Na blogu jednego z byłych już uczestników Startup School pojawił się post StartupSchool 2010 – Porażka! Sprawozdanie, w którym autor wymienia niedogodności z jakimi spotkali się uczestnicy tej imprezy. Do głównych zarzutów „buntownika”, który zrezygnował z całej imprezy zaliczyć można przede wszystkim złe warunki mieszkalne (domek na 20 osób z dwiema łazienkami, brak mebli w pokoju, brak internetu itp) oraz fakt, że organizator w postaci Rafała Agnieszczaka dość mocno ingerowała w pomysły młodych startupowców.

Oto fragmenty odnoszące się do powyższych kwestii lokum startupowców:

Jedna kuchnia, dwie małe łazienki i… 20 osób! W pokoju średnio było po 5 osób czyli krótko mówiąc ścisk. Najbardziej jednak przeszkadzał brak internetu w domku. Przez tydzień zespół speców z Kreativ sp. z o. o. nie mógł sobie poradzić z konfiguracją routera. Szybkość też nie była zbyt powalająca – 1Mb dzielony na 20 laptopów chyba można sobie wyobrazić. Wracając do kwestii pokoi – w moim przykładowo nie było praktycznie nic poza łóżkami. Brak szafy spowodował, nasze ubrania siłą rzeczy zaczęły walać się po podłodze. Nie było żadnego biurka ani przedłużaczy, żeby rozłożyć się z laptopem – chociaż w sumie po co skoro i tak nie było internetu

Rafał w odpowiedzi na te zarzuty pisze, że faktycznie warunki nie są idealne ale też komentuje że złej baletnicy i rąbek u spódnicy przeszkadza. Szczerze mówiąc mnie też by chyba takie warunki przeszkadzały, tak samo jak przeszkadza mi fakt, że pracuję w sumie kilkanaście godzin dziennie, śpię 5 godzin na dobę i zawsze cierpię na niedosyt czasu. Co gorsza nikt już mnie nie utrzymuje i na dodatek nie wiadomo czy moja praca (ta druga nad Antywebem) będzie cały czas przynosiła regularne dochody – szukam i szukam ale nie mogę znaleźć kogoś kto mi to zagwarantuje :)

Chcę przez to powiedzieć, że sztuką nie jest buntowanie się i rezygnacja ale postawienie na swoim i doprowadzenia do satysfakcjonującej nas sytuacji. Oczywiste jest, że opisane warunki mieszkalne bardziej przeszkadzają niż pomagają (a hartowanie startupowców w ten sposób nie ma większego sensu). Zamiast jednak obrażać się na cały świat trzeba trochę powalczyć bo potem takie doświadczenia bardzo przydają się w prowadzeniu własnego biznesu.

Ten mały bunt w Startup School pokazuje moim zdaniem jeszcze jedno. Powstał chyba u niektórych (bo na szczęście bardzo dużo młodych ludzi twardo stąpa po ziemi) mit o startupach jako o biznesie, który dostępny jest dla każdego na wyciągnięcie ręki. Pieniądze to oczywiście rzecz wtórna bo jest przecież 8.1, są prywatni inwestorzy i inkubatory. W takich okolicznościach najważniejszy i najcenniejszy jest więc pomysł i jego ochrona. Dokąd tego typu podejście prowadzi można zobaczyć na startups.pl gdzie naprawdę trudno jest znaleźć dobrą i przemyślaną biznesowo produkcję.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.nethut.pl/ Michał Paluchowski

    Nie zgodzę się, że najważniejszy jest pomysł. Pomysły są tanie i produkować ich można na pęczki. Najważniejsza jest realizacja pomysłów, czyli stara dobra „praca”.

    • http://www.tarnaski.eu/ MariuszT

      Przeczytaj dokładnie co napisał Grzegorz.

    • http://www.facebook.com/spilka Krzysztof Spilka

      Podziwiam Twoją naiwność:)

  • mz
  • Łukasz

    Jezu przestańcie pieprzyć, że pomysł nie jest najważniejszy !
    Jest najważniejszy – bo bez niego nie ma sensu startować – nie ma startupu.
    Agnieszczak lubi to powtarzać (to o tym pomyśle) i prawdę mówiąc widać to w jego projektach. Oraz projektach wspieranych w S.School.

    To jak wybierać wybierać się w daleką i trudną podróż nie zabierając ze sobą nic i do tego niczego nie planując. Skrajna głupota.

    To pomysł jest tym zapłonem, a praca nad jego realizacją to podtrzymywanie tego ognia.

    • http://www.facebook.com/arvind.juneja Arvind Juneja

      jakby pomysł był najważniejszy to dawno byłbym milionerem bo pomysłów i to przemyślanych, skonsultowanych, skrytykowanych i poprawionych mam w cholere…

      co z tego skoro nie mogłem się dotąd za nie zabrać? Rafał dobrze mówi, złej baletnicy itd… ja też mam masę wymówek czemu nie mam jeszcze swojego serwisu… ale koniec końców FAKT jest taki że serwis nie istnieje. Więc nie mów mi że najważniejszy jest dobry pomysł..

      a tu co? pełne wsparcie, know how, $$, miejsce do spania… a komuś mebli brak…

      a potem się dziwią że jeden polski startup na seedcampie… trudno żeby było więcej jak tu „naszym” ciągle za mało..

  • http://www.acsystems.pl Krzysztof Warechopwicz

    Doskonale znamy przykłady iż pomysł to jedno a pieniądze to drugie. Amerykański sen, w którym robimy coś bez kapitału dalece odbiega od polskiej rzeczywistości ponadto nie przesadzajmy- kilka mebli, kilka Mbit-ów zmieniła by postać rzeczy i obeszło by się bez krytyki.

  • http://www.facebook.com/lukasz.bieniek Łukasz Bieniek

    Biorę udział w tegorocznym SS i długo się zastanawiałem czy odpowiedzieć na post Kacpra. Z mojej perspektywy wygląda to tak:

    Rekrutacja:
    Nic dziwnego, dużo ludzi, mało miejsca, zimne napoje, obiad. Rzeczowa rozmowa o tym jak pomysł ma zarabiać, kim jestem co robiłem, co robię. Rafał i jego pracownicy odrobili pracę domową i mieli wszystkie informacje o mnie, które można znaleźć w necie. Poczułem się trochę inwigilowany.

    Pierwsze dni:
    Zamieszanie, kilka spraw niedomkniętych, nie wszystko zostało przewidziane przez organizatorów. Atmosfera wśród uczestników nerwowa bo nie ma internetu. Problem z kablem od radiówki, a routerem. Czytam książki i palę mnóstwo papierosów z nudów. Po 2 dniach internet zostaje uruchomiony. Atmosfera się rozluźnia. W autobusach dalej gorąco, mnóstwo potu od samego rana, człowiek ma ochotę walnąć sobie w łeb.

    Chłopaki wymiękają:
    Kacper na swoim blogu pisze o tym, że zrezygnowali bo nie mieli warunków do normalnego życia i o tym, że nie otrzymali możliwości realizacji swoich pomysłów. Jakie jest moje zdanie?
    Jeden z chłopaków otwarcie mówił, że pomysł do którego ma pisać kod go przerasta, że nie jest w stanie sam napisać w 3 miesiące działającego kodu. (realizował swój własny pomysł, który zgłosił)
    Drugi właściwie nie miał pomysłu na to co chce robić i przez tydzień myślał i myślał co tu robić. I w końcu wymyślił. e-antykwariat.

    Jak chodzi o autora postu, Kacpra, to pamiętam jego wypowiedź w której stwierdził, że projekt, który ma robić jest za trudny i jako marketingowiec nie da rady. Bo konkurencja ma duży Page Rang i starą domenę i google ich lubi i w ogóle to tyle pracy będzie. Ja jako marketingowiec lubię wyzwania, Kacper chyba nie ma po prostu jaj jak przeciwnik jest większy od niego.

    Zainspirowany fotograficzną twórczością sam też zrobiłem zdjęcia pokoju i tego jak wygląda moja podłoga w pokoju :)

    http://img833.imageshack.us/img833/3535/img00012201007200904.jpg
    http://img843.imageshack.us/img843/8786/img00014201007200905.jpg

    Moja zdanie jest takie. Biznes to nie jest zabawa w szkołę starup i prowadzenie za rączkę przez życie. To ile kto bierze procent to też jest kwestia umowy, którą się zawiera lub nie. Niektórzy po prostu się obrazili, zabrali swoje zabawki z piaskownicy i wrócili do mamy.

    • http://www.facebook.com/kopczynski.marcin Marcin Kopczyński

      Jak widać można podejść do tego po męsku.

      A co do zdjęć: widać, że nie było Internetu ;)

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Marcin Kopczyński:
      Mylisz się – po męsku zachowali się Ci co spakowali manatki.
      Cała reszta pokazała, że można ich po prostu nie szanować.
      Najpierw głodne emaile – użycie słowa GRATULACJE – i ściąganie ludzi do Wawy tylko po to żeby zapytać czy umieją kodować w PHP (nie można tego było zrobić zdalnie?)
      Miało być szukanie pomysłów – wychodzi, że szukano jeleni od kodowania i wymyślenia kampanii.
      Miało być robienie interesu – wychodzi, że to jakiś obóz przetrwania, jako żywo przypominający obozy pracy z Włoch, do tego test na uzależnienie od Internetu i trwonienie czasu na przejazdy w autobusie. No ale skoro ludzie sami swojego czasu nie szanują to czemu by go nie trwonić?
      Mnie uczono, że jak się chce by ludzie wydajnie pracowali to trzeba im stworzyć WARUNKI. Z opisu wynika, że potraktowano uczestników jak zwykły motłoch.
      Najgorsze, że zamiast się za to pokajać to próbuje się deprecjonować tych co zrezygnowali nazywając ich mięczakami, mamusisynkami i twierdząc, że do niczego w życiu nie dojdą bo niby nie stać ich na wyrzeczenia. A mi się wydaje, że jak najbardziej stać, tylko najpierw trzeba ludzi uprzedzić co ich czeka, a nie zapraszać do chlewu i twierdzić, że tak to właśnie powinno boleć.
      Ja bym się po takiej akcji spalił ze wstydu :(

      Jeszcze jak mi powiecie, że palacze byli razem z niepalącymi to wymięknę już totalnie.

      pozdrawiam
      Arek

    • http://www.deepsense.pl Cezary Kramp

      Arnold, to smutne, że swoją tak krytyczną opinię wyrobiłeś sobie wyłącznie po przeczytaniu relacji jednej ze stron.

