74

2016 to czas pożegnania z dieslami, smartwatchami i tabletami…

Czy kończący się rok był czasem przełomów w branży nowych technologii? Raczej nie - trudno wskazać na produkt, wydarzenie czy decyzję, które będą wspominane przez lata. Jasne, wiele rzeczy zapisze się w historii, wpłynie na jej bieg, ale bez fajerwerków. Dlatego niektóre podsumowania roku mogą wyglądać na... nudne. A te, które nudne nie są, można uznać nawet za mocno przesadzone. Nagle okazuje się, że w tym roku pożegnaliśmy i smartwatche i diesle.

2016 to m.in. czas Pokemon Go, wpadki Samsunga z Galaxy Note 7 czy zabaw Apple z przejściówkami, ale niektórzy idą krok dalej w swoich podsumowaniach i zestawieniach mijającego roku. Jedno z nich chętnie przywołam, bo wywołało u mnie spore zaskoczenie. Autor zatytułował je The 5 worst tech products that died in 2016. Co znajdziemy w treści? Hoverboardy, tablety, smartwatche, przewodowe słuchawki, a nawet samochody z silnikiem diesla. Niezły rozstrzał. Zastanawia przy tym, czy te produkty rzeczywiście zaczęły odchodzić w niebyt?

Werdykt nie sprawia trudności przy hoverboardach – dla mnie to rzecz, która nawet nie zdołała zaistnieć. Jeździki zapisały się w mediach i ludzkiej świadomości przede wszystkim tym, że stanowiły zagrożenie: ich baterie zaliczały samozapłony, zdarzały się wybuchy – marna zabawka. Produkty tego typu ściągano z rynku, linie lotnicze zakazywały ich przewożenia. Odnoszę wrażenie, że więcej mówiło się o kłopotach ze sprzętem, niż o ewentualnych wcześniejszych sukcesach. I może faktycznie 2016 to koniec tej kategorii produktowej. Ale na kiedy w takim razie można wyznaczyć jej początek?

Dalej jest już trudniej, bo mamy np. słuchawki przewodowe. Kable zaczęły znikać już wcześniej, ale to w 2016 roku na rynek trafiły AirPods, czyli bezprzewodowy gadżet od Apple. A gdy Apple wprowadza jakieś rozwiązanie, jednocześnie usuwając inne (gniazdo na słuchawki w smartfonie), to można zakładać, że świat pójdzie tym tropem. Czy tak będzie w tym przypadku? Cóż, zmiany postępują tu już od pewnego czasu i trudno uznać bieżący rok za przełomowy. Przewody rzeczywiście znikają, ale to nie oznacza, że będziemy mieli problem z zakupem sprzętu, który podłączymy w tradycyjny sposób. Do tego pewnie daleka droga…

Równie ciekawym przypadkiem są tablety. Autor zestawienia wskazuje, że producenci zaczęli tworzyć sprzęt 2w1, że wprowadzają na rynek coraz większe smartfony, a to przekłada się na sprzedaż tabletów. I ma rację – rzeczywiście niejednokrotnie pisaliśmy, że ten sprzęt sprzedaje się coraz gorzej. Nadal są to jednak mocne liczby. Może nie tak mocne, jak w przypadku smartfonów, tu mamy przepaść, ale na dobrą sprawę, była to chyba ostatnia kategoria produktów, która zauważalnie dała o sobie znać. W tym przypadku na scenie czarował jeszcze Steve Jobs, a ten przecież rzadko się mylił…

Tablety nie kończą żywota w roku 2016. Podobnie, jak w poprzednich latach nie zrobiły tego pecety. Rynek ewoluuje i nasyca się, ale dla tabletów miejsce się na nim znajdzie. Trudno wskazać, co musiałoby zrobić np. Apple, by odwrócić negatywny trend i podkręcić mocno sprzedaż iPada, lecz te urządzenia nie znikną z oferty amerykańskiego giganta. Nadal przynoszą miliardy dolarów zysku i wiele firm, a nawet niektóre segmenty rynku, chciałoby mieć u siebie takiego „trupa”. Nie, to nie był rok końca tabletów.

Skoro nie tablety, to może smartwatche? Tu jestem skłonny przyznać autorowi rację. Co prawda niedawno Konrad pisał, że pojawią się np. nowe smartwatche od Google, ale rację może mieć Tomasz, który stwierdził, że tego sprzętu ludzie nie chcą kupować. Symbolem upadku może być los firmy Pebble, solidnym dowodem wyniki sprzedaży tych produktów. Na tym polu nie powiodło się nawet Apple. Co prawda firma z Cupertino wybiła się na tle konkurencji, Tim Cook przekonuje, że jest dobrze, ale to trochę za mało – w porównaniu z innymi urządzeniami, nawet wspomnianymi wcześniej tabletami, Watch to wpadka. Nie może dziwić, że wedle niektórych wyliczeń, większym sukcesem finansowym będą słuchawki AirPods…

Dla smart zegarków 2016 był czasem próby. I okazało się, że ludzie nie potrzebują i zwyczajnie nie chcą tego sprzętu. Może i ma kilka przydatnych funkcji, może ktoś dał sobie wmówić, że to biżuteria, ale rzeczywistość była brutalna. To nie będzie hit na miarę smartfonów. To w ogóle nie będzie hit.

Na koniec najciekawszy wątek: śmierć diesla. Przynajmniej samochodów osobowych z silnikiem diesla. Po dieselgate (afera wybuchła w roku 2015) w USA rzeczywiście mogło dojść do uśmiercenia tej kategorii produktów, z ich perspektywy to koniec. Ale czy tak jest na całym świecie? Co prawda niektóre europejskie metropolie zapowiadają, że pozbędą się aut tego typu, nadchodzą dla nich gorsze czasy, bo producenci chcą je zastępować elektrykami w swoich ofertach (przykładem Volkswagen, od którego zaczęła się afera), ale to nie nastąpi z dnia na dzień. W Europie diesle będą jeździć, 2016 mógł być dla nich gorszy, może kolejne lata oznaczają spadek znaczenia, lecz to długotrwały proces. Będzie zdecydowanie bardziej rozciągnięty w czasie, niż pożegnanie smartwatchy czy jeździków…

Gdybym miał rozwinąć, uzupełnić takie zestawienie, wskazałbym np. na trzy firmy: Twitter, Uber i GoPro. Wiele osób pewnie się ze mną nie zgodzi, ale 2016 rok to czas, gdy okazało się, że te biznesy mają duże problemy. Twitter nadal nie zarabia, traci ważnych ludzi, zamyka projekty, które miały odegrać istotną rolę w jego rozwoju. Nie rośnie i nie rozwija się. GoPro przespało swój czas i próbuje to teraz nadrabiać, ale efekt jest taki, że wypuszcza na rynek wadliwy produkt. A Uber traci wielkie pieniądze i liczy pewnie na to, że szybko uda mu się wprowadzić do miast autonomiczne samochody. Ale czy rzeczywiście zrealizuje ten pomysł? Nie twierdzę, że te firmy upadną, że w 2016 zaczął się ich „zjazd” – po prostu zrobiły na mnie negatywne wrażenie w ostatnich kwartałach. I jeśli nic się nie zmieni, to mogą mieć większe problemy, niż diesel czy tablety…


Niedawno uruchomiliśmy serwis z Pracą w IT! Gorąco zachęcamy do przejrzenia najnowszych ofert pracy oraz profili pracodawców