27

Zgrywam winyle na Walkmana. Jak? Czym? Czy warto?

To była prawdziwa podróż do przeszłości. Winyl i Walkman. Taki duet sprawił, że powróciłem do czasów, gdy muzyki trzeba było dotknąć, a telefon wydawał jedynie pikania układające się w średnio rozpoznawalne melodyjki. Oto gramofon Sony PS-HX500 z opcją ripowania winyli do wersji cyfrowej i Walkman NW-A20 obsługujący dźwięk Hi-Res.

Winyle wracają do łask. Przekonujemy się o tym co kwartał, pół roku i co rok od pewnego czasu. Słupki sprzedaży idą w górę, na rynku pojawia się coraz więcej gramofonów – tych lepszych i tych gorszych – a entuzjastów namacalnej muzyki przybywa. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem nastawiony negatywnie do kompaktów, iTunes i iPoda czy streamingu. Te wszystkie rozwiązania mają swój urok i swoje zalety, ale w winylach, gramofornach i całej tej otoczce znajduję się satysfakcjonującego. Coś, co nawet trudno opisać.

Winyl na wynos

Choć pełnego brzmienia winyla nigdy nie zabierzemy ze sobą w drogę, to jednak pewną część, ułamek tego show można spakować do kieszeni. Oczywiście nie musi to być jedynie Walkman – dźwięk Hi-Res obsługują też inne odtwarzacze, a także smartfony. Sama muzyka w wysokiej rozdzielczości nie musi pochodzić z winyla – kupimy ją w sklepach online. Bądźcie jednak gotowi na (wciąż) wąski wybór oraz dość wysokie ceny.

Gramofon Sony PS-HX500

Dla tych, którzy posiadają już w swojej kolekcji kilka winyli i będą raczej kontynuować jej powiększanie, gramofon z opcją zgrywania płyt na komputer oraz odpowiedni mobilny sprzęt grający mogą być bardzo atrakcyjnym wyjściem z sytuacji. Wspominany przeze mnie gramofon Sony PS-HX500 posiada taką funkcję – wystarczy Wam przewód USB i odpowiedni program. Taki został przygotowany przez Sony i nosi nazwę Hi-Res Audio Recorder.

Po umieszczeniu winyla na miejscu i rozpoczęciu odtwarzania możecie uruchomić nagrywanie. Do wyboru macie dwa formaty: DSD (*.dsf) oraz PCM (*.wav). Ten drugi może sięgnąć nawet 24 bitów przy 192 kHz. Przy DSD mówimy maksymalnie o 5,6 MHz. Przygotujcie swoje dyski na sporo danych.

Po zakończeniu strony winyla zgrany materiał można od razu przyciąć i wyeksportować do pojedynczych plików bezpośrednio z aplikacji. Przycinanie konkretnych utworów odbywa się raczej sprawnie, ale dostępne zaledwie dwa widoki (standardowy oraz powiększony) są mało wygodne, jeśli chcemy to zrobić naprawdę precyzyjnie. Wszystkie zgrane dane są przetrzymywane w jednym pliku tymczasowym, którego jednak nie sposób zaimportować ponownie do aplikacji, więc po zamknięciu okna pozostanie wam jedynie skorzystać z innego programu. Przypomnę, że płyta winylowa jest nośnikiem analogowym, co oznacza, że czas tworzenia kopii to dokładnie 1:1 czas trwania albumu.

Do odtwarzania plików Hi-Res na komputerze można wykorzystać wiele aplikacji. Ja sięgnąłem po kombajna Media Go od Sony, ponieważ przypomina mi iTunes (tak, lubię iTunes) – można komfortowo zarządzać plikami, okładkami i wszelkimi istotnymi szczegółami całej kolekcji, interfejs aplikacji jest przystępny, a pliki Hi-Res są odpowiednio oznaczone. foobar2000 czy Hi-Res Audio Player (od Sony) również poradzą sobie z plikami audio w wysokiej rozdzielczości.

Za Media Go przemawiało coś jeszcze – pełna kompatybilność z Walkmanem. Zamiast żmudnego kopiowania pojedynczych plików czy katalogów, Walkman pojawia się jako urządzenie zewnętrzne w aplikacji Media Go, więc od ręki można zgrać na niego zaznaczone utwory lub całe albumy, dyskografie. Zajmuje to dosłownie chwilę i winyl staje się mobilny.

