188

3 powody dla których kupiłem Xbox Series X, a nie PlayStation 5

xbox series s pad
Im bliżej premiery nowych konsol, tym dyskusja o tym którą bardziej warto kupić staje się żywsza. Często w komentarzach zarzucacie nam stronniczość i faworyzowanie konsoli Microsoftu. Szczerze? Trudno mi się do tego jakoś specjalnie odnieść, jako że gram na wszystkich konsolach — i tylko kwestią czasu jest, nim do pary dokupię PS5. Mimo wszystko miałem swoje powody dla których konsolą którą wybrałem na start jest Xbox Series X, a nie PlayStation 5. I nie są one żadną tajemnicą.

1. Ta jedna gra, która dla mnie robi różnicę

Nie uważam by którakolwiek z konsol na start oferowała coś super. PlayStation ma Milesa Moralesa, który — wierzę — będzie doskonałą rozrywką, tak samo jak Spider-Man z PS4, ale tam również będzie dostępny. Xboks ma… port Gears Tactics (wcześniej dostępne na PC) i kilka udoskonalonych tytułów ze swojego portfolio. Poza tym do biblioteki dojdzie moja ukochana gra zeszłej generacji w odświeżonej wersji: Tetris Effect. Ale tak naprawdę szali nie przeważyła żadna z tych produkcji. Decyzję o tym że kupuję konsolę na premierę — i że będzie to Xbox Series X — podjąłem po ogłoszeniu że najbardziej wyczekiwana przeze mnie gra, Yakuza: Like a Dragon, w „next-genowej” odsłonie wyjdzie na Xboksa w listopadzie, a na PlayStation 5 dopiero w marcu przyszłego roku. Teraz mógłbym co najwyżej cieszyć się wersją z PS4 uruchomioną na PlayStation 5. Zawsze coś, ale jako że miałem przywilej wyboru, zadecydowałem tak, a nie inaczej.

Zaznaczę też od razu, że nie mam gamingowego PC który tworzyłby idealny duet z biblioteką gier na wyłączność PlayStation. To także zmienia moją optykę. No inna rzecz to taka, że gry na wyłączność PS5 które mnie zainteresują (mam tu na myśli japońskie rozmaitości) dotrą tam pewnie najwcześniej za kilka lat, God of War w nowym wcieleniu nie interesuje mnie w ogóle, a Ratchet i Clank… no dobra, to mocny argument, ale póki co wciąż go nie ma.

2. Nadal nie podoba mi się, że Sony traktuje nas jak klientów drugiej kategorii. Wolę GamePass od braku dostępu do PlayStation Now

PlayStation Plus Collection to świetny pakiet gier z przemijającej właśnie generacji — problem polega jednak na tym, że wszystko co mnie z niego interesowało już dawno ograłem. I nie planuję powrotów. Sony (to żaden prztyczek w kierunku polskiego oddziału, zakładam że nie mają na to absolutnie żadnego wpływu) ma świetną usługę która stale się rozwija. Chodzi o PlayStation Now: niegdyś oferujące wyłącznie gry ze starych konsol uruchamiane w formie streamingowej, ale od kilku lat pozwalające także pobierać na dysk i granie „z konsoli” w tytuły z PS4. Tamtejsza biblioteka to setki gier dostępnych za 10 dolarów miesięcznie (60 dolarów rocznie). Ale niestety, wszystkie mają wspólny mianownik: nie są dostępne dla polskich użytkowników konsoli Sony, bo usługa lokalnie jest niedostępna.

playstation nowy pad od xboxa

…tymczasem Game Pass jest, często można go nabyć w promocji i pozwala poszerzać horyzonty. Kilkukrotnie dzięki niemu sięgnąłem już po gry, których bym w życiu nie kupił: ale za darmo chętnie spróbowałem. I okazało się, że było warto. To także mocny argument zwłaszcza na czas rozpędu nowej generacji — bo nim biblioteki gier jednej i drugiej platformy się zasilą chwila jeszcze minie. Póki co, nie oszukujmy się, pozostanie nam głównie zagrywanie się w ulepszone-wersje-tytułów-z-poprzednich-konsol.

