125

Brak dźwięku, zmieniony kursor, znika tapeta – uroki aktualizacji Windows 10

Aktualizacja jak każda inna? Nie do końca, bo nieco wymuszona. Mimo to, nie spodziewałem się, że nie wszystko pozostanie na swoim miejscu. Na całe szczęście to tylko detale. Albo aż detale. Witamy w Creators Update dla Windows 10.

Po kilkudziesięciu minutach pracy komputera nareszcie można wrócić do swoich zajęć. Po uruchomieniu Windows 10 czekała mnie jednak niespodzianka. Na całe szczęście nie brakuje (chyba) żadnych plików, nie zostały zresetowane wszystkie ustawienia systemu, komputer (jeszcze) działa prawidłowo. Takie drobnostki jak zmieniony kursor, inna tapeta czy porozrzucane ikony na pulpicie mimo wszystko irytują.

Przywrócenie (względnego) porządku zajęło mi zaledwie 2 minuty. Wciąż nie potrafię jednak zrozumieć, dlaczego przy kolejnej dużej aktualizacji Windows 10 dzieje się dokładnie to samo. Według relacji innych użytkowników nie jest to zdarzenie dotyczące wszystkich. Tylko u pewnej grupy osób Windows 10 nie radzi sobie z takimi szczegółami.

Czy powinienem się cieszyć, że nie utraciłem żadnych danych, a komputer nadal pracuje? Wręcz przeciwnie – wszystko powinno być na swoim miejscu, dokładnie tak jak to pozostawiłem. Aktualizacja systemu nie może być przyczyną do resetu niektórych elementów systemu, a za powód do radości będzie uchodziło to, że w moim przypadku mówimy tylko o bzdurach pokroju zmienionej tapety, przywróconego domyślnego kursora czy programów przypisanych do rozszerzeń plików (to odkryłem dosłownie rzutem na taśmę).

Aha, no i nie było dźwięku. Windows wybrał dla mnie lepsze „urządzenie odtwarzające”.