23

Zrobili ze mnie figurkę

Praca w Antyweb to dostęp do nowych telefonów, gier, gadżetów. Nie spodziewałem się jednak, że któregoś dnia do drzwi zapuka kurier, a w paczce znajdę…siebie. W formie trójwymiarowej figurki.

Tadam!

Tak, to ja. Nie jestem postacią z gry, filmu, komiksu. Nie jestem też ani celebrytą, ani sportowcem. Ale mam własne figurki. Jak to możliwe?





Niedawno odwiedziłem Gliwice, gdzie grałem w Get Even – fajnie zapowiadającą się produkcję od studia The Farm 51. Przy okazji tej wizyty dowiedziałem się czegoś na temat fotogrametrii, ciekawej techniki przenoszenia żywych postaci do świata gry.

Zaproponowano mi wskoczenie do tego fajnie wyglądającego riga – tak, nie zastanawiałem się ani chwili i dałem się zeskanować.

Efekt? Po jakimś czasie odebrałem maila z linkiem do…siebie. To mój debiut, więc ani poza, ani mina nie wyszły idealnie. Miałem jednak masę frajdy z oglądania samego siebie w takiej postaci. Jestem pewien, że każdy by miał.

Mniej więcej w tym samym czasie odezwał się do mnie nasz polski Zortrax. „Hej, Paweł. Skoro masz model 3D, możemy Cię wydrukować.”. Brzmiało trochę jak żart, no bo kto chciałby drukować jakiegoś Winiarskiego z Antyweba. Poprosiłem chłopaków z The Farm 51 o link do samych plików, podesłałem Zortraksowi i mówiąc szczerze o temacie zapomniałem. Mniej więcej tydzień później dostałem informację, że niewiele da się we mnie poprawić, na co oczywiście odpowiedziałem uśmiechem – ciesząc się, że Zortrax jednak nie żartował i naprawdę zamierza mnie wydrukować.

Dziś po południu do drzwi zapukał kurier, a ja dostałem paczkę z taką kartką.

Pod nią znalazłem 3 figurki. I mówiąc szczerze, to najfajniejszy gadżet związany z pracą w Antywebie, jaki kiedykolwiek dostałem. Wielkie dzięki, Zortrax. Wielkie dzięki, The Farm 51.

Potencjał druku 3D

Co jakiś czas słyszymy o druku 3D – a to wykorzystują go duże firmy celem wprowadzenia oszczędności w fabrykach. Innym razem czytamy o drukowanych protezach, które pozwalają ludziom po wypadkach odzyskać przynajmniej część sprawności, a na pewno zmieniają ich życie. Ja natomiast widziałem jak duże zainteresowanie wzbudzają trójwymiarowe drukarki na wszelkiej maści imprezach, w tym na przykład plenerowych festynach. Szczególnie wśród młodszych – bo przecież dzięki tej technologii mogliby sami drukować sobie zabawki. I choć drukarki 3D wciąż swoje kosztują, to myślę, że któregoś dnia mogą stać się elementem biura tak, jak swego czasu stały się nim sprzęty drukujące na papierze. Mówiąc szczerze, sam chętnie postawiłbym taką u siebie i „druknął” sobie takie drobiazgi jak stojak pod telefon, model samochodu czy figurkę z gry.

Bo choć wciąż te dwie figurki dzieli jakościowa przepaść, to dla wielu osób samodzielny wydruk postaci, które na przykład kupić nie mogą – będzie zdecydowanie większą frajdą niż ludzik z kolekcjonerskiej wersji jakiejś gry.