• Złapmy się za ręce, bańka pęka – tylko nie nasza!

    Zmuszenie kogoś do tego, aby powiedział jak widzi przyszłe trendy w internecie graniczy często z cudem – standardowa odpowiedź w takich przypadkach brzmi “trudno powiedzieć”. Inaczej jest jednak, gdy nadchodzi kryzys i recesja, wtedy wszyscy zaczynają jednym głosem chóralnie mówić “a nie mówiłem” czy też “będzie gorzej”.
    Ostatnio tym, czym będzie dla nas recesja na amerykańskim rynku można było przeczytać na blogu Marcina Jagodzińskiego, Artura Kurasińskiego oraz tekst Jacka Gadzinowskiego na interaktywnie.com.

    Wszyscy autorzy praktycznie w tym samym tonie mówią o końcu kolejnej “bańki” internetowej, wydaje mi się jednak że tekst Jacka najbardziej nawiązywał do rynku Polskiego i z tym podejściem chciałbym trochę podyskutować.

    Jestem jedną z tych osób, które od dawna dziwiły się irracjonalnym wycenom zagranicznych i polskich biznesów internetowych. Ale czy ta irracjonalność miała przełożenie na inwestycje w polskie biznesy?

    Moim zdaniem fundusze inwestycyjne w Polsce bardzo ostrożnie podchodziły do inwestowania w “wirtualny biznes”, nie przelewały się u nas miliony dolarów na nowo odkryte cuda internetu – było wprawdzie kilka dużych inwestycji, ale związane one były z liderami takimi jak Allegro czy Gadu Gadu.

    Jacek w swoim tekście kilka razy nawiązywał do naszego małego skromnego podwórka:

    Startups.pl stanie się cmentarzyskiem rejestrującym niedawne tech-bubble. Lecz teraz rozdaje się jeszcze miliony, prowadzi mądre prelekcje, organizuje się “łapanki na pomysły”, gdy spóźniono się na ekspres który odjechał już dawno z NK i Fotka.

    Barcamp’y, Aule i inne targowiska dobrej nowiny… jak dobrze będzie się spotkać i opowiadać za chwilę o „starych dobrych czasach”. Podziwiać tych którzy rzeczywiście mają poukładane biznesy i pomysł na realne a nie wirtualne „sukcesy” rynkowe. Wizjonerów, copy cuty z potencjałem… byle za chwilę nie czuć się jak na Titanicu gdzie gra właśnie orkiestra przed zatonięciem z hukiem

    W przeciwieństwie do Jacka nie widzę tych milionów, które rozdawane były by na serwisy pokazywane na startups.pl, tak samo jak nie widzę podczas Auli prezentacji startupów obdarzonych milionami dolarów. W przeciwieństwie do całego świata u nas inwestycja kilkuset tysięcy złotych jest czymś, przy czym zaczyna się rozmowy o potencjale biznesu i źródłach zysku. Jacek pisze również o serwisach typu copy and paste, które nie długo nie będą miały racji bytu – chciałbym tylko zauważyć, że one nigdy nie miały racji bytu i nigdy fundusze nie inwestowały w takie biznesy dużych pieniędzy (o ile w ogóle inwestowały).

    Z tego co pamiętam pierwsza bańka internetowa pękła dlatego, że po okresie euforii okazało się, iż super biznesy nie przynoszą super zysków – a właściwie generują straty. Giełda zweryfikowała stan tamtejszych biznesów, skończyły się kredyty i inwestycje i bańka pękła.

    Teraz nie mówimy o bańce związanej z biznesem internetowym, wprawdzie kłopoty amerykańskich banków są bliskie nam wszystkim – ale wydaje mi się, że niektórzy utożsamiają się z nimi trochę na siłę. Nawet jeśli polskie firmy zaczną w skutek recesji tracić wartość akcji to przecież nie oznacza to od razu “pustych kieszeni”. Wycena akcji na giełdzie wpływa zapewne na wiele rzeczy (możliwość pozyskania inwestora, stabilną pozycję zarządu, kredytowanie biznesu) ale nie pomniejsza ona automatycznie zasobów naszych budżetów.

