7

Jak sprawnie rozwijać firmę? Czołowi polscy twórcy oprogramowania postawili na metody Marynarki Wojennej

Polska firma tworząca oprogramowanie realizuje projekty dla znanych na całym świecie marek. Prezes 10Clouds opowiada nam o tym jak przetrwać trudny okres szybkiego rozrostu biznesu i co zrobić, by ów rozrost szedł w parze z rozwojem.

Trafiony pomysł, obiecujący produkt, duży zastrzyk gotówki i… upadek – to koleje losu niejednego głośnego start-upu. O firmach takich jak Color, Zenefits czy Homejoy mówił swego czasu cały technologiczny światek – dziś ich nazwy przywoływane są tylko jako przestroga dla początkujących przedsiębiorców. W każdej z nich przyczyny porażki były nieco inne, lecz zarówno próżność właścicieli, jak i nieumiejętne dysponowanie zasobami czy brak długoterminowego myślenia sprowadzają się do jednej – złego zarządzania.

Błyskawiczny rozrost nie zawsze kończy się jednak źle. Jakie kroki podjąć, by firma prosperowała sprawnie nawet wtedy, gdy dość szybko zaczyna zatrudniać nie kilka, tylko ponad sto osób? Zapytaliśmy o to Macieja Cieleckiego, CEO 10Clouds. 10Clouds to jedna z wiodących polskich firm tworzących aplikacje webowe i mobilne dla klientów z całego świata. W zeszłym roku znalazła się na listach Deloitte’a i Financial Timesa wyróżniających najszybciej rozwijające się biznesy na Starym Kontynencie. Pewnie trafi na nie zresztą ponownie, bo w 2019 planuje zwiększyć przychody aż o 50 procent i spróbować swoich sił przy jeszcze większych projektach.

Prowadząc firmę trzeba być stale czujnym

– W pierwszych miesiącach po założeniu 10Clouds po kryjomu stacjonowaliśmy z Michałem (współzałożyciel – przyp. red.) w pokoju dla doktorantów na Uniwersytecie Warszawskim. Ba! Do naszego “biura” z czasem zaczęli nawet przychodzić pierwsi pracownicy. Własne cztery ściany wynajęliśmy dopiero wtedy, gdy naprawdę musieliśmy, bo pracownicy UW odkryli naszą konspirację. Zabawne czasy – mówi Cielecki. Dziś 10Clouds ma dużą siedzibę na Saskiej Kępie i biura w Poznaniu, Wrocławiu i Atlancie.

Po drodze nie obyło się jednak bez kryzysów. Zdaniem Cieleckiego, jeśli w odpowiednim momencie zarząd firmy nie uświadomi sobie, że powinien zacząć prowadzić ją inaczej, może spotkać ją smutny los. W 10Clouds wprowadzanie wielkich zmian rozpoczęło się w zeszłym roku: – Nie ukrywam, że dopiero wtedy zdaliśmy sobie sprawę jak duża liczba spraw w firmie wymaga nowego podejścia przy skali działalności do której doszliśmy – mówi CEO – mieliśmy sztywny plan sprzedażowy i HR-owy, który nie zdawał egzaminu. Na stanowiska managerskie rekrutowaliśmy głównie z dotychczasowych pracowników, co długofalowo spowodowało braki kompetencyjne w firmie. Z drugiej strony nie potrafiliśmy tych managerów wyszkolić na tyle, żeby nadążyli za rozwojem 10Clouds. Oczywiście te osoby dawały z siebie wszystko, to była tylko nasza wina.

