46

Płacimy za pirackie treści chętniej niż za legalne. I mnie to nie dziwi

Okazuje się, że Polacy nie tylko korzystają z pirackich treści, ale też za nie płacą - i to częściej niż za legalne odpowiedniki.

Skala piractwa filmów i seriali nie dziwi – dotąd w Polsce nie mieliśmy alternatywnych rozwiązań. Teraz wszedł Netflix, ale też nie jest idealnie, bo ofertę okrojono, a prace nad polskimi tłumaczeniami ciągle trwają. Joris Evers z Netfliksa, z którym rozmawiałem kilka tygodni temu, słusznie zwrócił uwagę, że użytkownicy korzystają z pirackich serwisów, bo to wygodne. Teraz okazuje się, że są gotowi również za tego typu treści płacić. I trudno się im dziwić.

Z raportu PwC, na który powołuje się Antyradio, z serwisów z nielegalnymi filmami korzystało 94 proc. osób szukających dostępu do tytułów w sieci. Aż 33 proc. zdecydowała się na płacenie za dostęp do tego typu serwisów. Średnia wydatków wynosi tutaj niewiele, bo 14,80 zł. To pokazuje słabość polskiego rynku VOD. Skoro bowiem co trzeci konsument jest gotowy zapłacić, a nie robi tego w legalnych serwisach, coś jest raczej nie tak z tymi ostatnimi. Argumentów można by wymienić sporo: począwszy od ubogiej oferty (głównie rodzimej produkcji), przez mierne aplikacje, a na wysokich (w porównaniu z pirackimi serwisami) cenach skończywszy.

Tu się pojawia zasadnicze pytanie – na czym bardziej korzysta biznes filmowo-serialowy? Na większej liczbie osób płacących mniej za dostęp do serwisu z treściami, czy może wręcz przeciwnie. Dowodem na to, że odpowiedź nie jest wcale taka prosta, jest Spotify. Serwis z jednej strony daje nam dostęp do ogromnej bazy muzyki za symboliczne 20 złotych. Z drugiej, od samego początku swojego istnienia nie zanotował zysków. To się w końcu kiedyś zmieni, ale warto zauważyć, że ze Spotify obecnie korzysta już blisko 100 mln osób (30 mln opłaca konta premium).

Ale nie tylko niska cena jest argumentem przemawiającym za tym, że użytkownicy pirackich serwisów decydują się płacić. Druga kwestia to wygoda. Za Netfliksa płacimy jedną kwotę i w zamian oglądamy treści na kilku urządzeniach, otrzymując dodatkowo system rekomendacji (całkiem sprawnie działający). Z HBO GO już tak łatwo nie ma, bo serwis ciągle jest sprzężony z kablówkami. Inne serwisy nie wypadają niestety wcale lepiej – nikt nie chce płacić za pojedyncze obejrzenie filmu. A nie zapominajmy też o atrakcyjności oferty, z którą aktualnie nie radzi sobie nikt poza piratami – ci mają po prostu dostęp do wszystkiego i nie muszą się martwić o licencje.

Opłacam Netfliksa, choć nie jestem nałogowym fanem seriali. Oglądam tygodniowo 2-3 odcinki. Oferta Netfliksa mnie przytłacza swoim bogactwem. Widzę jednak, że dla osób, które już przerobiły większość najlepszych seriali ostatnich lat nie ma tutaj zbyt wielu powodów do płacenia. Szczególnie, że Netflix u nas tani nie jest – przynajmniej dla pojedynczej osoby, bo można dzielić konto ze znajomymi/rodziną. I tu pojawia się konkurencja w postaci serwisów pirackich. Bo, prawdę powiedziawszy, nigdzie indziej w polskim internecie pewnych seriali nie obejrzymy.