      Porównywanie z obozami pracy we Włoszech jest obrzydliwe.

      Mówisz też, że należy zapewnić godne warunki. Co to znaczy godne? Łazienka na 5 osób, czy łazienka na osobę. Wanna i prysznic, czy może wanna z jaccuzi i odnowa biologiczna po ciężkim dniu pracy. O ile się nie mylę, to na uczelni też nikt nie siedzi w wygodnych, rozkładanych fotelach, by płacącym za wiedzę studentom zapewnić luksusowe warunki do nauki. Akademik, to też nie jest hotel pięciogwiazdkowy.

      Zrozumiałbym jeszcze, gdyby kaprysiła osoba będąca specjalistą w swojej branży. Ale tu, o ile się nie mylę ze specjalistami nie mamy do czynienia. To wygląda na rozkapryszenie i na zasadę – mało wiem, ale dużo wymagam.

      SS to nie tylko klepanie kodu, ale przede wszystkim zdobywanie wiedzy z realnego prowadzenia projektów oraz szkolenia, które podczas SS się odbywają.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Cezary:
      Na razie nikt nie zarzucił, że informacje zawarte w notce
      Kacperosa są nieprawdziwe, więc trudno o wyrobienie sobie
      innego zdania.
      Pamiętaj, że obowiązuje zasada – jak Cię widzą tak Cię piszą.
      Gdyby to było na zasadzie „Robimy obóz przetrwania – jeżeli nie wymiękniesz to się nadajesz na naszego partnera” to bym słowa nie pisnął.
      Pytasz o warunki?
      Ja Ci powiem jakie ja bym warunki stworzył gdybym coś takiego organizował:
      Praca:
      1. Pod nosem – najlepiej w tym samym budynku, ale jak się nie da to góra 10 min dojazdu/spaceru
      2. Stacjonarny komputer – broń boże laptopy itp.
      3. Internet
      4. Możliwość przejścia do pojedyńczego wyciszonego boksu
      5. Maksimum 12 godzin na dzień, może być z sobotami.

      Pozapracowe:
      1. Osobne pokoje z osobną łazienką i dwuosobowym łóżkiem, plazmą, kablówką i stacjonarnym komputerem.
      2. Internet co najmniej 10 Mb/s na łebka.
      3. Do dyspozycji takiej grupy co najmniej 2 masażystki – aby pewne rzeczy przemyśleć potrzeba relaksu – karnety na basen/saunę.
      4. Obsługa – kilka hostess coby nie pachniało zlotem homosi.
      5. Co parę dni jakieś wieczorne imprezy – choćby wspólna kolacja – dla swobodnej wymiany idei, kino itp. Oczywiście razem z hostessami i ich koleżankami.
      6.Jakieś 2 odlotowe bryki do poszpanowania, plus fakultatywnie inne atrakcje np. przeloty paralotnią z napędem.

      Nie ma przy tym znaczenia dla mnie, czy to studenci czy biznesmeni pokroju Kulczyka lub Gatesa
      Wszystkich traktowałbym właśnie tak.

      Arek

    • http://www.deepsense.pl Cezary Kramp

      Arnold, i takie poczucie humoru to rozumiem :)

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Cóż – pozwolę sobie polecić swoje usługi przy organizacji takich spędów :)

      Dobrze, że skończyła się moderacja, wreszcie można dyskutować!

      Arek

  • Inhabitant

    Jak dla mnie jedno i drugie (pomysł i realizacja) jest równie ważna. Jak ktoś ma dobry pomysł, a spartaczy wykonanie to na pewno się to nie przyjmie. Poza tym, wielu ludzi przykłada najwięcej wysiłku na samo wklepywaniu kodu, zapominając o interfejsie, designie i tego typu rzeczach, odkładając je na dalszy plan. A użytkownik widzi wyrenderowaną stronę, a nie kod źródłowy.

  • http://www.facebook.com/aksamit.grzegorz Grzegorz Aksamit

    Kolega Kacper Wierzbicki powinien obejrzeć film „The Pursuit of Happyness” i przestać się mazać.

  • http://darekzon.com darek

    No tak, męczyć się 3 miechy nad projektem by później dostać ledwie 5%? To nie dla mnie.

    • x

      czy Ty na pewno dobrze zrozumiałeś zasady SS? Jakie 5% za trzymiesięczną pracę?

  • http://www.facebook.com/marcin.balawejder Marcin Balawejder

    Od razu widać kto w Wojsku nie był :)

    • http://www.facebook.com/kopczynski.marcin Marcin Kopczyński

      oj tam od razu wojsko. Internat + Akademik też dają podobne doświadczenia :)

  • http://dworld.pl Grzegorz Duda

    Nikt z uczestników SS nie był chyba zmuszany do wzięcia udziału w projekcie. Skoro tylko pomysł się liczy, to dlaczego miliony pomysłów giną w szufladach i nie są realizowane? Dlaczego nasza-klasa wybiła się, skoro było kilka poprzedników.
    Rafał zaproponował pewne warunki i ludzie się dobrowolnie na nie zgodzili. Jeśli komuś coś nie odpowiada, to niech bierze swoje zabawki i bawi sie w swojej piaskownicy. Ciekaw jestem, czy choć 5 linijek kodu napisze Kacper i jemu podobni? Czy uda mu się wybić z tłumu nijakich startupów?
    Kacper – na przyszłość lepiej za wczasu przemyśl warunki na co się zgadzasz i czy Ci na czymś zależy. Na Twoje miejsce mógł „wskoczyć” ktoś, komu bardziej zależy na realizacji pomysłu pod patronatem Rafała, który nie tylko „kradnie” 95% udziałów, ale także inwestuje swój czas, wiedzę, doświadczenie i kontakty.

  • http://www.facebook.com/slawomir.patecki Sławomir Patecki

    Jeśli już mamy mówić o procentach, to 50% – Rafał, i po 25% dla każdego z duetu. Co do posta Kacpra – nie będę go komentował, bo był aktualny, ale dwa tygodnie temu.

  • Kamil

    Poskarż się mamie i w wolnym czasie poczytaj biografie jak powstają firmy w garażach, pokojach, bez zaplecza finansowego tylko ty i świat. Akurat tobie chciał ktoś pomóc ty to zjebałeś… brak słów

  • http://www.facebook.com/ram0l Łukasz Krawczyk

    Nie wiem dlaczego piszecie o 5% udziałów skoro dostają po 50%, a to 5% to było dla pomysłodawcy w konkursie Antyweba.

    Tak czy inaczej, patrząc na wypowiedź Kacpra – popieram. Jakby nie patrzeć, organizator imprezy jest podobno doświadczonym przedsiębiorcą, organizuje SS nie pierwszy raz, pobiera 50% udziałów nie ślęcząc godzinami/dniami/tygodniami nad projektem więc powinien zapewnić jakieś w miarę normalne warunki do życia. Ogólnie pachnie amatorką. No może za mocno powiedziane ale można chyba śmiało powiedzieć, że nie ma tam konkretnego przygotowania do tej imprezy. Stwierdzam to po przeczytaniu nie jednego tekstu na temat SS w tym i poprzednim roku.

    • http://dworld.pl Grzegorz Duda

      Pewna firma ma bardzo duże problemy. Nikt nie może sobie z nimi poradzić. Codziennie tracą miliony przez usterkę.
      Pewnego dnia pojawia się człowiek i mówi, że naprawi tą usterkę za 2 mln zł. Firma zgadza się na warunki. Po czym ten człowiek w 5 minut naprawia usterkę i zgarnia 2 mln zł za 5 minut pracy.
      Czy to jest w porządku? Czy należy płacić za wysiłek, czyli za 5 minut pracy? Czy może za wiedzę i wartość jaką tan człowiek wniósł swoja osobą?
      Ludzi z pomysłami jest tysiące w Polsce. Ludzi potrafiących pisać programy także nie brakuje. Ludzi z wiedzą, zapałem, doświadczeniem i kontaktami Rafała jest nieco mniej.
      Powoli zaczynam rozumieć dlaczego w Polsce tak mało startupów wybija się ponad przeciętność. Z takim podejściem raczej nie szybko uda się zwojować świat. Tym większy szacunek dla Rafała za to co robi…

  • http://www.deepsense.pl Cezary Kramp

    Tak, łazienki małe, pokoje małe, ludzi dużo, a przecież taki młody człowiek, bogaty w doświadczenia zawodowe ma oczekiwania, przyjechał więc mu się należy – wygodny, przestronny pokój, duża łazienka, może jeszcze sushi na kolację. I faktycznie po poście Łukasza widać, że określenie „złej baletnicy” pasuje do tego przypadku jak ulał.

    To co widać na zdjęciu, to nie są jakieś fatalne warunki mieszkaniowe, ale po prostu miejsce do spania i pogadania wieczorem ze znajomymi.

    Kurde, byłem w zimę w górach. Dwie małe łazienki na 15 osób, pokoje 5 osobowe. Łóżka mało wygodne. Tylko, że ja jeszcze za to płaciłem i było super:)

  • http://www.mybankier.com Pavel

    Warunki to dobra szkoła życia, tak jak w biznesie nie ma sielanki i nie zawsze jest idealnie,ale o internet i jakieś rozsądne łącze do pracy organizatorzy powinni lepiej się postarać….

    ….. ten osiąga sukces co działa, dla 5 % również warto bo samo uczestnictwo może przynieść wiele korzyści które od razu są nie widoczne a budują w nas samych wiele pozytywnych wartości…

    Ogólnie rośnie teraz ta bańka na startup’y i inne internetowe biznesy co powoduje że ludzie więcej marudzą jak działają…
    pozdr. Pavel.

    • http://www.mybankier.com Pavel

      eh , niewidoczne razem oczywiście ; :), sorka za repley….

  • Radosław

    Co do wartości pomysłu i sposobu jego wykonania, to ciekawie jest to opisane na stronie http://gettingreal.37signals.com/GR_pol.php :

    … ideas are worth nothing unless executed. They are just a multiplier. Execution is worth millions.

