digital Foundry przygotował nawet materiał z „udawanymi” 60 klatkami, co jasno pokazuje, że różnica byłaby spora.

Konsole nowej generacji to 60 fps

Jeśli ktoś pyta mnie czy warto zmienić konsolę na sprzęt nowej generacji odpowiadam – tak. Głównie ze względu na wsteczną kompatybilność i więcej klatek. 60 fps w Destiny 2 robi ogromną różnicę, 120 w Rainbow Six Siege również. Zdarza mi się nawet sięgać po zaliczone już gry tylko po to żeby sprawdzić je właśnie w 60 fps. Boli natomiast, że cały czas chodzi przede wszystkim o produkcje z poprzedniej generacji – część z nich doczekała się łatek upiększających, część zwiększających płynność animacji. Ale można też od razu zaoferować 60 fps, jak zrobił to Ubisoft w świetnym Assassin’s Creed Valhalla. Właśnie kończę ten tytuł, planowałem też kupić i zaliczyć zaległe AC Origins, ale bez aktualizacji do 60 fps nie zamierzam w ogóle tego tytułu sprawdzać. Tak mnie to PS5 rozpieściło.

Spodziewajcie się lepszej optymalizacji gier na konsolach, a gorszej na PC

Zauważyliście co dzieje się z cenami nowych układów graficznych od Nvidii? To jest jakiś kosmos i obawiam się, że w tym roku sytuacja nie wróci do normy. Czy producentowi gier opłaca się w takim układzie optymalizować swój tytuł na PC, skoro i tak nie dostarczy najlepszej wydajności, bo ludzie nie mają najmocniejszych kart? Obawiam się, że aktualna sytuacja na rynku kart graficznych odbije się negatywnie na PC-towych grach. Szczególnie, że po premierze nowej generacji konsol, twórcy gier nie mają już rąk związanych ograniczeniami sprzętowymi PS4/PS4 Pro, Xbox One/Xbox One X. Może i PS5 oraz XSX nie oferują tyle mocy co nowe RTX’y, ale przynajmniej znacząco nie ograniczają twórców gier.

Obaw mam niestety więcej niż nadziei, szczególnie po tak wyraźnym przyzwyczajeniu się do konsolowych 60 klatek animacji na sekundę. Bo nowe gry mogą nie oferować takiej płynności i wrócimy do punktu wyjścia gdzie będziemy musieli zachwycać się teksturami wysokiej rozdzielczości i delikatnym konsolowym raytracingiem. Ale mam cichą nadzieję, że przynajmniej przez 2-3 lata 60 fps na konsolach stanie się standardem. Bo dla mnie to największa zmiana po przesiadce na nową generację.