20

Życie na Ziemi jest jak siedzenie na tykającej bombie

Jakby się nad tym zastanowić, życie na Ziemi jest jak siedzenie na tykającej bombie, która prędzej czy później wybuchnie. Jednak mechanizm naszej bomby zegarowej jest ustawiony w taki sposób, że aktualnie nikt nie musi się martwić odległym wybuchem… Wiadomo, jeśli coś jest bardzo oddalone w czasie, wtedy o tym nie myślimy.

Słońce daje i odbiera

Słońce to gwiazda, dzięki której możemy się cieszyć istnieniem życia na Ziemi. To świetnie, że zamiast być zamarzniętą skałą, jesteśmy… skałą, która cieszy się dodatnimi temperaturami, jednak nie na tyle dużymi, żeby uniemożliwić istnienie wody w stanie ciekłym. Tyle tylko, że taki stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie. Od początku swego istnienia, Słońce przechodzi naturalną ewolucję, w wyniku której staje się coraz jaśniejsze. W pewnym momencie, doprowadzi to do katastrofy w postaci takiego wzrostu temperatur na Ziemi, że… oceany po prostu wyparują.

Wszyscy słyszeliśmy o końcowym etapie ewolucji naszej gwiazdy, która za około 5 miliardów lat zacznie się zamieniać w czerwonego olbrzyma, a więc wielokrotnie zwiększy swoją objętość i dosłownie pochłonie naszą planetę. Brzmi strasznie, ale… kiedy to będzie. Inna sprawa, że prawdopodobnie nie będzie nam dane tego doczekać, jeśli się stąd nie ruszymy, ponieważ wystarczy wzrost jasności Słońca o 10%, żeby oceany na powierzchni Ziemi wyparowały. Dodatkowa para wodna w atmosferze zacznie działać jak gaz cieplarniany i upodobni trzecią planetę od Słońca do Wenus.

Dzięki temu możemy spokojnie skrócić tykanie zegara naszej bomby z ok. 5 mld do zaledwie 1 mld lat (po takim czasie jasność najbliższej gwiazdy wzrośnie o wspomniane 10%, mniej więcej). Gdyby ktoś doszedł do wniosku, że to wciąż za dużo, żeby się tym przejmować, to ma sporo racji. Tylko że potencjalnych problemów istnieje znacznie więcej, a to tylko przykład…

Za dużo ludzi, za mało zasobów

Jak to będzie z tym przeludnieniem? Ludzi przybywa, powierzchni pod uprawy roślin i hodowlę zwierząt ubywa. Woda też nie jest łatwo dostępna w każdym możliwym miejscu. Prawdopodobnie jeszcze przed rokiem 2100 populacja przekroczy 10 mld ludzi i dobije do kilkunastu mld (prognozy ONZ). Może później wszystko się ustabilizuje, a może nie? Jakość naszego życia się pogorszy, będą różne problemy, głodowanie (na większą skalę), nasilające się dysproporcje między krajami, wielkie migracje, ale jakoś to będzie…

Epidemia, asteroida, broń masowej zagłady…

Wystarczy jakaś gwałtowna epidemia, której nie opanujemy w porę, a w wyniku której wyginiemy. Może dojść do uderzenia asteroidy, która ze względu na swoje rozmiary zakończy naszą egzystencję. Możemy się sami powybijać, wykorzystując do tego jakąś ciekawą broń… Nie ma sensu dalej wymieniać, rzecz w tym, że życie na Ziemi to siedzenie na tykającej bombie. Nie mówię o tym po to, żeby wywoływać jakąś paranoję… po prostu często myślimy o lotach w kosmos jak o czymś dodatkowym, jak o wyrzucaniu pieniędzy na coś, czego i tak nie potrzebujemy, a robimy to dlatego, że mamy taki kaprys. To tylko taki zbędny bonus itd. Tymczasem jakby się nad tym zastanowić, to jest to jeden z kluczowych etapów rozwoju (podróże w kosmos, kolonizacja innych planet, kosmiczne górnictwo), który może zadecydować o naszej egzystencji.

Kosmiczne górnictwo

Jeszcze tylko szybka wzmianka o tym, że to wcale nie jest tak, iż kosmos oznacza same straty finansowe. Kosmiczne górnictwo może być niezwykle dochodowe, ponieważ pozyskiwanie pozaziemskich surowców to czysty pieniądz. Może to stanowić dodatkowa motywację. Polecam poniższy filmik.

  • CrazyLife

    Najbliższe co nas czeka to chyba wybuch super wulkanu yeelowstone, i epoka lodowcowa. Pył do 7kilometrów wysokości, przez co słońce zostanie zasłonięte na kilka lat. Na powierzchni ziemi warstwa 150cm pyłu i reszty badziewia..wyobraźcie sobie skutki takiego syfu.Nie mówiąc już zupełnie że wszystko w promieniu 100km od epicentrum przestanie istnieć, a usa zamienią się w kambodże.

  • airhead

    całe szczęście, że na Marsie jest bezpieczniej!

    • Marcin Hołowacz

      Dobre i to, żeby istnieć chociaż na dwóch planetach, ale koniec końców trzeba będzie opuścić Układ Słoneczny. Może przed nami jest jakieś odkrycie, które umożliwi szybkie podróże międzygwiezdne?