    Oczywiście w wymienionych przeze mnie tekstach pada bardzo dużo słusznych porad i twierdzeń, które aktualne powinny być zawsze – nie tylko podczas czy po recesji. Dbajmy o biznes, kontrolujmy koszty, nie wydawajmy pieniędzy jeśli nie musimy, bazujmy na twardych danych a nie estymacjach itp. Zgadzam się równie z tym, że powoli kończą się czasy inwestycji w spontanicznie tworzone biznesy bez pomysłu, na to jak zarabiać pieniądze (twitter?).

    Podsumowując – coś się zapewne zmieni, może postrzeganie wydawanych na reklamy pieniędzy, może wartość unikalnych użytkowników, których nie potrafimy zmonetyzować. Wydaje mi się jednak, iż podczas szaleńczych inwestycji i wycen jakie miały miejsce w całym internecie, w Polsce byliśmy bardzo zachowawczy. W przeciągu ostatniego roku oprócz naszej klasy nie przypominam sobie wielomilionowych inwestycji w startup (a już szczególnie w taki, który nie zarabiał a jego jedyną wizją na pieniądze była reklama).

    Jeśli może być jeszcze ciężej w biznesie internetowym niż było, to niech będzie – na pewno nie zauważymy tego na taką skalę jak nasi koledzy z zagranicy. Pisałem ostatnio o głodzie inwestorów, jeśli chodzi o nowe startupy. Możliwe, że na chwilę obecną będzie trzeba najeść się chipsami i poczekać na lepsze czasy i lepsze pomysły (oby tylko nie przegapić kolejnej naszej klasy).

    Zdjęcie użyte w tym wpisie pochodzi z howstuffworks.com

    Dodaj do:
    • Wykop
    • Facebook
    • Blip
    • Sledzik.pl
    • Flaker
    • Twitter
  • KOMENTARZE

    1. gustaw grand

      jak jest duzo pieniedzy na rynku to faktycznie wydaje sie kase na nie dokonca dopracowane projekty
      Jak na rynku brak tego pieniadza to inwestor 10 razy oglada kazdy grosz zanim wyda jakikolwiek pieniadz.

      A na naszym rynku ostatnio nie bylo ani spektakularnej klapy, (z hoopli inwestor jakotako wyszedl calo) ani nie ubylo VC z rynku.

      Raczej widac okienko w tunelu bo zachod widzi potencjal i wie ze u nas mozna jeszcze duzo zdzialac.

    2. pwrzosin

      @gustaw grand: jeśli 800 tysięcy złotych w plecy to wyjść cało…

      @hazan: w ciągu ostatniego roku mieliśmy wysyp absurdalnych inwestycji na ogromną skalę.
      Popatrz na setki serwisów kupowanych stworzonych przez Interię (pamiętasz swoje Pytamy.pl?) czy Agorę. Na oferty rozrzucających kasę na prawo i lewo startupów.
      Zagraniczni inwestorzy kupujący Allegro, GG, N-K i co tam jeszcze również płacili zwykle więcej niż cały nasz rynek moze generować.
      To się właśnie skończyło.

    3. pablo rossini

      Polska tak długo nie będzie ciekawym rynkiem, jak długo będziemy “za murzynami” w kwestiach dostępu do internetu i w ogóle mając na uwadze infrastrukturę teleinformatyczną. Co z tego, że nastolatki za oceanem bawią się w gry on-line na tanich iphonach, japońskie domy mają około gigabitowe łącza, po których można ze spokojem bawić się w IPTV itd.

      Wystarczy wyjechać z większego miasta do mniejszej miejscowości czy (lepiej) na wieś (z dala od algomeracji) żeby przekonać się, jak jest u nas źle.

      Jak już będzie normalny kabel w prawie każdym domu, poleją się grube miliony.

    4. Grzegorz Marczak

      @pwrzosin – to co robią sobie portale za własne pieniądze chyba nie wpłynie na całokształt – jeśli zamkną pudelka to czy będzie to sygnał dla jakichś startupów?

