33

Następny rok przyniesie dwie solidne aktualizacje Windows 10

włączony windows 10
Udostępniony przed kilkoma dniami Anniversary Update dla Windows 10 jest już drugą dużą aktualizacją tego sytemu po listopadowym Fall Update, który otrzymaliśmy w końcówce 2015 roku. Zgodnie z zapowiedziami Microsoft nie zaprzestaje prac nad nowościami, zmianami i poprawkami w "dziesiątce", dlatego już dziś znamy oficjalne plany na następny rok, kiedy to doczekamy się kolejnych dwóch solidnych aktualizacji.

Do chwili ogłoszenia oficjalnego nazewnictwa będziemy określać je mianem „Redstone 2” i „Redstone 3” – tak bowiem brzmią ich wewnętrzne, kodowe nazwy. Na chwilę obecną nie mamy żadnej konkretnej wiedzy na temat tego, co będą zawierały, ale można spodziewać się, że nadchodzące miesiące będą przynosić kolejne dawki informacji na ten temat. Można też odnieść wrażenie, że informacja o planach wydawniczych wydostała się z firmy w mało kontrolowany sposób, ale myślę, że uspokoiło to część użytkowników, którzy mogli obawiać się braku konsekwencji ze strony Microsoftu.

Czas na Surface

Według pierwszych doniesień dotyczących aktualizacji, pierwsza z nich – Redstone 2, ma zadebiutować i być ściśle powiązana z nowymi urządzeniami Microsoftu z serii Surface. Wśród nich spodziewamy się oczywiście nowego tabletu Surface (Pro), drugiej generacji Surface Booka oraz Surface Phone’a, który rzekomo wciąż czeka na swoją chwilę. To wszystko sugeruje, że nowości w systemie będą dotyczyły także nowinek sprzętowych, ze szczególnym uwzględnieniem Windows 10 Mobile, który na zupełnie nowym sprzęcie może pokazać swoją kompletnie nową odsłonę.

Wciąż wiele do poprawki

Dwie pierwsze aktalizacje zawierały całe mnóstwo poprawek i usprawnień wobec tego, co otrzymaliśmy w debiutanckim wydaniu Windows 10, jednak aż do tej pory ze sporą łatwością potrafię wymienić funkcje, których wcale nie naprawiono lub które już do systemu Windows nie powróciły. Gdyż, co zabawniejsze, dwie z nich pojawiły się w Windows 8 i nigdy nie sądziłem, że nie znajdą swojej drogi do „dziesiątki”. Mowa oczywiście o możliwoś jednoczesnego zarządzania wieloma kafelkami w Menu Start oraz integracji usługi OneDrive z systemem, która wciąż nie otrzymała fantastycznej opcji migawek. Synchronizowanie pełnej zawartości chmury z dyskiem mija się z celem, a ciągłe sięganie po przeglądarkę w celu pobrania konkretnego pliku frustruje równie mocno za setnym, co za pierwszym razem.

Windows 10 uznawany jest za udane połączenie dwóch światów: aplikacji desktopowych i uniwersalnych. Znacząco przybliżyła nas do tego opcja uruchamiania tych drugich w trybie okienkowym oraz możliwość pobierania tych pierwszych bezpośrednio ze Sklepu Windows. Życzyłbym też sobie swobody w korzystaniu z pełnoekranowego Menu Start rodem z Windows 8, ale na to nie ma już większych szans. Następne aktualizacje z pewnością przyniosą migrację kolejnych elementów Panelu Sterowania do systemowych Ustawień. Liczę, że Microsoft pójdzie także za ciosem w kwestii obsługi gestów multitouch na touchpadzie – jest już znacznie lepiej, aniżeli za czasów Windows 8 i jego poprzedników, jednak wciąż nie mamy do czynienia z poziomem reprezentowanym przez macOS.

Jak na razie Microsoft wywiązuje się ze swoich obietnic regularnie dostarczając aktualizacje dla Windows 10 i pomimo problemu wizerunkowego związanego z szpiegowaniem użytkowników cieszy się sporą popularnością (szczególnie wśród graczy), choć o osiągnięciu 1 miliarda urządzeń przed 2018 rokiem już firma nie wspomina.

A jakich zmian i nowości oczekujecie Wy po następnych uaktualnieniach dla „dziesiątki”?