39

µTorrent znalazł nowy sposób na zarabianie na swoim kliencie

Twórcy mojego ulubionego klienta sieci BitTorrent postanowili nieco zmienić swój program. µTorrent już niebawem zmieni wygląd, a to za sprawą reklam pojawiających się winnym niż dotychczas miejscu. Do tej pory były one wyświetlane w trakcie instalacji programu, zaś  w najnowszej wersji klienta zobaczymy je tuż nad listą pobieranych przez nas pornosów, muzyki i innych skarbów […]

Twórcy mojego ulubionego klienta sieci BitTorrent postanowili nieco zmienić swój program. µTorrent już niebawem zmieni wygląd, a to za sprawą reklam pojawiających się winnym niż dotychczas miejscu. Do tej pory były one wyświetlane w trakcie instalacji programu, zaś  w najnowszej wersji klienta zobaczymy je tuż nad listą pobieranych przez nas pornosów, muzyki i innych skarbów internetu. Zmiana ta nie dotknie na szczęście wszystkich użytkowników, których liczbę szacuje się obecnie na 125 milionów.

Stworzony przez Ludviga Strigeusa i Serge’a Paqueta program jest jednym z najlżejszych, jeśli nie najlżejszym, klientem sieci BitTorrent. Upubliczniony niecałe siedem lat temu µTorrent szybko zyskał popularność, a to głównie dzięki zużywaniu jak najmniejszej ilości zasobów komputera przy jednoczesnym zapewnieniu funkcjonalności innych, zaawansowanych klientów: Vuze czy BitComet.

Obecnie program dostępny jest dla użytkowników trzech najpopularniejszych systemów operacyjnych i tylko części z nich nie podoba się jego kod, którego zamknięty charakter uniemożliwia sprawdzenie, czy µTorrent nie zawiera  oprogramowania szpiegującego. Kolejnym powodem do niezadowolenia może się okazać sposób wyświetlania reklam w następcy wersji 3.1.3.

Twórcy programu ogłosili na forum zmienienie sposobu, w jaki µTorrent będzie zarabiać na siebie. Tuż po uruchomieniu µTorrenta zobaczymy pod głównym paskiem nawigacyjnym trzy typy reklam: własnych usług i produktów, gier i innych usług partnerów, w końcu muzyków i innych twórców. Cały czas oczywiście będzie istniała możliwość kupienia za 25 dolarów pełnej wersji programu, która między innymi: chroni przed wirusami w torrentach, zapewnia bezpieczny dostęp zdalny do plików i konwertuje pliki do formatu odtwarzanego przez popularne urządzenia.

Mam nadzieję, że dodatkowe dolary w kasie nie spowodują, że twórcom µTorrent uderzy woda sodowa do głowy i nie postanowią „ulepszyć” swojego dziecka.

Dajcie znać poproszę w komentarzach, z jakich (jeśli w ogóle) klientów BitTorrenta korzystają nasi Czytelnicy.