    Explanation:

    * Awful idea = -1
    * Weak idea = 1
    * So-so idea = 5
    * ;Good idea = 10
    * Great idea = 15
    * Brilliant idea = 20

    * No execution = $1
    * Weak execution = $1000
    * So-so execution = $10,000
    * Good execution = $100,000
    * Great execution = $1,000,000
    * Brilliant execution = $10,000,000

    To make a business, you need to multiply the two.

    The most brilliant idea, with no execution, is worth $20. The most brilliant idea takes great execution to be worth $20,000,000.

    That’s why I don’t want to hear people’s ideas. I’m not interested until I see their execution.

  • Kris

    Moim zdaniem młodym zdolnym ludziom należy się szacunek !
    To co widać to traktowanie jak bydło, za małe pokoje, bez internetu itp.
    Druga sprawa to poziom rozmowy z przykładowym pomysłodawcą , i to jest profesjonalne ???
    Dlaczego Pan Agnieszczak nie sprzedał fotka.pl ?? Bo zostanie z kasą i koniec. Z takim profesjonalizmem nic więcej nie zbuduje w internecie i to jest problem.
    Ja na jego miejscu zadbał bym o każdy szczegół by za rok zgłosili się do mnie kolejni z jeszcze lepszymi pomysłami a tu bida z nędzą.
    Koleś który śpi na kasie i ma czas nie potrafi zorganizować czegoś o czym można by ciekawie napisać …
    Panie Agnieszczak pora wymyślić coś samemu i pokazać że można !!!

  • http://darekzon.com darek

    x: czy Ty na pewno dobrze zrozumiałeś zasady SS? Jakie 5% za trzymiesięczną pracę?

    Jeśli dobrze pamiętam, po skończeniu projektu, autor dostaje 5% udziałów. Oczywiście, wiem, że dostają jakiś tam zarobek miesięczny, ale to na utrzymanie.

  • http://www.deepsense.pl Cezary Kramp

    darek:
    Jeśli dobrze pamiętam, po skończeniu projektu, autor dostaje 5% udziałów. Oczywiście, wiem, że dostają jakiś tam zarobek miesięczny, ale to na utrzymanie.

    To autor pomysłu na Antyweb dostał 5% udziału i to jest udział wyłącznie za pomysł. Osoby zaangażowane w tworzenie projektu otrzymują znacznie większe udziały.

  • http://perfumowo.com Sklep

    „Dlaczego chce Pan u nas pracować?”
    „Tato, nie wygłupiaj się…”

    Moje osobiste zdanie jest takie – jeśli masz pomysł na start-up, to nie czekaj na żaden SS tylko go zrób! A jeśli uważasz, że nie dasz rady bo nie wiesz jak… to tym bardziej spróbuj go zrobić… w USA kredyt dostają osoby, które mają za sobą min 3 bankructwa… A u nas jest odwrotnie… inwestuje się w ‘zielonych mamisynków’, którzy potem publikują ogłoszenia treści… „sprzedam firmę za 200 tys, firma ma podpisana umowę na dotacje z PARP”. Podpisze taki umowę, wróci do domu i dopiero wtedy, ktoś mu tłumaczy, co to jest ten weksel, który podpisał…:-)

    Fakt, że w Polsce w szkołach nie uczy się przedsiębiorczości, co to jest pieniądz itp. Ktoś przez 25 lat żyje na garnuszku rodziców, kończy studia i myśli, że pomysł, który włożył 2 lata temu do szuflady jest wart 100 mln PLN….

    Dostęp do php.net powinien być płatny:-)

  • http://twitter.com/ffreak Kamil Trebunia

    2 małe łazienki – 20 osób.
    1Mb – 20 osób.

    Nie rozumiem jak można to akceptować i jeszcze pisać „poskarż się mamie”…

    I jeszcze a’propos tej mitologii start-upów powstających w garażach i piwnicach. Sam pracowałem dla start-upa, z Seattle (więc też zachodnie wybrzeże, stosunkowo niedaleko SF), gdzie pracowaliśmy w piwnicy i co więcej chodziłem na bardzo dużo różnych spotkań, więc poznałem scenę startupów i:
    1. Nie pracowałem nigdy w biurze, które miało by wyższy standard (a przy okazji lodówkę z maszyną do lodu, klimatyzację, łazienkę z prysznicem, ogrodem itd.). – przypominam, że mówimy o piwnicy (basement).
    2. 4/5 ludzi chodziło na spotkania z MBP, cokolwiek innego niż iPhone na prawdę bardzo trudno wypatrzyć.
    3. Różne udane garażowe przedsięwzięcia, bez zaplecza finansowego oznaczają najczęściej tyle tylko, że np. udało się owym przedsiębiorcom zebrać np. _kilkaset_ tysięcy dolarów z oszczędności od rodziny i znajomych i coś odpalić – nie, że zrobili to bez żadnych pieniędzy.

    To są realia owych garażowych i piwnicowych przedsięwzięć, a nie (przypomnę):
    2 małe łazienki – 20 osób.
    1Mb – 20 osób.
    + zakwaterowanie za miastem…

    I jeszcze jedno porównanie – zestawmy Startup School z Y Combinator – organizacją którą się Ragni z pewnością inspirował (najbardziej znana i chyba pierwsza, która zaczęla organizować obozy, stypendia, porady itd.).
    Startup School – 50% udziałów.
    Y Combinator – „Stock in the startup, from 2-10% of it. Usually 6 or 7%.”

    Wiadomo, że USA to nie Polska, ale…

    • http://twitter.com/ffreak Kamil Trebunia

      Zamieszałem się w zdaniu w którym napisałem „kilkaset tysięcy dolarów”, ale generalnie chodziło mi o to, że owe startupy z reguły bez ogromnego trudu są w stanie zebrać od kilkunastu do nawet kilkuset tysięcy w wielu dolarów jeśli jest to konieczne. Kontrastowałem to z wypowiedziami o tym, że te firmy powstają bez żadnego źródła pieniędzy.

    • http://www.facebook.com/AdOut wojtiku

      Co do łazienek – gdyby koledzy nie odeszli to wynajęte zostałoby dodatkowe duże mieszkanie… które teraz nie jest już potrzebne ;).

      Co do internetu – nie wszystko da się załatwić w ciągu jednego dnia. Teraz mamy 10Mb.

      Co do mieszkania za miastem, to masz rację… jeśli 25 minut autobusem i łącznie około 10 minut pieszo (dojście na przystanek i z przystanku) to dużo jak na Warszawę.

      Wpis Kacpra niestety nie jest do końca obiektywny….

    • http://twitter.com/ffreak Kamil Trebunia

      A gdyby się koledzy nie buntowali (i nikt w ogóle, w imię “twardej szkoły życia”), to też by wynajęli? I zwiększyli przepustowość łącza? :)

  • Pingback: mówi… nie narzekaj, nie płacz, nie stękaj tylko zmieniaj, kształtuj i kreuj… czyli NIE PODDAWAJ SIĘ | Może inaczej ? - Nie spinaj się tak! Tworzenie i prowadzenie firmy ma być przyjemnością... tylko jak tego dokonać?

  • http://www.facebook.com/kalicinski Łukasz Kaliciński

    :) ja też mam coś na ten temat do powiedzenia http://www.mozeinaczej.pl/?p=449 . Tyle..

  • http://twitter.com/ffreak Kamil Trebunia

    A gdyby się koledzy nie buntowali (i nikt w ogóle, w imię „twardej szkoły życia”), to też by wynajęli? I zwiększyli przepustowość łącza? :)

    • Tomasz Tomaszewski

      Jak uczestnik SS2010, odpowiem że decyzja o wynajęciu mieszkania zapadła przed wyjazdem pana Kacpra i jego kolegów ze StartupSchool.

      Na początku rzeczywiście było nienajlepiej. Wystarczyło jednak spokojnie porozmawiać z organizatorami, samym Rafałem. Jako startupowicze zorganizowaliśmy spotkanie (pan Kacper również był na nim obecny) i przedstawiliśmy problemy. Rafał bez rozdrabniania się obiecał rozwiązanie kwestii mieszkaniowej, Agnieszka i Krzyś (nasi opiekunowie) starali się pomóc jak najszybciej w innych kwestiach.

      Wystarczyło pogadać… Niektórzy jednak, jak Pan Kacper, wolą takie sprawy rozwiązywać inaczej. Przykro na to patrzeć…

  • http://mech.com.pl Michał Mech

    wojtiku: Co do łazienek – gdyby koledzy nie odeszli to wynajęte zostałoby dodatkowe duże mieszkanie… które teraz nie jest już potrzebne ;).Co do internetu – nie wszystko da się załatwić w ciągu jednego dnia. Teraz mamy 10Mb.
    (…)

    Przed imprezą nikt nie wiedział ile będzie uczestników? Wiedział i powinien ocenić, że zaproponowane warunki będą mało komfortowe.
    Domek wynajęto dzień przed? Pewnie tak, skoro łącze nie zdążyło zadziałać? :P

  • http://www.facebook.com/lukasz.bieniek Łukasz Bieniek

    Kolega Kacper i jego zdanie o Pawle Fornalskim

    Ile debili można puścić w ciągu 10 minut?

    http://blog.kacperos.pl/startup-school-krytyka-pawel-fornalski/

    • http://blog.kacperos.pl Kacper Wierzbicki

      użyłem tego określenia do naprawdę bardzo wąskiego grona odbiorców ale teraz widzę, że już kogoś zabolało :) Uderz w stół a nożyce się odezwą

    • http://www.facebook.com/lukasz.bieniek Łukasz Bieniek

      hi hi :)

    • grisza

      O! Filmu już nie ma…

  • lukopl

    Nie bez przesady ja w akademiku mialem lazienke na piec osob maksymalnie trzy osoby w pokoju, lozko, biurko nawet lampke. Szafę i internet tak szybki ze nie wiedziałes co sciagac bo tak szybko chodzil za 250zl. Co do samej sprawy chyba nie o warunki mieszkaniowe tam chodzilo. Jak mozna sciagnac ludzi na haczyk typu pomożemy Ci zrealizowac twoj pomysl po czym mowi sie ze pomysl nie ma znaczenia. Mialo byc profesjonalnie wyszlo „prawie profesjonalnie”, hm…normalne tak to u nas w polsce juz jest kraj niedojrzały to i ludzie tacy co poniektórzy, umiesz liczyc licz na siebie

  • Marek

    Kacper Wierzbicki: Kacper Wierzbicki

    Polecam nie kompromitować siebie samego.