      “Na oferty rozrzucających kasę na prawo i lewo startupów.” – tutaj poproszę jakieś przykłady?

      Zgadzam się z tobą, że recesja w US może skłonić niektórych twórców czy tworzywa do małej refleksji nad swoimi wybujałymi planami podboju internetu.

      Czy jednak naprawdę uważasz, że czeka nas kryzys? Ja widzę w tym kubełek zimnej wody na niektóre rozpalone głowy ale naprawdę nic więcej.

    5. NictoWujek

      Kubeł zimnej wody o to co nas czeka. Nie sądzę, że więcej.

      Agora zdecydowanie przeinwestowała ale też wg. pewnej wcześniej przyjętej strategii: jak coś się nie przyjmie, to się zamknie, zredukuje i zapomni. Sądzę, że jeszcze przed Świętami, najpóźniej na wiosnę przeczytamy o tym na Antywebie :).

      Większość polskich e-biznesów ma solidne podstawy właśnie dzięki temu, że powstały w Polsce a nie w spekulującej na rynku nowych technologii USA.

      Swoją drogą bardzo dobrze widać jak media kreują “kryzysową” rzeczywistość.

    6. dc1

      Gdybysmy mieli rynek z prawdziwego zdarzenia, sytuacja w US moglaby miec dla nas jakies znaczenie. Nasze poletko jest malutkie, ciagle nierozwiniete i tak naprawde jaki kryzys moglby nas spotkac?

    7. boumas

      “Jacek pisze również o serwisach typu copy and paste, które nie długo nie będą miały racji bytu – chciałbym tylko zauważyć, że one nigdy nie miały racji bytu i nigdy fundusze nie inwestowały w takie biznesy dużych pieniędzy”

      Bez urazy ale właśnie opisałeś naszą-klasę…

    8. Grzegorz Marczak

      @boumas – oby w takim razie więcej akurat takich copy paste było :) Właściwie to kopią można nazwać każdy serwis który się u nas pojawia (bo przecież gdzieś tam na świecie pewnie coś podobnego istnieje) .

    9. gustaw grand

      @pwrzosin – z tego co wiem ze MCI sprzedalo jakis czas kawalek hoopli za sume pobobna do inwestycji w ta firme, na ostatnich posiadanych 42% stracili ale generalnie wyciagneli co bylo ich, juz wczesniej.

      czyli ich strata to zamrozenie kapitalu, ktory mogl gdzies indziej pracowac na wysokim procencie

    10. Grzegorz Fiedoryszyn

      porównywanie rynku amerykańskiego do polskiego jest jakimś anachronizmem, nie ma mowy o żadnych analogiach. powstawanie startupów tam jest z natury rzeczy wspierane na samym wstępie środkami finansowymi. Mało który projekt mógł przejść bez takiego wsparcia, jedynie kwota zaangażowania różni się odpowiednio do “jakości” projektu.

      U nas większość startupów w tym prezentowana na startups.pl jest tworzona w większości bez jakiegokolwiek wsparcia finansowego. Jedynie zaangażowanie samych twórców odgrywa kluczową rolę. Jeśli w projekt angażuje się swój czas i drobne środki na utrzymanie /hosting itp/ to będzie się robić to nadal. Straszenie kryzysem nie działa w żaden sposób. Oczywiście jest kilka projektów które zostały wsparte pokaźnymi kwotami, jak na nasz rodzimy rynek, ale nie widać w tym raczej szastania kasą. Przecież twórca nie dostaje kasy do ręki, a jedynie pewne zobowiązanie jej wypłaty i to na konkretny cel. Jeśli w między czasie koniunktura się zmieni, to też i to podlega korekcie. Ja nie widzę zagrożenia dla inwestorów, bo tak naprawdę mało który wyłożył kupę kasy na jakieś dziwne twory. U nas nie ma tyle pieniędzy na rynku jak komuś się wydaję, a i tak każdą inwestycję analizuję się bardzo szczegółowo.