Sony Walkman NW-A20 z Hi-Res

Walkman NW-A20 to model ze średniej półki. Jest urządzeniem o kompaktowych rozmiarach (4,4 cm na 10,9 cm), z raczej niewielkim ekranem (2,2 cala o rozdzielczości 320 x 240) i niezwykle lekkim (66 g). Nie uświadczymy tu żadnego systemu operacyjnego – to autorskie oprogramowanie Sony typowe dla odtwarzaczy muzycznych, po którym przemieszczamy się za pomocą kierunkowych klawiszy oraz kilku dodatkowych przycisków jak Wstecz czy Menu. Oczywiście nie miałem z tym najmniejszego problemu, ale śmiem podejrzewać, że młodsze pokolenie, które od zawsze styka się z interfejsami dotykowymi, napotkałoby delikatne przeszkody.

Odtwarzacz oferuje 16 lub 64 GB pamięci, lecz możemy ją rozbudować o pojemność karty microSD nawet o dodatkowe 128 GB. Współpracuje ze słuchawkami i głośnikami bezprzewodowo za pomocą Bluetooth oraz oferuje wsparcie dla standardu LDAC pozwalającego przesyłać dźwięk w znacznie lepszej jakości. Obsługiwany jest bowiem transfer do 990 kbps, podczas gdy standardowe połączenie oferuje jedynie 328 kbps. Miejscie na uwadze, że niezbędne jest, by słuchawki również obsługiwały ten kodek. Na dodatek, moduł NFC pozwala na szybkie sparowanie Walkmana ze słuchawkami czy głośnikiem.

Jeśli chodzi o muzyczne możliwości odtwarzacza, to lista obsługiwanych plików zawiera oczywiście te wszystkie najpopularniejsze jak: MP3, WAV, WMA, FLAC, ALAC oraz AAC. Sony proponuje nam także kilka ulepszaczy brzmienia, jak DSEE EX wyciągająca jak najwięcej z cyfrowej muzyki, S-Master X oraz Clear Audio+ zajmujące się czyszczeniem dźwięku z zakłóceń, zniekształceń i nierówności. Czy to wszystko w parze z doskonałymi pod względem jakościowym plików faktycznie zapewni odmienione wrażenia podczas słuchania?

Czy warto?

Nie oszukujmy się – najważniejszą rolę odgrywa tutaj posiadany przez nas sprzęt. Do Walkmana w zestawie dołączane są słuchawki dokonałowe, które oferują wysoką jakość dźwięku, choć nie pokażą na co stać sam odtwarzacz i pliki źródłowe. Mimo to, względem plików standardowych (rip z płyty CD, AAC, VBR, 256kbps) różnica była dla mnie wyraźnie słyszalna. Głębia dźwięku i jego rozpiętość zrobiła na mnie wrażenie. Podobnie jak… miękkość brzmienia. W cyfrowej muzyce każdy z dźwięków brzmi niezwykle czysto, sterylnie wręcz, co ma swoje zalety, ale nie każdemu odpowiada. Jestem zwolennikiem tego łagodnego, acz dokładnego brzmienia, które zapewnią taśmy magnetofonowe czy winyle.

Naturalnie zabawa w ten konkretny gramofon oraz ten dokładny odtwarzacz, to dość droga zabawa. Na całość składają się kwoty około 2 tysięcy złotych plus 1 tysiąc, a to absolutne minimum, ponieważ dojdą do tego koszty płyt oraz ewentualnych słuchawek. Oczywiście Sony PS-HX500 nie jest jedynym gramofonem oferujący zgrywanie winyli do plików audio wysokiej rozdzielczości, podobnie jak Sony NW-A20 nie jest jedynym Walkmanem/odtwarzaczem wspierającym pliki Hi-Res, rynek tego typu urządzeń staje się coraz bardziej nasycony i jest w czym wybierać.

  • zakius

    > przypomina iTunes
    > można komfortowo
    aż się uśmiechnąłem
    a do odtwarzania na kompie użyłbym, a jakże, foobara
    wszystko w jednym miejscu

    • Konrad Kozłowski

      Foobar jest jak najbardziej w porządku, dlatego o nim wspomniałem.

