43

Zwiastun Cyberpunk 2077 ma prawo mi się nie podobać. I co mi zrobicie?

Nie wiem na ile to z góry zaplanowana akcja marketingowa, ale zamieszanie wokół pokazanego na tegorocznych targach E3 zwiastuna Cyberpunk 2077 jest ogromne. Niestety sytuacja zaczyna wyglądać żenująco, szczególnie kiedy gracze obrzucają się wyzwiskami twierdząc, że jeden ma prawo wypowiadać się na temat materiału, a drugi nie. Dodam, że nikt z tych osób jeszcze nie grał.

Nie znam się, to się wypowiem

Zwiastuny są po to, by nakręcać zainteresowanie grą. To ich główny cel niezależnie od tego, czy ujawniają właściwą rozgrywkę, czy są tylko pieczołowicie przygotowanymi animacjami. Ich odbiór potrafi być różny – od zachwytów, przez niezrozumienie aż do nienawiści. Stworzenie zwiastuna jest trudne, trzeba mieć nie tylko umiejętności montażowe, ale przede wszystkim umieć zainteresować gracza. Bo trailer, który rozczarowuje nie jest czymś, co chciałby pokazać jakikolwiek producent lub wydawca.

Na tegorocznych targach E3 pokazano nowy zwiastun Cyberpunka 2077, taki prawdziwy, długi i szczegółowy – choć bez jakiegokolwiek fragmentu rozgrywki. Z jednej strony można powiedzieć, że spełnił oczekiwania, z drugiej – że mocno zawiódł. Zdania sobą bowiem podzielone, swoimi obawami dzielił się z Wami niedawno Grzesiek. A kiedy są obawy to znaczy, że trailer nie do końca „dowiózł”.

Czy to jest zły zwiastun? Nie. Czy jednak tak mocno hajpowana gra nie powinna mieć trailera, który rzuca na kolana niczym produkcje Rockstara? Powinien i to mój największy zawód. Po jego kilkukrotnym obejrzeniu nie jestem ani rozczarowany, ani oczarowany. Postacie wydają mi się zbyt gumowe, nie poczułem też oryginalnego i niepokojącego (bo taki był przecież pierwszy teaser) klimatu. Więc tak, po części można mówić o moim rozczarowaniu. Jednak trailer został przez graczy przyjęty bardzo ciepło, co potwierdzają oceny w serwisie YouTube.

To nie będzie jednak felieton ani o Cyberpunk 2077, ani o jego zwiastunie. Robi mi się przykro kiedy widzę jakie zamieszanie wywołał on w sieci. Niestety obudził w graczach najgorsze instynkty. Nagle każdy, kto nie miał styczności z Cyberpunk 2020 jest zerem, które nie ma prawa wypowiadać się o tej produkcji. Nagle gra fabularna Mike’a Pondsmitha stała się kluczem do kłódki, którą nakłada się na usta graczom. Zaraz się okaże, że CD Projekt RED będzie wydawał specjalne pozwolenia na zakup Cyberpunk 2077 – oczywiście poprzedzone specjalnym, arcytrudnym egzaminem ze znajomości gry stanowiącej podwaliny do ich produkcji.

Pewnie właśnie teraz przestaniecie czytać, przewiniecie od razu do komentarzy i napiszecie, że nie powinienem zabierać głosu w sprawie gry, a tym bardziej jej kiedykolwiek recenzować. Z Cyberpunkiem 2020 miałem styczność praktycznie minimalną, gdzieś kiedyś u znajomych. Nie pochłonąłem również tony książek traktujących o tym gatunku (choć kilka kultowych pozycji, również ze świata filmu mam odhaczonych). Uważam jednak, że mam prawo wypowiedzieć się na temat tego zwiastuna jak każdy. Inny będzie jednak mój punkt widzenia, bo oglądam go świeżym okiem, nie starając się szukać porównań do Cyberpunka 2020 – który umówmy się, nie jest powszechnie znaną grą. Myślę, że wiele osób, które czeka na nową produkcję CD Projekt RED nie ma zielonego pojęcia o uniwersum – może kochali Wiedźminy i czekają po prostu na kolejną produkcję uwielbianego studia – a może dali się tylko porwać fali hajpu na ten tytuł i w ogóle nie czuli potrzeby zaznajomienia się z grą fabularną i nie znają nazwiska jej autora.