    11. boumas

      @Hazan

      Dlatego właśnie piszę, że to co napisałeś o serwisach copy-paste jest bzdurą bo w takie właśnie u nas się pakuje kasę, pakowało i będzie pakować. A n-k, przy całym tym ściemnionym piarze o rzekomej oryginalności jest najlepszym przykładem chamskiego copy-paste’a najgorszego sortu (zero własnej inicjatywy, siermiężne i spartaczone wykonanie, bezczelnie ściemnianie – polecam wywiad z Popowiczem w “DF” w Wyborczej: http://wyborcza.pl/1,76842,5222854,Milioner_z_Naszej_Klasy.html ).

    12. Grzegorz Marczak

      @boumas – proponuję wrócić do poziomu dyskusji bez oceniania innych słowami “chamski copy-paste”. Masz swoją teorię na oceniania startupów, ja mam swoją widać to co dla ciebie jest brakiem inicjatywy dla mnie jest gigantycznym sukcesem i już.

      Tematem głównym jest kryzys banków hipotecznych i jego przełożenie na polski rynek internetowy.

    13. boumas

      @Hazan

      Jeśli wg Ciebie n-k nie jest copy-pastem to nie mam bladego pojęcia w stosunku do czego używasz tego sformułowania.

    14. boumas

      Do tego ja nie krytykuje komercyjnego sukcesu n-k, tak samo jak nie krytykuje sukcesu pudelka. Uważam tylko, że twoje stwierdzenie, tzn. “Jacek pisze również o serwisach typu copy and paste, które nie długo nie będą miały racji bytu – chciałbym tylko zauważyć, że one nigdy nie miały racji bytu i nigdy fundusze nie inwestowały w takie biznesy dużych pieniędzy” jest kompletna bzdura i nie wiem na jakiej podstawie je sformułowałeś :)

    15. Grzegorz Marczak

      @Boumaas – pokaż mi inne przykład tych “kopi” w które fundusze zainwestowały duże pieniądze?

      Wszystkich i wszystko można nazwać copy paste, onet, fotkę generalnie cały megapanel + resztę.

      Ps. Nie pisz mi ciągle o bzdurach i zaakceptuj zdanie innych które czasami może być różne od twojego. Dla mnie copy paste to bezmyślne tworzenie tanich podróbek istniejących już serwisów, copy paste to symbol tego kiedy nie wkłada się własnej pracy, inwencji i wysiłku i czeka się na cud.

    16. vonLeeb

      Chciałbym tylko doprecyzować….
      Pierwsza bańka internetowa polegała na bezwzględnej weryfikacji popularnego hasła “new economy”. Okazało się, że nie ma jakiejś “nowej ekonomii”, jest tylko jedna ekonomia. To, że jakaś firma zrobiła sobie witrynę w internecie nie spowodowało od razu wzrostu jej sprzedaży i nieograniczonego rynku zbytu. Bardzo mi się to podobało, bo zawsze twierdziłem, że ci wszyscy natchnieni wieszcze “nowej ekonomii” mieszają tylko w głowach naiwnym inwestorom. No i wyszło na moje :).

    17. Jacek Gadzinowski

      Nie ma starej czy nowej ekonomii, jest jedna ekonomia połączona krwioobiegiem pieniądza.

      Jeżeli właśnie został on przerwany (ze względu na brak zaufania i „toksyczne długi”), to konsekwencje będą znacznie większe niż nam się wydaje. Nie zgodzę się że kryzys w US, nas nie obchodzi. Nie dotyczy on kursów akcji na naszym rynku… ale tego że właśnie wygasa wszelkie kredytowanie. I nie tylko start-up’ów ale dla normalnych, trwałych biznesów. Wstrzymywane są wnioski kredytowe ludzi ubiegających się o kredyt na mieszkania, spada konsumpcja indywidualna . Kryzys rozlewa się po Europie, recesja to rzecz normalna w UK, Niemczech, Francji. Płacimy już w Polsce wyższe raty, kupujemy droższe towary w sklepach, zmniejsza się poziom inwestycji i konsumpcja…

      Ok., jak zdławisz obieg pieniądza, nie zdziw się później jak cała gospodarka dostanie zadyszki. Gdzie wyeksportujesz produkty naszego przemysłu i usług? Gdzie będą pracować nasi emigranci, jeśli przewiduje się że gospodarka UK w przyszłym roku straci ok. 700 tyś miejsc pracy? Za co zbudujesz drogi, oczyszczalnie, jeśli EU za chwilę zacznie ciąć budżety na wsparcie nowych członków EU?

      @Grzegorz
      Wracając na nasze podwórko… ostatnie konkursy, akcje promocyjne, wywiady i wystąpienia przedstawicieli funduszy przypominają mi nieco paniczne szukanie pomysłów w co zainwestować, za wszelka cenę. Co najmniej spóźnione i co najmniej nierozważne, w obliczu tego co dzieje się w finansach światowych. I znowu – jedno jest z drugim powiązane: brak kredytów, finansów dla VC/seedów znajdzie odzwierciedlenie z przykręceniu kurka z pieniędzmi dla start-up’ów. Co moim zdaniem będzie ozdrowieńcze, przeczyszczające dla całego rynku. Bez urazy, być może niektórzy twórcy przed skopiowaniem pomysłu… najpierw pomyślą o modelu biznesowym. I nieco mniejszy ego „budowniczych nowoczesnego Internetu”.

      Web 2.0 w polskim wydaniu było/jest pewnego rodzaju „irracjonalną wybujałością” w niektórych przypadkach, jeśli spojrzeć na dziesiątki polskich, dziwnych serwisów – które niejednokrotnie opisywałeś Grzegorz na swoim blogu. Ile kuriozów można było zobaczyć na Auli czy na Startups.pl Niedopracowanych, dziecinnych wręcz naiwnych pod względem biznesowym. I to miał być pomysł na uzyskanie dofinansowania ze strony inwestorów? Miliony… to figura retoryczna, jeśli patrzeć ile projektów leży lub leżało w port folio VC/seedów.

      By podsumować wpis, dodam jeszcze że kryzys w US, przekroczył Atlantyk, zbiera żniwo w Europie i puka do granic naszego kraju. Odbije się w spowolnieniu gospodarczym, zmniejszonymi wydatkami na reklamę, upadkami niektórych firm (vide Hoopla.pl), przyspieszeniem spadku sprzedaży prasy etc.

      Ale przede wszystkim jest bardzo dużą szansą dla rozwoju firm i ludzi, którzy w konserwatywny i konsekwentny sposób będą budować swój biznes. Zarówno, „brick and mortar” – z wykorzystaniem Internetu i narzędzi wspomagania, jak i te stricte internetowe. Krach irracjonalnej wybujałości, przywróci przynajmniej na pewien czas zdrową atmosferę biznesową.

      Mój wpis, w podsumowaniu zawierał tezę i wskazanie – że czas na „dyktaturę efektywności”. I tego się trzymajmy! :)

    18. proces7

      Zwróciłbym uwagę na to, że “kryzys” to również pojęcie natury psychologicznej. I niestety, choroba taka jak bessa na giełdzie, dotyka również spraw absolutnie z nią niezwiązanych.
      To jest na zasadzie: jestem przeciętnym konsumentem i planuję zakup samochodu. Piszą wszędzie, że kryzys, więc się wstrzymuję. Z różnych przyczyn, albo czekam aż samochody będą tańsze, albo obawiam się pogorszenia mojej sytuacji materialnej. De facto moja sytuacja materialna wcale się nie zmienia z początku, a ja pogarszam sytuację branży motoryzacyjnej, ta zaś zaczyna oszczędzać na reklamie w sieci. A ja dostaję gorsze i mniej profesjonalne serwisy informacyjne w Internecie. I pogłębia się moja depresja. Październik zawsze był najgorszym miesiącem na giełdach, pewnie ma to jakieś uzasadnienie w psychologii inwestowania (mroczna jesień, przemijanie itd.).
      Nie wiem czym siebie i Was pocieszyć. Może tym, że giełdowe dna zwykle wypadały na październik. Ostatnie siedem lat temu po ataku na WTC.
      Zgadzam się z autorem w tym, iż teraz przyjdzie czas na tych, którzy mają wiedzę i doświadczenie i kupią tanio dobre firmy. Tak jak WEH kupił Gadu Gadu (SMS Express bodajże to jeszcze wtedy był) za grosze u progu bessy w 2000 roku.

