15

4 cechy, które od razu polubiłem w Ultrabooku Acera Aspire S13

Na dobry początek tygodnia zawitał do mnie jeden z najnowszych komputerów Acera - model Aspire S13. Ultrabooka zaprezentowano w kwietniu tego roku na imprezie next at Acer w Nowym Jorku i pełni on rolę rywala dla zświetnie przyjętego Della XPS 13 oraz MacBooka Air. Na ile sprawdzą się obietnice Acera, tego dowiem się po dłuższych testach, natomiast pierwszymi wrażeniami chciałbym podzielić się z Wami już teraz.

Pogoń producentów laptopów za produktem idealnym trwa. Zdaniem wielu liderem wciąż pozostają produkty Apple, które jak by nie patrzeć wciąż pozostają niedoścignione przez konkurencję pod wieloma względami. Do całkiem niedawna MacBook Air nie miał godnego rywala, lecz dziś konkurencja depcze mu po piętach. Ultrabooki to intrygujące urządzenia – oferują smukłą i lekką konstrukcję, długi czas pracy na baterii i nareszcie dysponują naprawdę niezłą wydajnością. Acer od dawna posiada w swoim asortymencie komputery tego typu, a Aspire S 13 walczy o miano tego najlepszego, najciekawszego. Po kilku godzinach pracy na tym Ultrabooku momentalnie do gustu przypadły mi 4 jego cechy:

Budowa i materiały

Mogłoby się wydawać, że połączenie aluminium z plastikiem nie przyniesie nic dobrego. Nie byłem przekonany, że w zgrabny sposób uda się wykorzystać obydwa materiały, a jednak efekt końcowy robi naprawdę niezłe wrażenie. Aspire S 13 nie posiada obudowy typu unibody, aluminium znajdziemy wokół klawiatury, zaś spód, ramka wokół ekranu i pokrywa zostały wykonane z plastiku. Warto nadmienić, że pokrywę wykończono w intrygujący sposób – powierzchnia nie jest zupełnie płaska, lecz chropowata, co na żywo wygląda naprawdę fajnie i jest miłe w dotyku. Z aluminium wykonano także osłonki zawiasów oraz nieruchomy pasek pod ekranem, na którym wygrawerowano napis “Aspire S”. Nadaje to komputerowi eleganckiego wyglądu, podobnie jak dwie ramki: ta wypełniająca brzegi touchpada oraz okalająca cały panel z klawiaturą. Dwa zastosowane kolory, czarny i srebrny, świetnie się uzupełniają.

Ekran

13-calowy wyświetlacz w Aspire S 13 posiada rozdzielczość 1920 na 1080 pikseli, co oznacza, że mamy do czynienia z rewelacyjnym stosunkiem rozmiaru ekranu do liczby pikseli. Najważniejszą cechą ekranu jest jednak fakt, że nie jest to błyszcząca, a matowa matryca. Dzięki temu praca (lub rozrywka) na komputerze w jasno oświetlonym pomieszczeniu lub na zewnątrz nie sprawia żadnych problemów, choć w większości sytuacji wymagane jest ustawienie jednego z wyższych poziomów podświetlenia ekranu. Jest to dla mnie jedna z kluczowych cech przenośnych komputerów – nie miło wspominam walkę o odpowiednie miejsce i kąt nachylenia ekranu w celu uniknięcia licznych odbić (np. całego okna).

Klawiatura i touchpad

Generalnie klawiatury projektowane przez Acera bardzo dobrze wpasowują się w mój styl pisania i nie inaczej jest w przypadku Aspire S 13. Niskoprofilowana, wyspowa klawiatura jest podświetlana (do wyboru dwa stopnie jasności) i pozwala mi na szybkie i bezproblemowe wprowadzanie tekstu. Jest dość cicha i jedynym mankamentem, do którego mógłbym się przyczepić, to układ strzałek (z którego omen nomen słynie Acer) – to wciąż nie jest zbyt komfortowe rozwiązanie.
Na dobre słowo zasłużył także touchpada, który jest dość sporych rozmiarów i obsługuje gesty multitouch – dokładnie te, które wprowadzono do Windows 10. Między innymi, korzystając z trzech palców można minimalizować i przywracać okna, a także przełączać się pomiędzy otwartymi aplikacjami, co oczywiście jest bardzo przydatne i wygodne. To wciąż nie jest poziom obsługi, którego doświadczymy w MacBookach, ale zdecydowanie lepiej, niż wyglądało to do tej pory.

Nagłośnienie

Doskonale pamiętam jakość i głośność dźwięku wydobywającego się z Ultrabooków serii S7, gdzie pomimo niezwykle smukłej obudowy udało się osiągnąć naprawdę dobre rezultaty. W dużej mierze odpowiada za to zastosowanie technologii Dolby, która obecna jest również i w najnowszym Aspire S 13. Dedykowana aplikacja umożliwia dobranie odpowiedniego zestawu ustawień w zależności od wykonywanej przez nas czynności – słuchania muzyki, oglądania filmu czy grania. Przy wbudowanych głośnikach stereo nie zorganizujemy naturalnie hucznej imprezy, lecz w zupełności wystarczają one do satysfakcjonującego seansu serialu – a piszę to ja, maniak dźwięku przestrzennego o odpowiedniej jakości. Różnica jest też, a może przede wszystkim, słyszalna po podłączeniu słuchawek. Wtedy większość (dedykowanych zwykłym użytkownikom, a nie profesjonalistom) urządzeń, które miałem okazje testować, po prostu wymięka.