    • zakius

      jak patrzę jakie cuda ludzie potrafią z nim zrobić to się za głowę łapię, na pewno bardzo efektowne, jednak chyba zatrącają w tym tą prostotę, którą najbardziej cenię
      co nie znaczy, że nie korzystam z zaawansowanych możliwości, po prostu nie robię u siebie tańczących okładek itp.
      no i obsługuje wszystko, więc nie trzeba sięgać po inny soft (ok, ze spotify ma trochę problemów ciągle, ale jak dostanie linka to odtworzy :p)

  • darex13

    Jakiś nowy wymiar hipsteryzmu, ripowanie winyla, by mieć dźwięk w hi-res. To jak tankować paliwo rakietowe do Fiata uno. W zależności od jakości „placka”, dźwięk z niego można określić w cyfrowej mierze jako coś pomiędzy 160-230 kb/s i tylko ktoś kto nie ma słuchu, może się jarać taką jakością.

    PS. Aha, no tak artykuł sponsorowany, wszystko wyjaśnione. Sonysonysonysonysony

    PPS. „Mimo to, względem plików standardowych (rip z płyty CD, AAC, VBR, 256kbps) różnica była dla mnie wyraźnie słyszalna.”
    Jawne łgarstwo.

    • Konrad Kozłowski

      Najwyraźniej masz marne pojęcie o tym, jaką jakość reprezentuje winyl.
      P.S. Nie jest sponsorowany.
      P.P.S. Jak dobrze, że wiesz lepiej ode mnie.

    • mleczaj wełnianka

      To chyba Ty nie wiesz jaka jakość naprawdę prezentuje winyl a jedynie uwierzyłes że analog jest lepszy bo „nieskończony”

    • darex13

      Najlepszy rip z z winyla jaki spotkałem, przy próbkowaniu 44,1 kHz sięgał maksymalnie 19 kHz. Utwóry mp3, nie wspominając o lepszym wma, sięgają co najmniej 21-22 kHz. Nie bez powodu są strony pokroju 909london.com, które zajmują się wydawaniem staroci w formie cyfrowej, czy też innego rodzaju wydaniach starszych produkcji, lecz z „remastered” w nawiasie.

      „Masz marne pojęcie o tym, jaką jakość prezentuje vinyl”.

      Każdy DJ ze śmiechu w tym momencie oplułby ekran. Mam znajomego z przeszło 20 letnim stażem za konsoletą, co ma kilka tysięcy winyli, a jeśli akurat gra set, również z nowszymi produkcjami, które jak to często bywa nie wyszły na 12”, to od razu poszukuje i czasem mnie prosi o znalezienie cyfrowych wersji tych starszych kawałków, bo jak sam mówi „różnica jest zauważalna”. I to bynajmniej nie na korzyść czarnych płyt. Żaden szanujący się DJ, nie zagra seta poskładanego z vinylowych ripów i cyfrówek, zwłaszcza tych we flacu czy wav. Nie chodzi tu też bynajmniej o tzw. „loud wars”. Jeździsz na festiwale? Więc może widziałeś by ktoś kiedyś do kontrolera miał podpięte CD playery i Technicsy jednocześnie? Więc dalej upieraj się przy swojej „racji” i ciesz z tych kilku groszy, co wpadło do kieszeni, bo „renomy” to nie zwróci.

      Ja rozumiem, że to jest portal o gadżetach i niekoniecznie każdy musi być audiofilem, ale żeby takie pierdoły publikować, to jest karygodne.

    • mleczaj wełnianka

      wystarczy zrobić prosty eksperyment. Wsiąść plik w gęstym formacie. Przekonwertować go do standardowej postaci 44,1.
      Następnie oba pliki zaimportować do programu edycji dźwięku. W jednym z nich odwrócić fazę a następnie odjąć jeden plik od drugiego.
      To co zostanie to informacja o którą jest bogatszy gęsty format.
      Sprytne prawda?
      A następnie można spróbować sobie posłuchać tego co zostało.

      Dla tych którym się nie chce tego robić powiem tak – słychać tylko i wyłącznie ciszę.

      Naprawdę uwierzcie ze inżynierowie, muzycy i fizjologowie co opracowywali specyfikacje CD nie byli idiotami.

    • Konrad Kozłowski

      Wsiąść? Gdzie? Uspokój emocje, nie są potrzebne.

      Nie, nie jest nieskończony, podobnie jak rozdziałka taśmy filmowej. A może mi powiesz, że te stare filmy na BluRay też nie są w takiej jakości jakiej są?

      P.S. Dlaczego akurat Uno? Bo był model Fire? ;)

    • mleczaj wełnianka

      analogie maja to do siebie ze najczęściej są mało precyzyjne. Dźwięk to nie obraz i rozdzielczość dźwięku jest czymś innym niż rozdzielczość obrazu.