    Fornalskiego, Agnieszczaka można lubić lub nie. Za nimi stoją jednak dochodowe biznesy technologiczne, a za Tobą porażka w SS, dość marny blog, zapowiedź (sic!), jak dobrze zrozumiałem, jakiegoś startupa i tragifarsa na videoblogu. Odpuściłeś już na samym początku, zdecydowanie za wcześnie, żeby można było potraktować tę porażkę jako bliznę biznesową, swego rodzaju chrzest, lekcję i ostatecznie jako swego rodzaju „sukces” biznesowy.

  • http://localolo.pl Jacek Artymiak

    Nie będzie produktu bez pomysłu, pieniędzy oraz ciężkiej pracy. Kto ile czego wnosi to kwestia dogadania się.

    Nie byłem na miejscu, więc trudno mi oceniać ofertę Rafała, ale myślę sobie, że kto nie chce akceptować warunków Startup School a chce poszukać, ten znajdzie dziś więcej chętnych do inwestowania w swoje pomysły. Oferta stale się poszerza, chociaż jest to ciągle wąskie grono ludzi, którzy często pojawiają się w różnych inicjatywach, więc czasami wygląda to tak jakby w Polsce było tylko kilkunastu ludzi znających się na inwestowaniu w startup-y.

    Jeśli chodzi o startupy to w Polsce nam się wydaje jako to powinno wyglądać po obu stronach, ale jedni i drudzy, pomysłodawcy i inwestorzy, uczą się dopiero współpracy. Sam mam doświadczenia miłe i niemiłe, bo wszystko zależy od ludzi po obu stronach. Niemiłe sobie odpuszczam, o miłe dbam. W tym konkretnym wypadku chyba doszło do zderzenia różnych wyobrażeń o tym jak taka współpraca ma wyglądać i co jest dobrą ofertą.

    Niezależnie od tego jakie były warunki… teraz Kacper Twoja kolej na to żeby pokazać światu, że jesteś lepszy :)

  • http://www.deepsense.pl Cezary Kramp

    Tomasz Tomaszewski: Wystarczyło pogadać… Niektórzy jednak, jak Pan Kacper, wolą takie sprawy rozwiązywać inaczej. Przykro na to patrzeć…

    Właśnie, upublicznianie takich informacji to powinna być absolutna ostateczność. Taka osoba z zawodowego punktu widzenia jest już przynajmniej dla mnie spalona. Bo wiem, że zamiast porozmawiać o wspólnym problemie, a problemy w czasie prac nad projektami ZAWSZE się zdarzają i dojść do porozumienia, taka osoba trzaśnie drzwiami, wyjdzie i obrobi d..ę.

    Tymczasem jak widać da się wszystko załatwić inaczej. I jak widać Rafał też potrafi przyznać się do błędu.

    A pisanie na blogu, że to co się działo, to „lekki szum medialny” i forma promocji, pokazuje że autor lepiej by zrobił zostając jednak w Startup School na kilku wygładach.

    • http://blog.kacperos.pl Kacper Wierzbicki

      Poczekajmy na efekty a dalej będziemy dyskutować, kto i na czym lepiej wyszedł :)

    • http://www.deepsense.pl Cezary Kramp

      Ja tu nie mówię już o potencjalnych efektach, niech Ci Twój startup wyjdzie jak najlepszy, ale o podejściu – nie spodobało mi się, to opowiem o tym wszystkim dookoła. To jest niepoważne zachowanie.

      Mogło Ci się nie podobać w Startup School, mogłeś pokłócić się z Ragnim, mogłeś powiedzieć, że to debilny pomysł i nawet trzasnąć drzwiami. Tylko że na tym sprawa powinna się zakończyć. Nie wyszło, nie dogadaliśmy się – trudno.

      Wyobrażasz sobie firmę, która po nieudanych negocjacjach obsmarowuje na blogu podwykonawców, zleceniodawców, czy partnerów handlowych?

  • origami

    Wszystko można jak się chce ale to nie ma znaczenia – dzisiaj osoba chcąca odpalić startup może w większości przypadków dostać wystarczającą ilość środków na start z ogromnej ilości bezpiecznych źródeł, które nie chcą większości udziałów. Nie potrzeba zakładać do tego żadnych spółek, nie potrzeba 1mln plnów, przecież większość startupów to kod, który sam z odpowiednią wiedzą jest w stanie wymęczyć w dwie osoby, reszta jeśli pomysł jest dobry znajdzie się sama.

    Nie dawajcie sobie wciskać kitu ludzie a przede wszystkim nie bierzcie się za poważny biznes mając 20 lat i zero pojęcia o branży, bo nawet jeśli startup okaże się strzałem w dziesiątkę, to i tak was zjedzą inni żywcem.

    Krzysztof Warechopwicz: Doskonale znamy przykłady iż pomysł to jedno a pieniądze to drugie. Amerykański sen, w którym robimy coś bez kapitału dalece odbiega od polskiej rzeczywistości ponadto nie przesadzajmy- kilka mebli, kilka Mbit-ów zmieniła by postać rzeczy i obeszło by się bez krytyki.

  • iks

    Niektórzy ludzie potrzebują zobaczyć zgon, żeby raczyć zauważyć, że nie wszyscy są tak samo odporni, np. na dym papierosowy.

  • http://www.facebook.com/agnieszczak Rafal Agnieszczak

    Widze, ze Kacper nie wytrzymuje juz napiecia bo cala propaganda obraca sie przeciwko niemu. Nie dziwie sie – jesli swoich czytelnikow zaczyna sie wyzywac od „durniów”, samemu nie bedac ostoja wszystkich mozliwych cnot to trzeba sie liczyc z konsekwencjami. Ale ja nie o tym. Chcialbym odniesc sie merytorycznie do zarzutow bo czesc uwag wynika po prostu z niedostatecznej wiedzy jak to wszystko naprawde wyglada:

    1/ Internet: nie mielismy technicznej mozliwosci aby zajac sie kwestia internetu w domu przed zamieszkaniem /umowa z wlascicielem/. Na miejscu zastalismy sam kabel antenowy /nie, nie ethernetowy, ktory zapewne 99% z was uznaje za „wtyczke do internetu”/ przez co dopasowanie do niego modemu i skonfigurowanie zajelo troche czasu. W momencie gdy sie dowiedzialem ze predkosc lacza to tylko 1Mbit/s zostalo to od razu zwiekszone do 4Mbit/s. Przypomne przy tym, ze to jest internet w domu gdzie startupowcy mieszkaja tj. sluzy glownie do sprawdzenia poczty przed i po pracy. Na codzien do dyspozycji jest biznesowe, symetryczne lacze 20Mbit/s z GTSu /kosztujace 20 razy wiecej niz takie samo lacze sprzedawane uzytkownikom domowym/

    2/ Dom: naprawde trudno jest znalezc dom, ktorego wlasciciel zechce go wynajac na raptem 3 miesiace. Znalezlismy jednak taki – jest dokladnie 9,9km od naszej siedziby co biorac pod uwage lokalizacje biura na Pradze i realia poruszania sie po Warszawie nie jest odlegloscia zbyt duza /znam wiele osob, ktorym dojazd w obrebie miasta zajmuje prawie godzine/. Dom standardem nie odbiega w zaden sposob od zwyklych domow w ktorych wiekszosc z nas mieszka. Zreszta, jestesmy pierwszymi jego lokatorami – kto sie wprowadzal do nowego mieszkania ten wie jak sie zyje w pierwszych dniach ;). Dodam, ze dom zostal wyposazony we wszystko to co uznalismy za niezbedne, a pozostale rzeczy zostaly zakupione zgodnie ze zglaszanym zapotrzebowaniem. Coz jeszcze moge zrobic? Przeniesc wszystkich do apartamentow w hotelu Marriott?

    3/ Kazdy ma zapewnione miejsce do pracy /kilkaset metrow w biurowcu klasy A z klimatyzacja dzialajaca tak, ze w te upaly zal bylo wychodzic z pracy ;)/, opieke organiacyjna, administracyjna, programistyczna i merytoryczna kilku osob z mojej firmy, kieszonkowe /o czym nikt nie wspominal, a to chyba istotne z punktu widzenia mlodych startupowcow z ktorych wiekszosc jest na utrzymaniu rodzicow: nie dosc ze nikt nie placi za mozliwosc nauki to jeszcze dostaje za to pieniadze/, obiady w firmowej stolowce i noclegi. Calosc kosztuje mnie ok 200.000 zlotych. To sa moje prywatne, uczciwie zarobione pieniadze. Nie zadna dotacja, nie zaden sponsor. Oczywiscie, pewnie latwiej byloby je wydac w salonie BMW ale ja glupi juz drugi raz wykladam z wlasnej kieszen takie pieniadze aby ktos w tym kraju mial wieksze szanse na zrobienie ciekawego startupu. Dodatkowo czesc startupow z poprzedniej edycji dostala caloroczne finansowanie dalszego rozwoju o czym warto pamietac. Zaden startup nie zostal przy tym sprzedany wiec nie bylo zadnego zwrotu z inwestycji. Nie mialem i nie mam z tego zadnego zysku poza satysfakcja /mocno nadwątloną obecnie/.

    4/ Pomysly: zawsze powtarzam, ze liczy sie realizacja, a nie pomysl. To dlatego nie odrzucalismy na starcie wszystkich chetnych za nieciekawe pomysly tylko staralismy sie poznac te osoby i bardziej patrzec na ich kwalifikacje i potencjal. Zeby sie jednak czegos nauczyc podczas SS to realizowany pomysl musi miec „niestety” jakies realne racje bytu – stad tez niektorym ekipom podpowiadalismy co i jak nalezy zmodyfikowac, a niektorym rozdalismy nowe pomysly. Tak tez bylo w przypadku projektu Kacpra – dostal bardzo fajny pomysl /All in Weekend, w opinii ogolu zebral najlepsze opinie jak dotychczas/ jednak chcial go wyklepac na jakims gotowym skrypcie, zapewne majac swiadomosc ze nie da rady napisac tego samodzielnie. Sorry, ale my mamy uczyc gotowac, a nie pokazac jak wrzucic zupke z torbki do garnka z woda. Stad pewnie cala zlosc i zla energia – niestety jest zle skierowana bo powinien miec pretensje tylko do siebie. Przy okazji pozwalam sobie opublikowac calosc zgloszenia Kacpra zeby kazdy mogl ocenic sens istnienia pomyslu, z ktorym przyszedl, a ktory zostal odrzucony – http://dl.dropbox.com/u/910788/screens/Screen%20shot%202010-07-20%20at%2017.16.43.png /nie mam skrupulow bo swoim zachowaniem dal przyzwolenie na tego typu dzialania/. Jak zapewne wiekszosc osob sie domysla argumenty na „nie” sa oczywiste: najlepszy serwis z tutorialami to… Google gdzie jest wiele darmowego kontentu, a jesli mowa o platnym to konkurencji na zachodzie jest pod dostatkiem /a zamysl byc zeby robic serwis… wylacznie po polsku/.

