19

5 funkcji, których oczekuję i potrzebuję na Netflix. Wtedy naprawdę będzie lepiej

Netflix jest pionierem i liderem rynku VOD, ale to nie znaczy, że usługa jest idealna. Po kilku latach doświadczeń i styczności z wieloma wersjami Netfliksa mam kilka przemyśleń.

Lista „Kontynuuj oglądanie”

Chyba każdy narzeka na zawartość listy „Kontynuuj oglądanie”, a wszystkiemu winne jest zbyt luźne podejście Netfliksa do tej sekcji. Każdy napoczęty tytuł automatycznie trafia na tę listę, dlatego chyba każdemu zdarzyło się narzekać na obecność filmów i seriali, których nie będzie dalej oglądać. Netflix nieśmiało, powoli i tylko w aplikacji na Androidzie wdrożył możliwość łatwego usunięcia pozycji z tej listy, ale na pozostałych urządzeniach problem pozostaje. Jednak gdy to się zmieni, sytuacja nadal nie będzie idealna, ponieważ dzięki ostatnim doniesieniom i z własnych obserwacji wiem, że u niektórych użytkowników nie odtwarzane przez długi czas filmy i seriale znikają samoczynnie z listy. Najwyraźniej nie ma szans, by czekały w nieskończoność – czy taka ingerencja Wam się podoba? Ja nie jestem przekonany.

Netflix wie, jak walczyć o polskiego widza. Recepta na sukces jest taka prosta

„Moja lista” nie może być losowo sortowana

Lista z zapisanymi na później serialami i filmami jest bardzo przydatna. Powiedziałbym nawet, że zdarza mi się jej nadużywać, ponieważ obecne na liście tytuły można liczyć w dziesiątkach. Niestety, odnalezienie się w tej liście bywa utrudnione, ponieważ Netflix nawet tutaj uaktywnia swoje algorytmy. Zamiast pokazywać dodane do „Mojej listy” produkcje w kolejności chronologicznej (pod względem dodawania), sortuje je według własnego uznania, starając się dogodzić użytkownikowi, gdy próbuje przewidzieć, na co możemy mieć ochotę. Wolałbym mieć możliwość rezygnacji z takiej opcji, ponieważ dodane ostatnio do listy tytuły trafiają w jej środek lub na sam koniec i nie ma sposobu na szybki dostęp do nich. Jeśli mam przeszukiwać moją listę w poszukiwaniu zapisanego chwilę temu serialu, to chyba cały koncept mojej listy traci sens.

Widzicie zmianę jakości na Netflix? Niektórzy już narzekają na nowy rodzaj kompresji

Zmiana jakości wideo w przeglądarce

Debiutujący kilka miesięcy temu CANAL+ oferuje zmianę jakości odtwarzanych materiałów w oknie przeglądarki poprzez ograniczenie maksymalnej przepustowości łącza. Jest to bardzo pomocne w przypadku transmisji na żywo, by nie narażać się na utratę płynności odtwarzania, ale wielokrotnie skorzystałem z niej także przy materiałach na życzenie. Powody są dwa: po pierwsze uniknięcie wstrzymania odtwarzania i/lub spadków jakości obrazu do takiego poziomu, że odróżnienie dwóch postaci jest utrudnione, po drugie ograniczenie transferu danych, jeśli korzystamy z internetu mobilnego. Doceniam wysoką jakość materuałów, ale Netflix potrafi skonsumować kilka gigabajtów na przestrzeni dwóch czy trzech godzin, a to nie każdemu w każdej sytuacji jest na rękę.

Nowe kryteria – Oscary 2024. Nagrody tylko dla filmów z mniejszościami

Personalizacja strony głównej

W rozmowie z Toddem Yalinem (Vice President of Product w Netflix) zapytałem go o wyższy stopień personalizacji strony głównej, gdzie użytkownicy mogliby dostosować układ poziomych pasków z rekomendacjami i listami według własnych upodobań. W odpowiedzi stwierdził, że wprowadziłoby to za dużo zamieszania i usługa byłaby zbyt skomplikowana. Do dziś nie zgadzam się z tą opinią, ponieważ posiadanie np. trzech najczęściej przeglądanych list/rekomendacji zawsze pod ręką mogłoby sprawić, że oglądałbym więcej, zamiast tracić czas na przeglądanie kolejnych mozaik z okładkami filmów i seriali.

Rekomendacje spoza mojego gustu

Coraz częściej odnoszę wrażenie, że takie silne próby wpasowania się przez serwis w gust użytkownika czynią mu tylko krzywdę. Bańka, w jakiej zamyka Netflix swoich użytkowników ,w pewien sposób ich ogranicza, bo wystarczy że obejrzymy kilkanaście lub kilkadziesiąt kryminałów, dramatów oraz thrillerów, a wszystkie inne rekomendacje będą oparte właśnie na tej aktywności. Komedii czy westernów nie wyświetla się zbyt wiele, o ile w ogóle są proponowane, przez co bardzo łatwo jest przegapić dostępne w ofercie tytuły.

Jednym z przykładów jest seria filmów „Winnetou”, która lada moment zniknie z Netfliksa, a wiele osób, w tym ja, nie miało zielonego pojęcia o ich obecności. Co najmniej jeden, może dwa paski z sugerowanymi produkcjami powinny być nieskażone naszym gustem, byśmy mogli natrafić na coś naprawdę nowego. I nie mam tu na myśli listy TOP 10, która generowana jest na podstawie zachowań innych użytkowników.