23

10% brytyjskich dzieci poniżej dziesiątego roku życia ma iPhone’a. Czy rodzice dobrze robią?

Liczba użytkowników smartphonów rośnie z miesiąca na miesiąc. Dawniej ultra drogie, dziś nie stanowią już wydatku mogącego wpłynąć znacząco na domowy budżet. Dlatego też coraz więcej osób kupuje nowoczesne telefony komórkowe nierzadko nie wiedząc, z czym de facto ma do czynienia, co pokazały ostatnie perypetie ze smartphonową akcją Play. Smartphone stał się czymś powszednim, więc […]

Liczba użytkowników smartphonów rośnie z miesiąca na miesiąc. Dawniej ultra drogie, dziś nie stanowią już wydatku mogącego wpłynąć znacząco na domowy budżet. Dlatego też coraz więcej osób kupuje nowoczesne telefony komórkowe nierzadko nie wiedząc, z czym de facto ma do czynienia, co pokazały ostatnie perypetie ze smartphonową akcją Play. Smartphone stał się czymś powszednim, więc nie dziwi fakt, że trafia również w ręce najmłodszych. Pytanie, czy dobrze, że się tak dzieje?

Według ostatnich badań przeprowadzonych przez Westcoastcloud w Wielkiej Brytanii, co dziesiąte dziecko w wieku poniżej 10 lat posiada iPhone’a. Aż dziwne, że tak mało, zważywszy, że co 10 przepytany rodzić uznał, że nie widzi problemu w tym, aby 4 letnie dziecko posiadało własny telefon komórkowy. Dodajmy jeszcze do tego, że już 5% dzieciaków w badanym wieku posiada własnego iPada.

Dlaczego smartphony trafiają do tak młodych użytkowników. 17% pytanych rodziców przyznało, że uległo w tym względzie swojej pociesze. 68% kupiło dziecku telefon, aby mieć nad nim kontrolę. Wśród rodziców-respondentów ponad połowa posiada iPhone’a lub BlackBerry, a 72% korzysta z laptopów i tabletów, więc dobór telefonu wydaje się nader oczywisty.

Do czego najmłodsi wykorzystują swoje nowoczesne komórki? Większość z nich umie wykonać połączenie telefoniczne, 25% z nich potrafi korzystać z aparatu fotograficznego i niektórych aplikacji, ale tylko 20% umie napisać smsa, 5% skomponować maila, a co dziesiąty wykorzystuje swój telefon do łączenia się z internetem.

I tutaj chyba tkwi największy problem, gdyż, jak przyznaje ponad 50% rodziców, nie mają oni żadnej kontroli nad tym, co ich dzieci robią w sieci, a 5% nawet to nie interesuje. Tymczasem dzieciaki potrafią już całkiem sporo. Zgodnie z wynikami tych badań, aż 10% najmłodszych ma już swoje konta w portalach społecznościowych, a 25% ma własnego e-maila. Dodajmy do tego jeszcze dane z USA, w których niemal 7,5 miliona dzieci poniżej 13 roku życia, a więc wymaganego wieku przy rejestracji, ma swoje konto na Facebooku.

Połączmy więc takie czynniki, jak niepełne zrozumienie przez dzieci, czym są serwisy społecznościowe i prywatność, nieograniczony niemal dostęp do internetu za pomocą urządzeń mobilnych oraz rodziców, którzy nie mają większej kontroli nad tym, co ich latorośle robią w sieci i dostajemy naprawdę interesujący obrazek.

Z jednej strony powyższe informacje stanowią odbicie przemian społecznych, jakich jesteśmy świadkami na co dzień. Technologie oraz internet stanowią część naszego życia i towarzyszą nam od najmłodszych lat. Dla dzieci, które urodziły się w dobie komputerów, komórek i sieci, technologie są czymś naturalnym, dlatego też szybciej uczą się ich używać. Bez wątpienia współczesny 10-latek będzie potrafił zrobić to i owo z smartphonem czy tabletem. Ale czy potrafi zrozumieć już tak abstrakcyjne koncepcje, jak prywatność, bezpieczeństwo, ochrona danych? Wątpliwe.

I tutaj muszą wkroczyć rodzice, których obowiązkiem jest edukowanie swoich dzieci. Niestety, patrząc na przytoczone badania, wygląda na to, że gdzieś ten czynnik rodzicielskiej kontroli zawodzi. Umożliwianie swoim pociechom dostępu do sieci bez żadnych niemal ograniczeń nie należy do najmądrzejszych posunięć. Jaki jest więc sens w zaopatrywaniu najmłodszych w high-techowe urządzenia, których przeznaczenie czasami nie jest zrozumiałe nawet dla samych rodziców, a co dopiero dzieci, a dające im niekontrolowany i nieograniczony dostęp do Internetu?

A czy Wy sprezentowalibyście swojemu dziecku prezent w postaci smartphone’a?