W kryzysie pomogły… metody Marynarki Wojennej

Sytuację zmieniło kilka rozmów prezesa z przyjaciółmi prowadzącymi własne firmy oraz biznesowymi mentorami. Jeden z nich polecił mu lekturę książki “Extreme Ownership”, która przybliża tajniki sprawnego przywództwa na przykładzie sił specjalnych amerykańskiej Marynarki Wojennej: – Uświadomiliśmy sobie że jeżeli chcemy oczekiwać od naszych ludzi brania odpowiedzialności przed nami, sami musimy to robić przed nimi. Pozwoliło nam to zmienić kulturę pracy w firmie. Teraz czuję, że porażki są moje, a sukcesy moich podopiecznych – dopóki jako przełożony nie wyrobisz w sobie tego podejścia, ludzie nie będą rozmawiali szczerze o problemach i przyznawali się do błędów – wyjaśnia Cielecki. Twierdzi też, że jest wręcz zadowolony, gdy któryś z pracowników się z nim spiera: – To pokazuje, że zależy mu na dobru 10Clouds, a nie wyłącznie na własnym. Ludzie często boją się zwracać uwagę swoim szefom, a nikt nie jest przecież nieomylny. Wybujałe ego i przesadna pewność siebie są w biznesie zgubne. Cenię konstruktywną krytykę.

Między innymi to właśnie ona pomogła 10Clouds zmienić inne aspekty działalności – chociażby przykładać większą wagę do doboru realizowanych projektów i rozwoju pracowników: – Firmy 100-osobowej nie można prowadzić tak, jak 30-osobowej. Jeszcze jakiś czas temu niemal wszyscy kandydaci na rozmowach o pracę mówili, że chcą do nas dołączyć, bo panuje u nas przyjemna, domowa atmosfera. To oczywiście miłe, ale wolałbym słyszeć, że mogą się u nas wiele nauczyć albo realizować naprawdę ciekawe projekty. Po roku widzimy już jednak na szczęście wyraźne rezultaty zmian, które wprowadziliśmy – mówi prezes.

10Clouds dziś: współpraca z gigantami i przełomowe technologie

Do 10Clouds zgłasza się coraz więcej znanych marek, w tym chiński gigant Baidu, dla którego firma przygotowała system chatbotów, a także Forbes, Pinterest, Asmodee (jeden z liderów rynku gier planszowych), Legia Warszawa czy nawet Facebook: – Praca z takimi klientami buduje naszą własną markę. Mogą przecież współpracować z niemal wszystkimi twórcami oprogramowania z całego świata, a wybierają właśnie 10Clouds. Nawet ostatnio jeden z dużych klientów z Doliny Krzemowej przyszedł do nas, bo sam przeprowadził ogromny research na temat firm z Europy i uznał, że jesteśmy po prostu najlepsi. Dobra renoma przynosi efekty – w tej chwili skupiamy się przede wszystkim na klientach korporacyjnych – tłumaczy Cielecki.

Według CEO 10Clouds, kluczem do sukcesu jest również ciągła gotowość do zmian i umiejętność wczesnego wyłapywania obiecujących trendów. W ciągu ostatniego roku, firma zrealizowała ponad 20 projektów związanych z Blockchainem, w tym dla największych graczy z tej branży, a niedawno otworzyła wewnętrzny zespół skupiający się na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym: – To naturalna ścieżka rozwoju, potencjał widzieliśmy od dawna. Opracowana przez nas technologia weryfikacji tożsamości i skanowania twarzy zacznie być niedługo wykorzystywana do walki z handlem ludźmi w Meksyku – mówi Cielecki – Uczenie maszynowe to nie tylko imponujące funkcje w nowych smartfonach. Sztuczna inteligencja zmieni świat, a my chcemy w tym pomóc – dodaje.  

To dopiero początek?

Zeszły rok 10Clouds zakończyło z przychodami na poziomie blisko 15 milionów złotych i ponad setką pracowników. To jednak dopiero początek drogi bo, zdaniem Cieleckiego, takim firmom jak 10Clouds przetrwanie zapewnia tylko ciągły rozwój: – Do końca przyszłego roku liczba zatrudnianych przez nas osób zbliży się do dwustu – możemy sobie na to pozwolić. Chcemy też osiągnąć 30 milionów złotych przychodu. Szukamy coraz bardziej ambitnych projektów. Mierzymy wysoko, więc już teraz uruchomiliśmy rekrutację na dwa kluczowe dla nas stanowiska – szukamy szefów sprzedaży i marketingu, którzy wydobędą z nas jeszcze więcej potencjału.

Materiał powstał we współpracy z 10Clouds