13

5 seriali, które warto oglądać bez ostatniego odcinka

Uwielbiamy dobre historie, ale gdy twórcy psują końcówkę i pozostawiają niesmak po ostatniej scenie lub nawet kilku ostatnich odcinkach, to złe wrażenie pozostaje nam po całym serialu, choć czasem może trochę niezasłużenie. W jakich serialach twórcy zawiedli i nie zdołali stanąć na wysokości zadania?

Prison Break – Skazany na śmierć

Wydaje mi się, że serial mógłby spokojnie zakończyć się po dwóch sezonach. Ukazanie ucieczki z więzienia oraz późniejszego życia w ciągłej obawie przed schwytaniem wypadło naprawdę dobrze, a powiedziałbym nawet że bardzo dobrze, ale następne sezony niestety działały niektórym na nerwy, a innych mocno rozczarowały. Choć realizacyjnie 3. sezon, ukazujący zmagania niektórych bohaterów w panamskim więzieniu, był równie udany, to jednak trudno było nie odnieść wrażenia, że to już zbyt wiele. O 4. sezonie nie wspominając, który był w mojej ocenie prawdziwym pośmiewiskiem, ze względu na biegających za dyskiem tam i z powrotem Scofielda i resztę bandy. Gdy wydawało się, że twórcy nie nie przesadzą jeszcze bardziej, zrobili to w 5. sezonie wskrzeszając głównego bohatera. Jeśli macie zamiar obejrzeć (ponownie) ten serial, to ograniczcie się do 2. sezonów.

Dexter

Produkcja stacji Showtime to jeden z moich ulubionych seriali. Ci, którzy mają za sobą seans całości, doskonale będą wiedzieli o czym mówię, gdy wspomnę, że poziom serii rósł z sezonu na sezon tak do czwartej części. Konfrontacja z Trinity Killer to dla mnie jeden z najlepszych sezonów seriali telewizyjnych w ogóle. To kwintesencja tego serialu, który pokazał (a to było ładnych kilkanaście lat temu), że seryjnych zabójców można lubić. Wtedy zaczęły się pewne problemy, ale twórcom udawało się z nich wybrnąć w taki lub inny sposób – zazwyczaj w miarę satysfakcjonujący. Niestety, ostatnie odcinki, a przede wszystkim gorzki finał sprawił, że nigdy nie zapmiętam tego serialu zbyt dobrze. Pozostawienie syna przez głównego bohatera (przypomnę – seryjnego zabójcę) z inną seryjną zabójczynią dla dobra dziecka oraz późniejsza ucieczka Dextera od rzeczywistości to wydarzenia, które trudno traktować poważnie i przyjąć do świadomości. A zapowiadało się tak świetnie.

Najważniejsze premiery lipca – nowe filmy i seriale

Jak poznałem waszą matkę

Nigdy nie dostąpiłem zaszczytu pozostania fanem tego serialu, dlatego jego upadek mnie tak nie dotknął, ale z przykrością patrzy się na budowaną przez lata markę, która w mgnieniu oka staje się pośmiewiskiem. Dobrze, może nie wszyscy byli rozczarowani finałem, ale tych, którym się nie podobał było całe mnóstwo. To jeden z tych przykładów, gdzie scenarzyści ewidentnie nie sprostali zadaniu, bo zakończenie wyglądało jak tworzone na kolanie. Wciąż można cieszyć się wieloma naprawdę dobrymi sezonami, ale finał lepiej omijać.

Lost – Zagubieni

W tym przypadku będzie odwrotnie, bo ze względu na moją ogromną sympatię i sentyment do całej serii, wcale nie uważam, by sam finał był rozczarowujący. Owszem, ostatnie dwa sezony Zagubionych mogły irytować, ale sama końcówka – choć przewidywalna – była dokładnie taka, jakiej oczekiwałem. Brak odpowiedzi na wszystkie postawione w ciągu tylu lat pytania pozwala nadal snuć teorie, co jest w mojej ocenie lepszym wyjściem z takiej sytuacji przez scenarzystów. Próba wyjaśnienia wszystkiego rzadko kiedy wychodzi na dobre, a tak nad Lost wciąż unosi się pewna aura tajemniczości.

Jakie najlepsze seriale widzieliśmy w 2018 roku? Ranking

Sherlock

Okej, wiem, macie pytania. Dlaczego umieściłem tu Sherlocka, skoro ten serial oficjalnie nie został zakończony. I jak, do jasnej cholery, mogę uznać trzeci odcinek czwartego sezonu za słaby finał, pomijając fakt, że to nie jest finał. Otóż już tłumaczę: BBC wciąż nie potwierdziło powrotu Sherlocka na antenę i szanse na nakręcenie 5. sezonu maleją w mojej ocenie z każdym dniem. Głównie dlatego, że kalendarze aktorów odgrywających główne role są cały czas niesamowicie zapchane, a po drugie już przy 4. serii scenarzyści wyrazili swoje obawy, co do szans na sprostanie oczekiwaniom widzów, bo z serii na serię stawał się one coraz większe. W związku z tym, jeśli uznamy, że więcej Sherlocka nie ujrzymy, to pozostanę przy swojej opinii, że kóncówka 4. sezonu była pewnym przerostem formy nad treścią i było jej daleko do poziomu prezentowanego w kilku poprzednich odcinkach.