Cyberpunk 2077

Jednym z głównych zarzutów w stosunku do zwiastuna była zbyt szeroka paleta barw. Doszło wręcz do kuriozalnej sytuacji, bo w obronie materiału musiał stanąć sam Mike Pondsmith (który współpracuje z CD Projekt RED) mówiąc, że cyberpunkowa mroczna przyszłość to również dzień. Naprawdę trzeba to było tłumaczyć?

Mówią, że to będzie dobra gra

Niestety nie ma mnie w tym roku na targach E3 i nie mogę sprawdzić Cyberpunka 2077 na własnej skórze. Czytam jednak relacje kolegów redaktorów i jestem spokojny, bo pierwsze wrażenia są więcej niż pozytywne (przeczytajcie chociażby krótki facebooky wpis chłopaków z tvgry). To swoją drogą przypomina mi ciekawe sytuacje w komentarzach pod recenzjami. Mam to szczęście, że niektóre produkcje trafiają do mnie przed premierą i mam okazję skończyć tytuł kiedy zwykły gracz widział tylko zwiastuny lub przygotowane przez producenta/wydawcę materiały promocyjne. I czasem okazuje się, że nie wiem co piszę, nie mam pojęcia o grze – bo ktoś przeczytał coś innego na zagranicznym portalu. A jak sami wiecie, jak coś jest po angielsku, to na pewno jest lepsze i mądrzejsze niż polska treść. Zawsze pytam wtedy “grałeś?” i nagle rozmowa się kończy.

Przypadek zwiastuna Cyberpunk 2077 to kolejny dowód na to, że warto traktować trailera tylko jako materiały promocyjne i rozumieć ich przeznaczenie. One nie mają pokazywać jak gra faktycznie wygląda – one mają ją nam sprzedać jeszcze przed premierą, a wachlarz sztuczek jakie można stosować jest praktycznie nieograniczony. Pamiętacie downgrade Wiedźmina 3? (choć tam akurat chodziło nie o zwiastun, ale o targowy materiał z rozgrywki). Pamiętacie trailer Watch Dogs i ile zostało z niego w faktycznej grze? W idealnym świecie producent/wydawca pokazywałby klipy dopiero mając skończoną grę, chwilę przed premierą – by pokazać dokładnie to, co znajdziemy w finalnym produkcie. Maszyna promocyjna rusza jednak na tak wczesnym stadium, że jest to absolutnie niemożliwe. Zobaczcie na niektóre trailery z tegorocznego E3 – nie pokazały absolutnie nic, zapowiedziały tylko samą grę. Ale niektórzy potrafią zrobić to zupełnie inaczej. Chociażby Nintendo, które poświęciło tak duży blok nowemu Super Smash Bros., że w pewnym momencie zacząłem aż ziewać, bo pokazali chyba wszystko co mają gotowe. A przecież to była pierwsza zapowiedź tego tytułu.

Ta branża ładuje w promocję grube miliony dolarów i często udowadnia, że właśnie w ten sposób tworzy się hity sprzedaży. Trzeba również pamiętać o tym, że CD Projekt RED to w zasadzie firma jednego produktu i jeśli gra okaże się sprzedażową klapą, to ekipa ma pozamiatane.

Czy trailer Cyberpunk 2077 mógł być lepszy? Mógł, czego dowodem jest świetny, stworzony przez fana klip, w którym o grze opowiada Ciri. Mi “siadł” on zdecydowanie lepiej niż oryginał. I trochę szkoda, że to nie on pojawił się na E3.