    5/ Filmik opublikowany dzisiaj: tak bezlitosnie obnaża nieznajomosc tematu, irytacje i brak pojecia o startupowaniu, ze sam autor postanowil go usunac. Ja postanowilem go przywrocic do zycia, zeby kazdy mogl sobie wyrobic opinie: http://www.youtube.com/watch?v=jE6GYFSOHKY Nie chce sie tu odnosic w szczegolach do herezji tam gloszonych – kazdy moze dokonac wlasnego osadu.

    PS. Przed chwila sam autor zamieszania przyznal sie, ze wszystkie te dzialania to… prowokacja http://dl.dropbox.com/u/910788/screens/Screen%20shot%202010-07-20%20at%2019.25.36.png – brawo. Cel byl tylko jeden – wypromowac swoj startup. Przykre, ze aby to osiagnac postanowil skrzywdzic tak wiele osob…

    • http://www.facebook.com/radoslaw.szczesny Radosław Szczęsny

      Jakie zgłoszenie :-D.

  • Lukasz

    Jednego nie rozumiem – jak się mają warunki mieszkaniowe (w skrócie) do realiów walki na wolnym rynku ?
    Czego to ma nauczyć ? Może pokory dla organizatorów – bogów ?

    Poza tym, jeśli Rafał chce negować ważność pomysłu, to równie dobrze powinien negować samą pracę nad stworzeniem np. serwisu, rozwiązania. Te dwie sprawy – pomysł i praca nad jego realizacją to sprawy równoważne.
    Ale ta „prawdziwa” praca zaczyna się dopiero od momentu umownego startu serwisu – zaczyna się praca z użytkownikami, marketing cale to wszystko co biznesem się nazywa. A tego w SS nie uczą już. No chyba, że te słynne łazienki to alegoria ciężkiej pracy startupowca.

    Generalnie czytając te posty (i nie ważne czy słuszne są zarzuty czy nie) mam po prostu niesmak.
    Ktoś to kogoś próbuje dymać. Jeśli SS byłby ok i super imprezą tego uwagi nie miałyby miejsca.
    Procent udziału też powinien być inny. W końcu to te chłopaki (i dziewczyny) pracują na tym, a mentor przecież zawsze może się mylić. (Nie miejmy mu tego za złe, w końcu każdemu może się trafić taki świstak).

    Czy SS będzie w następnym roku ? Oby nie.

  • mar33

    Ja jakoś się panu Agnieszczakowi nie dziwię, że się dopytuje uczestników
    o znajomość php. Przecież uczestnicy ss nie wkładają kompletnie nic ze swojej strony prócz pomysłu, więc jakby można by się nimi wyręczyć chociaż w jednej dziedzinie by było dobrze i w przyszłości jeżeli by wyszły z tego buty nikt by im nie powiedział, że dostali wszystko za free.
    Od razu widać, że koleś nie był w wojsku bo by na długie stanie w kolejce i mało miejsca w domku nie narzekał. Kompletna bezradność, komórkę też ciężko podłączyć pod laptopa jak nie ma internetu.
    Radzę temu panu na założenie startupa na którym ludzie będą mogli wylewać swoje żale i wypełnienie go treścią.

    • http://dailydemotivators.blogspot.com 33ram

      Co wy z tym wojskiem FFS? Był, nie był – co to kogo obchodzi – SS to nie jest szkolenie SEAL.

  • lukopl

    Mam taka prosbe mozecie komentując nie uzywac skrótu „SS” z wiadomych wzgledow

    • lukopl
    • http://mech.com.pl Michał Mech

      Bzdurna prośba. SS to również Szare Szeregi, Secret Service i wiele innych.

    • Dodaj

      a na pedał mamy mówić: platforma przenosząca energię na korby układu napędowego roweru?

    • bachus

      Sorry, ale mi glownie przychodzi na mysl Secret Service ;-)
      (chociaz nie wiem, w jakim jestes wieku i czy kojarzysz miesiecznik).

  • Marek

    Lukasz: Jednego nie rozumiem – jak się mają warunki mieszkaniowe (w skrócie) do realiów walki na wolnym rynku ?

    Przewrotnie powtórzę… właśnie, co mają warunki mieszkaniowe do walki na wolnym rynku, do samego prowadzenia biznesu? Po co KaWierzbicki używa tej argumentacji przy „obiektywnym” opisie warunków w SS, jeśli nie ma to, w czym się zgadzamy, żadnego znaczenia? Żenujące jest to, że przedsiębiorczy ludzie, zamiast pokonywać rzeczywiste problemy biznesowe, bo nikt nie da nam nic za darmo, mają pretensje, że lokal, że warunki… że ten, że tamten jelenia znalazł… o nie… Jak jeden z drugim wyłoży cash i padnie mu biznes z powodu chandry żony dostawcy to dopiero się nauczy biznesu, albo popełni samobójstwo :) proponuje zgłosić co niektórych projekty do Startup Przedszkole Cool… ;)

    • Lukasz

      Marek – wypatrzyłeś moje pytanie. Widzisz jak jesteś sobie „sterem i okrętem” to możesz mieszkać w piwnicy, spać na klepisku i korzystać z WiFi od sąsiada. Ale sam na to idziesz bo masz cel i … pasje.
      Gdy jesteś umiejscowiony w roli osoby (no może i wybranej, co nie zmienia faktu) od czarnej roboty, w środowisku gdzie Organizator odpowiada i decyduje. To w tej sytuacji MASZ PRAWO żądać odpowiednich warunków. I do pracy i do wypoczynku. Bo to rola Organizatora żebyś to ty czuł się zajebiście dowartościowany i zmotywowany do pracy.
      Koniec końców to właśnie ty za…lasz na te jego 50% czyż nie ?
      Polski Management (że tak przeklnę) to osoby, którym wydaj się, że jedynym sposobem motywacji to presja na podwładnym. Póki Rafał nie jest Stevem Jobsem – to może sobie odpuścić :)

    • http://www.deepsense.pl Cezary Kramp

      „Koniec końców to właśnie ty za…lasz na te jego 50% czyż nie ?”

      Łukasz, z Twojej wypowiedzi wynika, że Rafał nic nie inwestuje, tylko bierze te 50% udziałów, a reszta zapier… W takim razie mam pomysł – sam zrób Startup School i pozbieraj ludzi od czarnej roboty, zapewnij im szkolenia, miejsce pracy, nocleg i podziel się wiedzą. Niech inni zapi… na Twoje 50%, a Ty tylko zbieraj profity. Jak spojrzysz na to z tej strony, to zobaczysz, że jednak zorganizowanie SS kosztuje sporo, wymaga wiedzy, a te 50% często okazuje się być 50% od 0 zł.

  • http://www.uselab.pl Wiesiek Kotecki

    Niedawno uczestników SS, szkolił Paweł Tkaczyk (Midea), Wojtek Kuśmierek od nas z UseLabu, bedzie jeszcze kilka fajnych szkoleń- ja kilka lat temu chciałbym mieć możliwość uczestnictwa w takich warsztatach, nie wspominając o wiedzy Rafała, czy po prostu coworkingu w grupie kreatywnych zdolnych ludzi – faktycznie jak ktoś nie dostrzega tego tylko widzi same minusy to chyba nie dla niego miejsce.

  • Marek

    Lukasz: Póki Rafał nie jest Stevem Jobsem – to może sobie odpuścić :)

    Póki Kacper nie jest Fornalskim, czy choćby Agnieszczakiem* mógłby sobie darować… zaczyna być widać, że cała akcja posłuży, bo nie przypuszczam, że Kacper sobie to tak zaplanował, promocji swojego projektu (wykorzystuje gość okazję i to mu się chwali).

    Biznes nikogo nie głaszcze po główce. Ludzie w biznesie nie tylko walczą ostro o korzyści dla siebie, ale też napotykamy frustracje innych ludzi, zmęczenie, uprzedzenia i inne psychiczne atrakcje i co wtedy? Dla mnie przedsiębiorca to nie człowiek sukcesu, ale raczej gladiator pokonujący problemy, któremu wychodzi tylko kilka procent zaplanowanych działań.
    A co do warunków mieszkaniowych. Najwyżsi menedżerowie Hondy, wchodząc na rynek amerykański ze skuterkami(!), zdaje się w latach chyba 70tych (nie pamiętam dokładnie) przez kilka miesięcy spali na podłodze w kilka osób w małym, ciasnym pomieszczeniu, internetu w zasadzie nie było ;) i oni się tym faktem szczycą… top management japońskiej Hondy…

    Całe to podejście, taka piaskownica, jest żenujące.

    * konstrukcja nieprzypadkowa ;)

    • Waszer

      I co widziales w USA skutery Hondy, przepraszam jakiekolwiek skutery? Cos ta strategia chyba nie przyniosla zamierzonych rezultatow. I spanie na podlodze nic nie warte dla firmy bo plan jakis sczytny byl a rezultaty po latach mizerne, ciekawe ilu przyplacilo to zdrowiem i chorymi korzonkami.

  • http://o2.pl Wiktor

    30K i 75% udzialow?
    Jak tym Rafal ma komus pomoc to zapraszam do puszczenia ogloszenia za 10zl w dzienniku ogolnopolskim i chetny sie znajdzie zeby taki biznesplan kupic bo to smieszne pieniadze.

    Jak ktos ma kase to mysli ze moze mydlic oczy mlodym ludziom,

    Ja nie zdecydowalem sie na S.School i cale szczescie bo ze srodkow znajomych realizuje swoj pomysl. Wole oddac znajomym niz Warszawiakowi ktory przez caly czas bedzie mowil jak co robic bo on ma doswiadczenie.

    pozdr wszystkich odwaznych (naiwnych)

  • http://www.facebook.com/tomasz.pietrowski Tomasz Pietrowski

    Z RA nie wspolpracuje sie latwo. W czasie tej wspolpracy trudno jest wylapac, kiedy to, co mowi i robi jest okej, a kiedy trzeba to olac. Rafal ma wiele wad, ktorych sam doswiadczylem ale ogolnie mysle, ze lepiej czerpac wiedze i doswiadczenie od czlowieka, ktory stworzyl internetowe biznesy warte xxx mln zl, niz uczyc sie na swoich bledach. Samemu owszem – tez sie da. Ale drugiej „naszej klasy” nie bedzie..

  • Lukasz

    @Cezary Kamp,
    „często okazuje się być 50% od 0 zł.” I to jest właśnie klucz całej sprawy – jeśli jest Guru to niech nie bierze projektów, które są słabe. Jeśli wybiera takie super projekty to niech one przynoszą kasę. Wtedy zyska szacunek przyszłych uczestników SS, społeczności startupowców. Na razie można te działania ocenić na lans na guru internetu, bez realnych wyników. Będą konkretne wyniki i pieniądze, będzie IPO spółki lub sprzedaż inwestorowi, będzie „szacun”. Na razie jest słabo.
    I nie ma co się zasłaniać, że pomysł słaby, że zespół słaby itd. bo to on wybiera i decyduje (a w projekcie często, jak słyszymy, narzuca zdanie) więc niech bierze pełną odpowiedzialność zarówno za sukces jak i porażkę.
    Tego oczekuję od Organizatorów taki inicjatyw, (które nie są charytatywne tylko w zamierzeniu komercyjne).

    • http://www.deepsense.pl Cezary Kramp

      „Jeśli wybiera takie super projekty to niech one przynoszą kasę. Wtedy zyska szacunek przyszłych uczestników SS”

      To Rafał musi walczyć o ich szacunek? To Rafał ma się wykazać??

      Ragni daje olbrzymią wiedzę, szkolenia, za które normalnie trzeba by słono zapłacić, miejsce do mieszkania, miejsce do pracy, kieszonkowe ale to jak zostaną one wykorzystane zależy już od zespołu. Jeden wykorzysta szansę, drugi ją zaprzepaści i będzie narzekał, że musi (o zgrozo!) dojeżdżać do SS. Przecież to już nawet żałosne nie jest.

      „I nie ma co się zasłaniać, że pomysł słaby, że zespół słaby itd. bo to on wybiera i decyduje”

      No cóż, jeżeli ktoś uważa, że to głos Rafała decyduje o sukcesie Startupu, to ja przepraszam, ale to niestety pokazuje jego podejście do tematu jakim są Startupy.

      W całej dyskusji przeraża mnie jedno – wiele osób nie docenia tego co dostaje w ramach Startup School i wychodzi z postawą roszczeniową. Tylko co w tym czasie samemu oferuje, bo jeżeli tylko umiejętność pisania kodu w php, to przykro mi, ale wkład Rafał jest nieporównywalnie większy.

  • Marek

    Waszer: I co widziales w USA skutery Hondy, przepraszam jakiekolwiek skutery? Cos ta strategia chyba nie przyniosla zamierzonych rezultatow. I spanie na podlodze nic nie warte dla firmy bo plan jakis sczytny byl a rezultaty po latach mizerne, ciekawe ilu przyplacilo to zdrowiem i chorymi korzonkami.

    W połowie lat 60tych (tutaj wraca wspomniana niepewność, co do faktów, mea culpa), co drugi sprzedawany motocykl w Stanach to był motocykl Hondy. Napisałem, może błędnie, skuter, bo to była zamierzona strategia konkurowania z dużymi maszynami Harleya. Chodziło o mały motocykl. Zbytnio Hondy nie cenię, ale wartość rynkowa tego podmiotu bije dwukrotnie na głowę np. Forda. Ot, gdzie są menedżerowie Hondy a gdzie Forda czy Harleya (tutaj mamy mnożnik wartości rynkowej x6 na korzyść Hondy). Biznesu na prawdę nie obchodzi, gdzie kto śpi. Nie ma co przypominać garażowych biznesów z Doliny Krzemowej.

  • http://blog.kacperos.pl Kacper Wierzbicki

    Najnowszy wpis dotyczący Startup School wraz z aktualnymi informacjami:

    http://blog.kacperos.pl/startup-school/

    • Krzysztof

      @Kacper Wierzbicki: chyba byloby lepiej jakbys juz nic nie pisal

    • Tomek

      @Kacper Wierzbicki
      o Stiwie przenajswietszy z 12 iPadami… Kacper, wez ochlon, nie pisz moze nic przez jakis czas, bo kazdy wpis Cie stawia w nienajlepszym swietle.

      Czytajac wpisy obydwu stron i zazarte polemiki na blogach widze, ze kazdy ma nieco racji (jak zwykle). Rafala Agnieszczaka nie uznaje za bohatera mojego romansu, SS poki co sprawdza sie tak sobie, ale mylse, ze facet ma w sobie sporo energii i fajnie ja kierunkuje, mysli jak kazdy, kto prowadzi firme – kieruje sie korzysciami swojej organizacji. A ze ktos sie jeszcze nauczy przy tym czegos – to cool. SS nie jest obowiazkowy, warunki byly (oprocz mieszkaniowych) znane wczesniej, osobowosc Agnieszczaka tez nie nalezy do tajemnic, wiadomo bylo na co sie ludzie pisza. I zgodze sie z tymi, ktorzy mowia, ze te 3 miesiace to jest jakis test – mieszkanie „na kupie”, zapierniczanie itp.

      Jasne, ze mozna bylo stworzyc uczestnikom lepsze warunki, zapewne wiele spraw mozna bylo zorganizowc lepiej, ale po czesci tlumaczenie Agieszczaka (wyzej) ma sens. Takie przedsiewziecie ma zawsze cechy partyzanki i albo to kogos kreci albo idzie szukac roboty na etacie.

      A tym, ktorzy mowia, ze Y-Comb bierze 2-7% a Ragni 5x czy 10x tyle, powiem tak – oczywiscie, tez uwazam to za przesade. Dlatego rozsadnie myslacy czlowiek z projektem, ktory ma szanse wyjscia poza .pl idzie do Y-Comb i jemu podobnych a nie nurza sie w lokalnym bagienku. A jak komus odpowiadaja warunki to idzie do SS. I tyle. Peace.

    • Leopold Lis, detektyw dyplomowany

      Podsumowując historię:
      1) współpracujemy z kimś
      2) rezygnujemy ze współpracy, no bo tak
      3) obrzucamy błotem naszego byłego partnera na oczach wszystkich
      4) obrzucamy błotem wszystkich, którzy zwracają nam uwagę, że nasze błoto jest do niczego
      5) cieszymy się z zainteresowania, ale jednocześnie zdajemy sprawę, że zrobiliśmy z siebie niezłych idiotów
      5) tłumaczymy, że to tylko prowokacja, a właściwie promocja
      6) wydaje nam się, że to za mało, więc…
      7) przyznajemy się do błędu, dziękujemy wszystkim za uwagę, ale…

      No właśnie – jest takie słowo, które trzeba powiedzieć jeśli się kogoś obrazi bezpodstawnie. Tu nie poszło tylko o Twój światopoglądzik, ale także o odczucia innych.

  • hahaha

    Mam nadzieje ze teraz moj post tu przejdzie. Czemu pan Agnieszczak robi wielki casting na startupy a potem wybiera głupie pomysły? Kucharka Asia rok temu? teraz portal zdrowia? no ludzie ;) noz sie w kieszeni otwiera :D:D:D:D agnieszczak pokazal wlasnie swoją wiedze na temat e biznesu… tegoroczne startupy też nie zachwycają niestety nie wiem po co jest tam impreza? czy wlasciciele stron wyjdą chociaz „na swoje” ?

  • hahaha

    chcialem jeszcze dodac ze na SS 2010 ludzie z poprzedniego roku przychodzili i powtarzali ciagle „pomysl sam nie jest wazny” jak mozna tak mowic? albo ide na SS z pomyslem albo z umiejętnosciami programisty i szukam pracy u Agnieszczaka. Nie każdy musi znac sie na programowaniu – to powinna zapewnic firma a nie ze sam sobie programujesz pod ich okiem hahaha istna szopa nie polecam tego za rok nikomu ;)

  • http://www.facebook.com/sfurgala Sławomir Furgała

    Omfg. Ale dziecinada! :)

    Ale trzeba przyznać i nie głupi pomysł. Sam chciałbym zebrać sporą grupę osób, powiedzieć im że będą kimś.. a potem słodko patrzeć jak czarnuchy klepią mi aplikacje, z przychodów której dostają czwartą część. Żyć nie umierać! Hahaha

    Jestem takiego zdania jak Paweł Fornalski – zacytowany gdzieś tam wyżej: ludzie nie dajcie z siebie robić roboli od brudnej roboty. Niech wam wreszcie obrosną jajka – wtedy może podejdziecie w normalny sposób do robienia biznesu, bo takie coś jest po prostu MEGA ŻAŁOSNE!

    ..aż trudno mi się utrzymać w fotelu kiedy czytam te przepychanki. Mr Bieniek jest najlepszy hahaha.. z resztą inni też nie błyszczą.

    Kacper, popieram – gratulejszon że dałeś nogę. Szkoda mi Cie że się tam znalazłeś, no ale trudno.. poszukaj sobie współpracowników a nie „burdel mamę” w postaci Agnieszczaka, bo to nic dobrego nie przyniesie.

    Pozdro

    • http://www.deepsense.pl Cezary Kramp

      „Ale trzeba przyznać i nie głupi pomysł. Sam chciałbym zebrać sporą grupę osób, powiedzieć im że będą kimś.. a potem słodko patrzeć jak czarnuchy klepią mi aplikacje, z przychodów której dostają czwartą część. ”

      Widzę, że Ty też uważasz że ogromnym wkładem jest samo wklepanie kodu. Nawet nie dostrzegasz tego co uczestnicy Startup School zyskują i jak olbrzymią to ma wartość.

      Gdyby Rafał szukał taniego zrealizowania projektu, to po prostu zatrudniłby programistów. Po pierwsze miałby 100% udziałów, po drugie na każdy projekt wydałby mniej pieniędzy niż obecnie.

      Poza tym po co piszesz „sam chciałbym”, po prostu zrób konkurencję dla Startup School. Co stoi na przeszkodzie?

  • Wojtek

    Rafal Agnieszczak: Calosc kosztuje mnie ok 200.000 zlotych. To sa moje prywatne, uczciwie zarobione pieniadze. Nie zadna dotacja, nie zaden sponsor. Oczywiscie, pewnie latwiej byloby je wydac w salonie BMW ale ja glupi juz drugi raz wykladam z wlasnej kieszen takie pieniadze aby ktos w tym kraju mial wieksze szanse na zrobienie ciekawego startupu. Dodatkowo czesc startupow z poprzedniej edycji dostala caloroczne finansowanie dalszego rozwoju o czym warto pamietac. Zaden startup nie zostal przy tym sprzedany wiec nie bylo zadnego zwrotu z inwestycji. Nie mialem i nie mam z tego zadnego zysku poza satysfakcja /mocno nadwątloną obecnie/.

    @Rafał, no prawie jak Caritas ;P

    @Kacper, Fe nieładnie. Na początku pomyślałem sobie że o coś walczysz, ale ty stary po prostu wszystkich oszukałeś. Fe, nieładnie.

  • hesus

    Wygląda na to, że Pan Kacper zafundował sobie klasyczny strzał w kolano. Niestety kariera w sieci już raczej pod innym nazwiskiem.
    Może to i lepiej.
    pzdr.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=607423316 Rafał Zieliński

    Aktualizacja:
    http://blog.kacperos.pl/startup-school/

    Widać, że się poprawiło :) Życzę powodzenia nowym start-upom!

  • http://beneficjum.pl Tomasz Hachoł

    Mnie zastanawia podejście większości ludzi.
    Pan Agnieszczak stworzył kilka rentownych przedsiębiorstw, które od lat dobrze radzą sobie w zmieniających się realiach rynkowych. I to powinno być wartością samą w sobie dla osób uczestniczących w SS, które przecież wkładają jedynie pomysł i trzy miesiące swojej pracy. Jeśli początkujący przedsiębiorca ma okazję zetknąć się ze spółką o wysokiej kulturze organizacyjnej, poukładanej, to jest to dla niego bezcenne. Gdybym był na miejscu uczestników SS, te trzy miesiące poświęciłbym na przypatrywanie się, jak działa dobrze zorganizowane przedsiębiorstwo. Nie jest sztuką wymyślić dobry pomysł na biznes, nie jest sztuką przesiedzieć nad nim tysiąc dni i nocy robiąc sobie odciski na tyłku. Sztuką jest stworzyć dobry schemat i kulturę organizacyjną. Jeśli miałbym możliwość podpatrzenia, jak zrobił to ten, któremu się udało i wyniósłbym coś z tego, olałbym te 50%, oddałbym nawet 99% biznesu.

    • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

      Nie rozumiem dlaczego niektórzy uważają, że krytyka jest be i fe, a krytykujący jeszcze bardziej i „temu Panu już dziękujemy”.
      Ja uważam, że jest jak najbardziej wskazana i przydatna.
      To lizypupstwo powinno być zakazane bo niczego nie uczy poza taplaniem się w niebezpiecznym samozadowoleniu.

      Rafał Agnieszczak:
      Ta część wypowiedzi mnie rozwaliła:
      „Calosc kosztuje mnie ok 200.000 zlotych. To sa moje prywatne, uczciwie zarobione pieniadze. Nie zadna dotacja, nie zaden sponsor. Oczywiscie, pewnie latwiej byloby je wydac w salonie BMW ale ja glupi juz drugi raz wykladam z wlasnej kieszen takie pieniadze aby ktos w tym kraju mial wieksze szanse na zrobienie ciekawego startupu.”

      To wreszcie jak jest – inwestujesz pieniądze czy bawisz się w dobrodzieja ludzkości? :)

      Arek

    • http://www.facebook.com/spilka Krzysztof Spilka

      @Arek czepiasz się. Pod poprzednią Twoją wypowiedzią podpiszę się choćby teraz. Ale ta to już zwykłe czepialstwo, sam zainwestuj 200 kafli w coś ciekawego i nie marudź.

      Co do kwestii warunków na SS, sądzę, że pan Świstak wyciągnie wnioski, bo dużo czarnego PR się rozlało, a zapewne wystarczyłoby pomyśleć.

  • TomaszWrr

    A mi coś śmierdzi ta nagła zmiana zdania autora negatywnego wpisu o startupschool…

    Po prostu zadarł ze zbyt dużym graczem – sztab PRowców i $$ jest wstanie odwrócić kota ogonem – w tym wypadku zrobić z Agnieszczaka ofiarę.

  • zzz

    Bolanda, typowa Bolanda – gość daje coś za darmo, chce dzielić się doświadczeniem i wiedzą a tym przeszkadza tłok, brak mebli czy internetu… Ludzie, wy o mobilnym necie nie słyszeliście? Tak trudno kupić coś za swoje na przeczekanie aż podepną? Zasięg głupiego Plusa pewnie jest w tamtej głuszy, bez bawienia się w jakieś iPlusy można kupować pakiety Gadu Air -300MB za 11zł. Ludzie więcej płacą za piwo w pewnych miejscach…

  • http://asign.pl Rafał

    Czytam to wszystko, dochodząc do wniosku, że w Polsce powinni przyznawać licencje na tworzenie startupów. Jest Prawo Jazdy i coś w tym stylu powinno być przyznawane dla Startupowców. Przecież to wszystko to jest jakaś kpina. W co my się wszyscy bawimy? Robimy biznes, czy żalimy się gdzie i komu popadnie, że coś Nam nie wyszło, coś nie wypaliło? Błagam. Przy startupie trzeba zapieprzać, dzień i noc. I tylko wtedy MOŻE coś z tego będzie. Tak samo jest z prowadzeniem własnej firmy. Sam pomysł Pana Kacpra na startup jest lekko mówiąc głupi. Mamy Google, mamy Spryciarzy, którzy niszczą wszystko inne na rynku. Tyle w tym żenującym temacie…

  • Sir

    Moim zdaniem SS powinien miec troche inna forme aby uniknac takiej dzieciniady. Wystarczyloby wspierac projekty, ktore sa juz czesciowo zrealizowane, a wymagaja pomocy przy monetyzacji.

  • Łukasz

    Miałem okazję równolegle do SS rozmawiać z R.Agnieszczakiem na temat potencjalnej współpracy i po za może trochę marketingową gadką z małą ilością konkretów było całkiem ok. gdyby nie fakt ze miałem wypadek i mam teraz inne rzeczy na głowie pewnie coś by z tego wyszło.

    Do czego zmierzam: ogólnie nie rozumiem o co tu tyle krzyku: jest to prywatna inicjatywa Mr.Fotka i tak powinno to zostać odbierane. Jeśli ktoś jest chętny i zgadza się na warunki to nawet jeśli by w grę wchodził gułag i 0,001% to też należy to uszanować. Widocznie obie strony widzą w tym sens. Sensu nie widział człowiek który wydaje mi się jest przez pomyłkę w tej branży… to czym się zajmuje jego „firma” potrafi mój nastoletni sąsiad w 2 gimnazjum. Panie Wierzbicki, sugeruję zająć się czymś innym…

    Zatem wszyscy wyluzujcie: punkt widzenia od punktu siedzenia.. skoro komuś pasuje i uważa to za dobrą inwestycję (mówie o uczestnikach SS) to nie róbcie z nich debili na siłę !!! Wydaje mi się że wiedzą w co się pchają i im to odpowiada.

  • http://iblog.pl/2010/07/21/drogie-rozwiazanie-antenowego-problemu/ Saint

    Napiszę bez pardonu, że komuś się chyba w d… poprzewracało. Osobiście w studenckich latach pracowałem w „eldorado” za oceanem i warunki były o wiele gorsze w porównaniu do luksusów, które są u Rafała. Mój pracodawca wyznania mojżeszowego zdołał wpakować dwa łóżka piętrowe do przyczepy kempingowej której szerokość nie przekraczała 4 metrów dodam jeszcze, że przyczepa miała mniej więcej 30 lat a instalacja sanitarna nie działała za specjalnie. Całe szczęście praca była na na festynach gdzie łazienki przy kempingach mieściły się w ogromnych wieżach ciśnień. Tak czy owak praca sama w sobie nie była wyczerpująca, ale osobiście musiałem w pojedynkę rozkładać namiot 12 x 12 metrów i wysokości 6 metrów po czym rozstawić cały sprzęt do pracy co nie należało do zadań lekkich. Przyczepa wprawdzie nie było jedynym miejscem mieszkalnym bo gdy okazywało się że wynajęcie mieszkania czy domu nieopodal było tańsze to mieszkało się w takowym, spało się na materacu i trzymało rzeczy w torbach czy walizach. Przez pierwsze dni do tygodnia jeszcze chciało ludziom się jęczeć, że warunki nie są specjalne, ale zawsze coś dało radę zrobić i po paru dniach człowiek nabierał dystansu do tego wszystkiego w końcu z przedszkola dawno wypisali ;). Co do długości pracy to w szczytach pracowało się nawet od 7 rano do 2-3 dnia następnego, a czasami jeśli trzeba było szybko coś złożyć czy rozłożyć to i ponad dobę więc nie wiem skąd te kwiki, że 12 godzin … ja takie rzeczy robiłem przez prawie pół roku. Tak czy owak jeśli się coś chce osiągnąć to trzeba wziąć d… w troki i do roboty bo takiego doświadczenia nikt nikomu nie daje za darmo. Chyba nikt sobie nie wyobrażał, że będą to wakacje w stolicy z darmowym zakwaterowaniem?

    • Tomek

      fajny wpis. mysle, ze idac dalej ta droga mozna napisac posta jako gornik, ktory uskarza sie, ze tym ludziom w biurach to sie w dupach poprzewracalo, bo siedza w klimie przez 8h a on musi zapierniczac pod ziemia. Wszyscy wspolczujemy, ze musiales pracowac u Zyda, jak sam delikatnie wspomniales. Zapewne tez rozpijal okoliczne chlopstwo.