3. Szybkie przełączanie się między uruchomionymi grami

Jest duża szansa że gdy wyłączę grę, już nigdy do niej nie wrócę. Wyjęta z czytnika konsoli płyta na 99% już tam ponownie nie zawita, a usuniętej z dysku gry nie będę ściągał ponownie. Wynika to z tego, że najczęściej gram po prostu w jedną „dużą” grę, a jej uruchamianie w obecnej (i poprzedniej) generacji trwało długo, później kolejny zestaw ekranów ładowania by wczytać zapis gry… ugh. Cierpiał na tym wspomniany wyżej Tetris Effect (i wiele innych typowo arcade’owych tytułów, które lubię odpalać z doskoku), bo najzwyczajniej w świecie szkoda mi było czasu na wyłączanie gier i klocki układałem w moim ukochanym Tetris DS, który mam zawsze pod ręką. Na nowych Xboksach to już nie będzie problemem, gdyż można mieć uruchomionych kilka gier jednocześnie i przełączać się nimi jednym kliknięciem. Sony takiej opcji, przynajmniej na ten moment, nie oferuje. I to dla mnie też był bardzo mocny argument „na tak”.

I tak, rozumiem, że dla wielu mainstreamowych graczy spędzających czas głównie online ta funkcja i tak jest bezużyteczna (po powrocie i tak zostaną „wyrzuceni” do menu głównego), ale to już wynika z tego jak i w co się gra. A sam sieciowo na konsolach nie gram w ogóle, XBLA ani PS+ nie opłacałem od lat, jedyne PVP po które sięgam to Pokemon Go na smartfonach. Więc dla mnie to jednak mocna karta, chociaż kto wie — może w którejś z aktualizacji PlayStation 5 też dorobi się takiej opcji.

To pierwsza generacja, w której najpierw kupiłem Xboksa – mam nadzieję, że nie pożałuję

Miałem PlayStation 3 i Xboxa 360. Miałem PlayStation 4 i Xboxa One S. Każda z tych konsol miała do zaoferowania coś innego, coś lepszego, coś, czego próżno było szukać u konkurencji. PS3 zachwycało swego czasu ofertą PS+, ale nie brakowało gier które na X360 działały lepiej (do dziś pamiętam Bayonettę bez patcha na PS3, auć). PlayStation 4 dostało fenomenalną Personę 5, Tetris Effect, a Nier:Automata był tam dostępny wcześniej, ale było nieznośnie głośne i rozładowujący się bardzo szybko kontroler zdecydowanie nie należały do przyjemnych doświadczeń. Trafiła mi się też konsola z irytującym błędem automatycznie wypluwanej płyty, którego Sony było w pełni świadome — miało nawet oficjalny poradnik jak sobie z tym radzić. Niestety, u mnie te sztuczki nie działały i dopiero po tym jak minęła gwarancja rozkręciłem konsolę i zakleiłem ten przycisk, dzięki czemu konsola nie wyrzucała mi płyty w najmniej oczekiwanym momencie – irytując i pogłębiając niechęć do działającego niczym traktor sprzętu. Xbox One S nie miał tytułów na wyłączność, ale był moją pierwszą przepustką do światów EA Access oraz Game Passa, a poza tym jego kultura pracy znacznie odbiegała od tego co oferowało moje premierowe Ps4. No i okazało się, że lwia część tytułów po które sięgam i tak jest multiplatformowa, więc wybierałem wariant na Xboksa dla własnej wygody.

Ostatni dashboard Xboxa nareszcie jest używalny, Microsoft wydaje się z pełną powagą podchodzić do walki w tej konkurencji, więc zobaczymy. W najgorszym wypadku po przejściu Yakuzy sprzedam Xboxa i kupię PlayStation ;-). Chociaż pewnie abonament coś tam mi zaserwuje, że nie będę chciał migrować, a po prostu dokupię drugą konsolę.