    • Yyystek

      ale przecież Mars jest zbyt toksyczny/rakotwórczy czy co z nim tam było

  • Rincewind

    Wystarczy użyć tego urządzenia, a wszystko poza śmiercią Słońca nie będzie stanowiło dla nas problemu:
    https://uploads.disquscdn.com/images/c8fe8a080c64a33d644bfd9150099fcfbe85d5d381e051a73ffc1485c7efa566.jpg

  • doogopis

    „Słońce przechodzi naturalną ewolucję, w wyniku której staje się coraz jaśniejsze.” Ta chyba w Wąchocku na deptaku. Brak wiarygodnych dowodów na te naukowe kocopoły!
    Ciemnota u was postępuje i wam sie wydaje że jest jaśniejsze,wy jesteście ciemni!
    Przeludnienie to też kompletna bzdura,to propaganda dla głupków .
    No way everyone could fit in Texas …
    According to the U.N. Population Database, the world’s population in 2010 will be 6,908,688,000. The landmass of Texas is 268,820 sq mi (7,494,271,488,000 sq ft).
    So, divide 7,494,271,488,000 sq ft by 6,908,688,000 people, and you get 1084.76 sq ft/person. That’s approximately a 33′ x 33′ plot of land for every person on the planet, enough space for a town house.
    Given an average four person family, every family would have a 66′ x 66′ plot of land, which would comfortably provide a single family home and yard — and all of them fit on a landmass the size of Texas. Admittedly, it’d basically be one massive subdivision, but Texas is a tiny portion of the inhabitable Earth.
    Such an arrangement would leave the entire rest of the world vacant. There’s plenty of space for humanity.
    Teraz widzicie ciemniaki prawde. Ciemnota umysłu to wasz problem,bo już liczyć nawet nie potraficie! https://uploads.disquscdn.com/images/c1eae72031543912e6a6f383fd7d63483858380cf18e20b750a20540c5b5fbcd.jpg Używajcie czasami mózgu,bo organ nieużywany zanika!

    • Rincewind

      Mój schemat krokera ma więcej sensu i pokrycia w nauce niż to co Ty napisałeś.

    • doogopis

      Ta, jak można używać do tego buraka to wbij se elektrody w plecy!
      Pewnie wstawiłeś ten prostacki schrmat by ktoś sie zapytał co to jest,a wtedy ty byś udawał inteligencje z ciasnej. Bo tak czy inaczej to wiesz gdzie se możesz tego ziemniaka!
      Ja pokazałem obliczenia,jak rozumiesz co to jest!

    • Rincewind

      Ktoś wstawił głupszy obrazek niż Ty i taka agresja… Czyżby… Zazdrość?

    • doogopis

      No to co to jest¿ I co ten sztryms ma niby robić? Dwa kondensatory i dioda? No oświeć mnie. I zobaczysz że mam racje.

    • Rincewind

      I ziemniak! Nie zapominaj o ziemniaku! To bardzo ważne! Cewki oraz przełącznik również są istotne a wręcz kluczowe. A co robi? Pozwala przekraczać do alternatywnych wersji Ziemi.

    • doogopis

      Mój kumpel mi opowiadał jak jeden psychiczny se powkładał kilka części do pudełka i gadał że to radiostacja. No ale stary to? Przebija wszystko.
      No ale pewnie jest jakiś problem? A cewki to po ile zwojów?
      Nie powiem że nic głupszego nie czytałem,ale daje rady. https://uploads.disquscdn.com/images/2f50c23b63c2d4cd1d9ca0015b15941d01781ddd58b57a8474eda3733aca64b8.jpg

    • Rincewind

      Oczywiście, że czytałeś. Większość z tego sam napisałeś. A cewki po tyle ile uznasz za stosowne. To jest najważniejsze przy budowie krokera.

    • doogopis

      Musiałeś sie czegoś naćpać by w to wierzyć! Z ziemniaka!
      Teraz widzisz dlaczego nie pisałeś tego od razu. Kroker.

    • Rincewind

      Powiedział koleś od płaskiej ziemii… Znajdę Cię, przekroczę, stanę za Tobą, przekroczę, kopnę Cię w dupę i znów przekroczę do innego świata. I nawet nie zauważysz kto to zrobił!

  • Nose4s✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

    „Życie na Ziemi jest jak siedzenie na tykającej bombie”

    No to się wyprowadź.

    A teraz zabieram się za czytanie artykułu.

    • Nose4s✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Ok, przeczytałem. W sumie nic nowego, coś w końcu pierdyknie. Stawiałbym na wulkan.

  • PN27

    Życie na Ziemi to jakiś przypadkowy wybryk natury. Kiedyś się skończy i wszystko wróci do normy. Niby jest szansa, że ludzie rozprzestrzenią życie we wszechświecie, ale mała. Mało prawdopodobne, aby dotarli dalej niż na Marsa. Co będzie raczej bez sensu. Bardziej sensowne będzie znalezienie planety zdatnej do życia i wysłanie tam kolonistów. A lepiej kilka planet. Wtedy życie może przetrwać dłużej. Ale to kosztowna impreza, zysku nie będzie. Małe szanse.