      Ale jeśli chcesz to porównywać to w zasadzie można porównać pasmo słyszalne do widma widzialnego.

      Odtwarzanie dzwięku w gęstych formatach które zawierają ultra i infradźwięki ma taki sam sens jak wzbogacanie np. obrazu telewizyjnego o ultrafiolet albo podczerwień.

    • LinekPark

      Co do placków i Uniacza…
      Znajomy twierdzi, że znajomy jego znajomego kolega twierdzi, że u jego znajomego dziewczyny ojca szwagra Uniacz popierdziela na „chrzczonym” i tak fajnie plackami z wydechu wali! Polecają, bardzo tanie i efektowne! =D

  • Bartłomiej

    Znowu artykuł sponsorowany bez oznaczenia w wersji mobilnej. Jeszcze kilka takich i zle sie to dla was skonczy…

    • Konrad Kozłowski

      Materiał nie jest sponsorowany. Takowe odpowiednio oznaczamy.

    • Bartłomiej

      Z tej okazji pojawiło się w artykule 11 razy słowo sony? Z jakiej okazji pisze się artykuł tylko i wyłącznie przedstawiający technologię nawet nie wspominając o żadnej wadzie?

    • Konrad Kozłowski

      Skoro testuje sprzęt Sony, to jakie słowo ma pojawić się w tekście? Lays? Pepsi? Heineken, a może Rębek?

      Czy tym razem zarzucisz mi sponsorowany komentarz przez wyżej wspomniane firmy?

    • Bartłomiej

      Dosc czesto czytam u was wszelkiej masci artykuly. Czy musze sie powolywac na analize strukturalna? Porownujac ten artykul do testow i artykulow pisanych na zlecenie potrafie bez problemu przyporzadkowac go do tej drugiej grupy.
      Wieksza czesc tekstu wyglada na zywcem wyjeta ze strony producenta. Eot.

    • Konrad Kozłowski

      Analiza strukturalna nie ma tu nic do rzeczy – tekst nie jest sponsorowany i powtarzam to po raz ostatni.

  • POTRAFI ZGRYWAĆ DO DSD?!

    gdzie moje komunijne fundusze

    • Konrad Kozłowski

      Potrafi :)

  • mleczaj wełnianka

    Masakra.
    Teraz czas na recenzję kabla zasilającego oraz marmurowych podstawek pod daca.

    • Konrad Kozłowski

      To nie jest taki zły pomysł…

  • Jarek

    Ripować winyl i zgrywać do Walkmana a potem się jarać „wysoką jakością”. Matko ludzie, dajcie żyć…

  • Www

    Pamiętam początek lat 90. Wieża Pioneer z CD i gramofonem u wujka w Niemczech. Zgrywalem wtedy plyty CD i winyle na kasety chrome Basf :) Choc nie mam juz tych kaset to doskonałe pamiętam, że dźwięk zgrany z winyli był cieplejszy, dynamiczniejszy lecz z charakterystycznym trzaskiem. Wolałem jednak właśnie te wersje niż „ripy” z CD – choć wtedy była to totalna nowość. Chyba czas na zakup gramofonu…. :)

  • Darth Artorius

    Obecne winyle są w większości przypadków „ciekawostką” rynkową. Rządzi streaming. Producenci płyty nacinają i tłoczą z plików cyfrowych (w większości). Tak jest taniej a vinylfani i tak kupią. Magia vinylu powstaje , hi hi ..z cyfry ;) .
    Poczytajcie na High Fidelity.

  • Amoże_kawa

    @tenkonrad:disqus , trochę nie na temat zapytam, ale może będziesz wiedział. Czy jest jakieś urządzenie przenośne, które integruje się ze spotify i da się zapisać tam pliki offline? Pomijam Apple Watcha, bo tam faktycznie można zapisać pliki, ale wydawać 1500 zł tylko dla jednej funkcji to trochę słabo (no i czas pracy)… Wcześniej używałem iPoda nano 7gen + słuchawki bluetooth i mogłem uprawiać sport. Teraz zrezygnowałem z kupowania muzyki na rzecz Spotify i stąd moje pytanie czy jakiś odtwarzacz ma możliwość zapisania muzyki offline ze Spotify?

    P.S.
    Ciekawy artykuł. Kiedyś sam myślałem o gramofonie, ale rozsądek zwyciężył. