Ziplist czyli prosta lista zakupów pozyskał od inwestora w sumie 4,5 miliona dolarów na rozwój. Oprócz listy zakupów w aplikacji zaimplementowano też prostą wyszukiwarkę przepisów kulinarnych i ich składników. Do tego mamy oczywiście aplikacje mobilne na iPada, iPhona i iPoda oraz stronę internetową. W opisie serwisu można się też doczytać iż naszą listę zakupów można skojarzyć z konkretnym sklepem z którego chcemy zamawiać, do tego mamy współdzielenie listy zakupów znajomy, możliwość dodawnaia nowych pozycji przez SMS czy email itp. W skrócie to chyba wszystko.

Serwis powstał w 2010 roku więc jak widać dość szybko pozyskał spory kapitał. Dlaczego o tym piszę? Popatrzcie teraz na Ziplistę i Listonic – moim zdaniem jeśli chodzi o wykonanie to nasza produkcja jest bezkonkurencyjna. Jeśli chodzi o funkcjonalność też niczym nie ustępuje. Mim to, to ZipLista właśnie powiększa zatrudnienie i planuje duże kampanie reklamowe.



Niestety Listonic jest produktem lokalny i w ten sposób ustępuje miejsca projektom takim jak ZipLista. Owszem sam produkt to nie wszystko – inwestuje się przede wszystkim w zespół i autorów serwisu, ich wizję i zapał do osiągnięcia sukcesu. Jednak bez wyjścia Listonic na świat nikt się o nich nie dowie, nie będzie w stanie ocenić produktu i nie ma praktycznie szans na poznanie zespołu.

I proszę mnie źle nie zrozumieć, nie chodzi o to aby po raz kolejny dawać dobre rady polskim startupom – to się robi najłatwiej i pewnie efekt takich porad jest znikomy. Kiedy jednak przeczytałem o ZipList od razu do głowy przyszedł mi polski Listonic, który moim zdaniem nie ustępuje w funkcjonalności i wykonaniu zagranicznemu konkurentowi. Może takie przykłady będą bardziej przemawiające i zapamiętywane?

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • oli

    Nie korzystałem ale Listonic prezentuje sie 100 razy lepiej od Tego.
    … Jak zwykle lokalne (polskie) pomysly maja ciezko.

  • http://tomaszlach.com Tomasz

    O planach wyjścia na świat wypowiadał się jeden z twórców Listonica przy okazji wywiadu w Mediacarze Maćka Budzicha http://www.youtube.com/watch?v=aepEtsQa3Wc

  • dc1

    To ze Listonic jest lokalny, to jego zaleta. Wiem ze beda oferowac lokalne uslugi i znaja specyfike polskiego rynku. To ze ktos pozyskal inwestora raczej mowi o tym ze autorzy nie potrafili od poczatku zrobic produktu ktory zarabia.
    Wierze w Listonic i mysle ze chlopaki beda preznie pracowac nad jego rozwojem!

    • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

      Pozyskanie inwestora nie oznacza, że ktoś porzuca lokalny rynek – wręcz odwrotnie ma pieniądze na opanowanie kilku rynków.

  • http://listonic.pl milof

    Ciekawe… plany na wejście na rynek anglojęzyczny są i będziemy je realizować. Mamy lepszy produkt, więcej platform i doświadczenia z tego typu aplikacjami.

    Wyjście na świat, nawet w wersji partyznackiej, to niebagatelny koszt. Podjęliśmy decyzję, że przed startem globalnym chcemy mieć dobrze rozłożony model biznesowy w Polsce i narzędzia do jego realizacji.

    Co do potencjalnej inwestycji pamiętaj, że my również mamy swojego VC, a więc kolejna inwestycja staje się bardziej skomplikowana i jest mniej do oddania.

  • http://listonic.pl milof

    na dziś muszę znikać, do dyskusji wracam jutro

  • Paweł Krefta

    Czy az takim kosztem jest stworzenie anglojezycznej wersji serwisu i znalezienie kogos kto bedzie odpowiadal na maile supportowe ? Koszt chyba nie jest az tak kosmiczny…

    • http://www.tarnaski.eu MariuszT

      Już było kilku takich, którzy myśleli, że aby wejść na zagraniczny rynek to wystarczy przetłumaczyć kilka znaczków na swojej stronie. To tak nie działa…

  • http://www.tarnaski.eu MariuszT

    Smutne. Nawet bardzo smutne bo kto wie czy Ziplist nie wzorowało się na Listonicu.

  • Jan Fasola

    MariuszT: Mógłbyś rozwinąć myśl? Albo zapodać jakimiś materiałami? Jestem ciekaw jakie trudności napotyka polski startupowiec przy podbijaniu zagranicznych rynków.

    • http://blog.mkinternet.pl blog.mkinternet.pl

      To może wyliczę z głowy:
      - przetłumaczenie całego systemu to podstawa
      - obsługa innych systemów metrycznych (funt, galon itd)
      - obsługa innych produktów dedykowanych pod dany region
      - dotarcie do regionalnych reklamodawców
      itd.

      Takich kwiatków jest więcej i wychodzą jak dłużej pomyśli się nad tłumaczeniem witryny. Pamiętaj że witryna nigdy nie jest tłumaczona w skali jeden do jednego więc inna wersja językowa nie wygląda identycznie jak wersja podstawowa.

    • http://www.tarnaski.eu MariuszT

      @Jan Fasola: wszystko jeszcze zależy z jakim produktem chcesz gdzieś wejść. Przy prostej stronie gdzie nic nie sprzedajesz i użytkownicy za nic nie płacą to trzeba zrobić to co wypisał blog.mkinternet.pl plus pozycjonowanie, support w tym języku, zaistnienie w tamtejszych serwisach itp. Ogólnie marketing.

      Schody się robią jak masz coś konkretniejszego do zarobku niż reklamy Google. Wtedy dochodzi integracja z tamtejszymi systemami płatności, kontakty z lokalnymi reklamodawcami i to co przeważnie najważniejsze, konieczne i nieuniknione: biuro w danym kraju. Musisz być wiarygodny, mieć tam działalność, najlepiej jakichś partnerów z tego kraju i przedstawicieli handlowych, udzielać się w branży itd.

  • http://www.blog.gdaq.pl gdaq

    Listonic jest bardzo fajna aplikacja. Korzystam z niego co wekend podczas zakupow :) tylko zone ciezko przekonac.

  • http://www.facebook.com/rafal.krzyzanski Rafał Krzyżański

    Listonic jest lepszy, bo jest polski:) A wyjście na świat to tylko kwestia czasu i raczej nie pieniądze są najważniejsze przy takich projektach, ale pomysły, których jak wiemy Polakom nigdy nie brakowało:) Do dyskusji wrócimy za rok, będziemy więcej wiedzieć o tym, jak Listonic poradził sobie na rynku amerykańskim i brytyjskim. A swoją drogą po co wersja na IPada? Kto będzie chodził z IPadem „w kieszeni” do supermarketu:/?

  • http://www.rabatkowo.pl Łukasz Brągoszewski

    A na co im (listonicowi) byłyby te 4 bańki? A po co im US, EU – są w Polsce i nich pokryją Polskę w 100% i to będzie sukces! Nie ma co wylewać łez „…a oni dostali, a my nie..” –
    W Polsce jest jeszcze w tym zakresie dużo do zrobienia – przykład: przekonać żonę @gdaq :)
    Kartka papieru i długopis to ciągle 90% (jeśli nie więcej) sposób na listę zakupów – Co więcej – jest to najszybszy sposób na listę zakupów.
    - nie ma szybszego!

    Chociaż, nie – jest jeden sposób – dyktowanie listy, wypowiedziana lista i zapisana np. telefonie – to jest szybsze od kartki i długopisu.

    Jest potencjał tego typu list zakupowych – widzę to po sobie – gdy wchodzę do marketu nagle doświadczam „pamięciowego resetu listy zakupów”.

    I dobra rada :)
    Walczcie z papierową listą jej bronią – w marketach powinny pojawić się papierowe listy zakupów z waszym brandem i informacją o wygodniejszej liście – coś wzór jak markety budowlane dają takie listy.

  • http://tomaszlach.com Tomek Lach

    gdaq: Listonic jest bardzo fajna aplikacja. Korzystam z niego co wekend podczas zakupow :) tylko zone ciezko przekonac.

    …a moja żona już się tak wycwaniła, że siedząc w pracy robi mi listę zakupów i wysyła sms w stylu „wpadnij po drodze do sklepu, szczegóły masz już w listonicu” :)

  • http://www.mazurek.it Paweł Mazurek

    Może dobrym sposobem jest branie udziału w konkursach startupów?
    Pytanie tylko czy Listonic w ogóle czymś takim był kiedyś zainteresowany.
    Jeżeli nie to widać ich celem nie było i nie jest wyjście na świat.
    Czasami rzeczywiście lepiej się skupić na polskim rynku niż na siłę próbować podbić świat.
    Szkoda, że nie mogę go przetestować, aplikacja dla BlackBerry będzie wkrótce…

  • http://www.facebook.com/aksamit.grzegorz Grzegorz Aksamit

    Zwróćcie tylko uwagę, że koszty prowadzenia firmy w USA są o wiele wyższe niż w Polsce. Nie patrzcie na to 4.5 mln USD przez pryzmat polskiego rynku. Nie tak dawno chyba u Artura Kurasińskiego był wywiad, w którym padło, że prowadzenie najprostszego startupu w USA pochłania koło 1 mln USD rocznie samych podstawowych kosztów (biuro, wypłaty, telefony).

    • http://restinfo.pl gKiersznowski

      Może mówmy tu o wysokości podatków i innych typowych obciążeniach. Jeden startup bedzie kosztowal 1mln USD rocznie, inny pewnie dużo mniej. Stara prawda jest taka, że pieniądze łatwiej sie wydaje niż zarabia – nie generalizujmy, wszystko zalezy od tego czym się zajmuje.