    19. Grzegorz Marczak

      @Jacek – zgodził bym się z tobą gdyby nieco to, że twoja wizja jest dla mnie nieco “za mroczna”. Z konkluzją się zgadzam, ale nie można aż tak się straszyć.

      Wprawdzie wiemy, że gospodarka w US ma silny wpływ na cały świat ale na razie mówimy tutaj o “pożarze” który jest gaszony a nie o sytuacji bez wyjścia.

      To, że w Polsce nie ma za dużo ciekawych startupów to prawda – ale właśnie dlatego uważam, że akurat tutaj niewiele się zmieni (no może będzie mniej frywolnej twórczości ogłaszanej na “startups.pl)

    20. Jacek Gadzinowski

      @Grzegorz:
      Do wizji to u mnie daleko, od tego są analitycy, którzy dość kiepsko się sprawdzają. Ekonomisci jeszcze bardziej “dają ciała”.
      Natomiast moje pojmowanie spraw jest bardzo ostre, nawet jeśli wydaje się “twarde” – vide sytuacja z New Connect, które nazywam “Szuler Connect”.

      W obecnej sytuacji, to kwestia kryzysu zaufania: nikt nie chce pożyczać pieniędzy, co skutkuje falami wyprzedaży i nerwowością. Ograniczeniem konsumpcji… cos jak samonapędzajacy się mechanizm.
      Dlatego jesli tniemy po kosztach, wydatkach… to start-up’y będą ostatnią rzeczą gdzie bedzie się inwestowało.

      Wystarczy popatrzeć na takie badania i ich rezultat:
      http://money.cnn.com/2008/10/06/news/economy/depression_poll/index.htm?postversion=2008100616
      Pożar raczej gaszony jest benzyną, kolejnymi pieniędzmi bez pokrycia i niskimi stopami %. Co jeszcze bardziej wprowadza chaos i zaostrza sytuacje. Nie tylko w US, bo sytuacja jest już w Europie i wpływa na nasza gospodarkę. W przyszłym roku wzrost gospodarczy może spać w Polsce… o połowę, jak w latach 2000-2003. Doskonale pamietam czym to sie skończyło dla polskiej gospodarki “na dorobku”. I ilu moich znajomych w zwiazku z tym musiało wyemigrować…

      Wracajac do meritum, “dyktatura efektywności” przywróci zdrowe relacje i podejscie biznesowe, rozsądek i ochłodzi rozpalone głowy. Na pewno bedzie mniej śmietnika i niepoważnych inicjatyw. Wyjdziemy z tej sytuacji zdrowsi.
      Będzie więcej ciekawych i przemyślanych start-up’ów, modeli biznesowych, ciekawych kampanii promocyjnych, zwiększy sie kreatywność marketerów i agencji reklamowych/mediowych, pojawia sie nowe – ciekawe produkty, przejęcia i fuzje.

      Ale na pewno będzie bolało i będzie ciezko… chciałbym by było inaczej, ale widać że musimy zapłacić za bestroskę Busha i jego kolegów.