      Wracajac do tematu – nie wiem o co ten krzyk, przeciez:
      - wiadomo, ze Agnieszczak jest jaki jest
      - wiadomo, ze rok temu wiekszosc projektow byla, hm, sredniej jakosci
      - wiadomo jak to jest jak ktos bierze 50% z biznesu za 3 miesiace „szkolenia i rozwoju”. Ktos tutaj napisal, ze oddalby 99% za wiedze. Mysle, ze pare lat pozniej przekonalby sie, ze ten bol tylka to nie odciski od siedzenia i zapierniczania nad kodem tyko cos zupelnie innego…
      - wiadomo, ze ten SS to partyzantka
      - wiadomo, ze fotka stanela w miejscu (google trends) i trzeba szukac innych pomyslow na kase, a najlepiej ja zarobic najmniejszym kosztem, co rozumiem
      i wiedzac to wszystko ktos placze, ze bylo kiepsko.
      To tak, jakbym zostawil rower w Brixton (taka Praga ^3) po 8mej wieczorem i potem plakal, ze ktos go podprowadzil :)

      Ragni, kup sobie juz ta tansza beemke i nie rob kolejnej edycji SS. Za 200k wychodowac pare startupow :) Tylko w PL

    • http://iblog.pl/2010/07/21/drogie-rozwiazanie-antenowego-problemu/ Saint

      Chłopstwa nie rozpijał, ale rozstaliśmy się z powodu pieniędzy, a raczej jego urojeń na temat mniejszej stawki godzinowej jednak i tak ja postawiłem na swoim ponieważ miałem na papierku wszystko i zagroziłem, że zadzwonię do ichniejszej inspekcji pracy oraz wezmę adwokata, który wliczy też moje straty moralne itd. i się szybciutko z wszystkiego wycofał i opłacił wszystko jak kończyłem robotę. Ogólnie nie mam nic do Żydów jako nacji, ale ta konkretna osoba pochodziła jeszcze z tego pokolenia emigracji, które się nie asymilowało z lokalnym społeczeństwem, a wręcz izolowało zatem dla mnie był to ciężki szok kiedy miałem na żywo do czynienia z w pewnym sensie potwierdzeniem stereotypów jakie funkcjonują w niektórych kręgach w Polsce. Natomiast kuzyn mojego ówczesnego pracodawcy był zupełnie innym człowiekiem zarówno jako pracodawca jak i jako człowiek i oczywiście był o te parę lat od niego młodszy.
      Tak czy owak uważam, że moja praca mimo, że w dużej mierze nie była pracą fizyczną, a bardziej umysłową to warunki życia miałem gorsze niż koledzy z SS i jakoś specjalnie nie „płakałem” z tego powodu i potrafiłem sobie z tym poradzić w jakiś sposób.
      Jeśli chodzi o Pragę to stanowczo protestuję bo to już nie jest ta dzielnica, która była kiedyś, a i stała się modnym miejscem do zamieszkania.

    • iks

      To znaczy na czym polegały Twoja prace umysłowe? Wydawanie reszty przez babcię klozetową też można tak nazwać. Większość „prac umysłowych” nie wymaga skupienia, a programowanie – owszem.
      I też racz zauważyć, że nie wszyscy są tytanami, którym w trudnych warunkach w pracy koncepcyjnej nie spada produktywność.

    • http://iblog.pl/2010/07/23/trenuj-madrze-dzieki-smartcoach/ Saint

      Kolego czytanie ze zrozumieniem też wymaga odpowiedniej uwagi, której Ci widać brakuje tak samo jak merytorycznych argumentów. Praca umysłowa to także praca, którą wykonywałem tj. fotografowanie i wykonywanie odpowiedniej obróbki zdjęcia. Kolega widać też nie mieszkał w akademiku studenckim gdzie ilość osób w pokoju to 2-5 i jakoś nikomu specjalnie to nie przeszkadza bo chodzi o to żeby mieć się gdzie przespać i coś zjeść i nic poza tym.

  • http://www.facebook.com/blazej.kazienko Blazej Kazienko

    Ragni daj mi te 200 kawałków a ja będę wiedział co z tym zrobić ;)

    a tak na poważnie:
    mądrzy (trenerzy piłki nożnej) tego świata mówią ze aby znaleźć piłkarza wybitnego przewinąć się musi 100.000 trampkarzy
    Czy Ragni ma czas i pieniądze na znalezieniu tej gwiazdy internetu?

    Jak znajdzie, to Fotka może się okazać „domowym serwisem”, a nowy serwis może go wystrzelić w kosmos. – sądzę że taki jest tok rozumowania

    tak jak Sir zasugerował „Wystarczyloby wspierac projekty, ktore sa juz czesciowo zrealizowane, a wymagaja pomocy przy monetyzacji.”

    a co do samego tematu wpisu:
    wiele rzeczy mnie irytuje, wnerwia, chciałbym aby coś lepiej zostało zrobione, abym byłm lepiej potraktowany ale zdaje sobie sprawę że nie jesteśmy idealni i ostatecznie akceptuje te niedogodności aby tylko osiągnąć cel. Czy jest to kupno samochodu, załatwienie kredytu na mieszkanie czy też zrobienie nowego serwisu.

  • http://www.facebook.com/maciej.jankowski2 Maciej Jankowski

    A ci co nie chcieli oddawać na wejściu 50% udziałów pracują teraz nad morzem http://www.netcamp.net.pl/2010/07/08/finalisci-global-startup-challenge-2010-rozpoczeli-prace/

  • Kamcio

    Jeżeli to była prowokacja to niezły z niego koleś. Mam nadzieję, że jego startup zgnije wraz z innymi super hiper pomysłami. A co do wcześniejszych postów, zgadzam się z opinią, że lepiej samemu realizować po cichu własny pomysł. Ja uderzyłem w bardzo ciężki segment wręcz nasycony a jednak 1000 UU w wakacje to nie problem- jak ktoś ma dobry pomysł i wie jak go realizować.
    Co do wszystkich startupów, mamstartupów mam mieszane uczucia. Z jednej strony wiedza i doświadczenie Agnieszczaka z pewnością się każdemu przyda. Z drugiej strony jak widzę, te formularze – wyślij – gwarantujemy dyskrecje – to śmiać mi się chce. Zresztą już wcześniej się wypowiedziałem w tej kwestii – http://www.autentika.pl/pl/blog/mam-startup

  • K … G …

    Ja należe do grona osób które nie dostały się na StartUp School 2010 chodz miałem cichą nadzieję że zostanę jednym z uczestników. W sumie nie wiedziałem że Rafał Agnieszczak ogranizuje podczas pobytu zakwaterowanie i wyżywienie i wcale na to nie liczyłem, byłem przygotowany finansowo i skłonny wyłożyć pieniądze na trzymiesięczne utrzymanie w Warszawie (dodam że na wakacje do Warszawy miałem się przenieść 2500km od miejsca w którym obecnie mieszkam). Uważam że każda nowa przygoda uczy nas czegoś pozytywnego i z każdej sytuacji można wyciągnąc jakies plusy dlatego nieraz nie warto patrzeć tylko i wyłącznie na finansowe korzyści i komfort. Dla mnie głównym celem było zdobycie doświadczenia, nauczenia się czegoś nowego, wymiany poglądów z ludzmi których zainteresowania są podobne. Moim zdaniem nie można zbyt dużo wymagać od organizatorów bo to co zaoferowali to i tak sporo, wkońcu to nie wyjazd z Orbisu. Chyba nikt nie był zmuszany do mieszkania w tym domu. Jeśli komuś nie odpowiadały warunki to powinnien poprostu pomyśleć o czymś na własną ręke a nie narzekać. Można dużo wymagać, można mieć duże ambicje ale najpierw trzeba coś soba reprezentować i zasłużyć na szacunek innych :)

  • http://mojemusli.pl Łukasz Litwa

    Dziwna ta cała akcja. Najpierw koleś oczernia później przeprasza i pisze, że kibicuje. Wracając do SS, podoba mi się ta inicjatywa tylko brakuje mi tej właśnie końcowej nagrody, tak jak we wspomnianym global startupp chellange. Team pracuje nad projektem aby dostac finansowanie na dalsza dzialalnosc- aby zostac przedsiebiorcami. W SS ekipy dostja wedke nie rybke ale jeszcze jest ta marchewka potrzebna dodatkowao i juz bez kijka:) Ja podobnie do kolegi z wczesniejszych wpisów też zasuwałem na jakiegos wiesniaka z Irlandii…. ale mialem cel i go zrealizowalem: komputer. Teraz pewnie nie do pomyslenia. Do uczestników SS, dzialajcie nad projektem, jak nie wyjdzie to sie nie przejmujcie, dla was wazniejsze jest zebrane doswiadczenie, przypatrujcie sie jak pracuja inne teamy, rozmawiajcie moze po wakacjach spikniecie sie na browarze poza wawa i zrobicie cos innego. Nigdy nie wiadomo, na pewno trzeba korzystac. Jesli te 200 K to prawda to szacun. Spokojnie mozna 200K wdupic w jakis juz sprawdzony starup i miec pewniejsze perpektywy. Fajnie, że ktos organizuje takie praktyki. pzdr

  • Maciek

    Jedyne słuszne miejsce na ulokowanie uczestników SS to
    SOFITEL WARSAW VICTORIA
    http://www.sofitel.com/gb/hotel-3378-sofitel-warsaw-victoria/index.shtml

    Łazienki są trochę małe, i woda w jacuzzi jest czasem za ciepła więc proszę uczestników SS o powolne wchodzenie do jacuzzi.

    Pozdrawiam

  • Ja

    tendencyjny ten artykuł, bardzo stronniczy… warunki i atmosfera zawsze sa wazne, nie oszukujmy sie, ze chodzi o pomysl i ciezka prace i ze tylko nieliczni spia po 5 godzin dziennie (dla niekotrych to luksus)…

  • rut

    Cezary Kramp:Tylko, że ja jeszcze za to płaciłem i było super:)

    Tutaj też płacą za to, tylko nie z góry a po zakończeniu SS. Płacą swoim projektem ;)

    Nawiasem mówiąc podziwiam pana Agnieszczaka za takie doświadczenie w jasnowidzeniu, za taką zdolność osądzenia w chwilę który pomysł jest kul a który do bani.. Toż to nawet ten jasnowidz z Pomorza chyba taki zdolny nie jest. Gdyby więcej takich ragni było 50-60 lat temu, to do dzisiaj nie byłoby netu, bo to przecież był poroniony pomysł ;)