    21. dReddi

      Prawda jest taka, że w US nawet najbardziej powszechny pomysł na serwis, n-ta kopia istniejącego, dostawał poteżną dawkę pieniędzy na rozwój. To się musiało skończyć. Nie wspomnę już o kosmicznych wycenach wielkich serwisów. W polsce jeszcze nie było takiej przewałki ale to dobrze. Owszem powstawało sporo wątpliwej jakości serwisów i serwisików, ale to tylko świadczy o tym, że ludzie chcą czegoś spróbować. Chciała im za to. Gorzej, jeśli serwisy-krzaki dostawały by kasę. Ostatnio np. zaszokowało mnie gdy usłyszałem, że chce.to dostało 500k hehe. Nierozumiem chyba na czym miałby polegać model biznesowy w tym przypadku ;)

      Sadzę, że w polsce nic sie nie zmieni i mroczna wizja w stylu nie bedzie barcampów, nie bedzie nowych startupow jest raczej nieprawdziwa. Prawda jest taka, że spotkania branżowe zawsze były i będą, serwisy powstawały i będą powstawać. Nasze VC i tak oszczędnie i ostrożnie inwestowały więc tutaj też się nic nie zmieni.

      Mam również nadzieję, że słowo start-up przestanie się wkońcu kojarzyć tylko z serwisami internetowymi i będzie to coś więcej niż n-n-n-n-ty serwis społecznościowy i “załóż konto” :D

      Pozdrawiam,

    22. Marcin Jagodzinski

      “porównywanie rynku amerykańskiego do polskiego jest jakimś anachronizmem” – tak, to anachronizm z lat 50 i 60 XX wieku, kiedy były bardzo podobne.

      ten pan wygrał dziś internet

    23. Paweł Tadejko

      Nie dość, że ktoś w końcu sensownie odniósł się do czarnych wizji prezentowanych we wspomnianych artykułach to na dodatek…

      Nie wiem skąd mają takie rewelacje zarówno autorzy tych publikacji jak i cytowani przez nich konsultanci/analitycy rynku. Przecież padające w tekstach słuszne porady i twierdzenia, są aktualne w zarzadzaniu projektami (nie tylko internetowymi) nie od dziś. One są aktualne od zawsze – nie tylko podczas czy po recesji. Pokazuje to tylko niewiedzę w kontekście analizy planów biznesowych, zarządzania ryzykiem, czy w końcowym efekcie całym projektem

    24. Grzegorz

      “tak, to anachronizm z lat 50 i 60 XX wieku, kiedy były bardzo podobne” no nie przypomina mi się by w Polsce panował kapitalizm i nie mówiąc już o powiązanych naczyniach przepływu pieniądza. To że nasz rynek to odczuje to jest oczywiste, jednak nie można mówić o takiej skali bankructw “startupów”, bo za mało którym poszła kasa jak to ma miejsce w stanach. Nie rozmawiamy tu o całej gospodarce, a jedynie wąskim wycinkiem jakim jest internet. Mogę powiedzieć jeszcze inaczej, bardzo możliwe że zaangażowanie w projekty internetowe będzie jeszcze większe. Po wycofaniu pieniędzy z giełdy, nieruchomości czy surowców, trzeba będzie gdzieś te środki ulokować. Zyski Fotki, n-k czy innych mogą podziałać na niektóre głowy. Jak będzie, zobaczymy.

    Odpowiedz

    Connect with Facebook

  • W POPRZEDNIM TYGODNIU

    Z wizytą w Życiu jak Marzenie
    Nowy wykop.pl i znów trzeba się przyzwyczaić
    Ad4Mass - kolejny konkurent dla AdTaily
    Papilot w Startup School - czyli rozmów Agnieszczaka cd.
    wiem-jem.pl - wszystko może cię zabić
    Polskie Gizmodo
    Team Europe Ventures uruchamia fundusz inwestujący również w Polsce!
    Oszukani przez PARP .pl
    Ruszył Google Apps Marketplace
    Nagrania wszystkich 23 prezentacji z TEDx Warsaw już dostępne
    O rozczarowaniach jakością Macbook Pro
    Google Reader dla blondynek
    Rewolucja w grach czyli OnLive już w czerwcu!
    Webstary to mały pikuś przy wynikach konkursu na blog roku (wiadomości24)!
    Nasza Klasa się rozpędza!
    I co z tym wyszukiwaniem w czasie rzeczywistym?
    Move czyli nowy kontroler do gier na PlayStation
    Dlaczego Apple powinno opatentować imię "Steve"
    Oni wracają czyli A-Team!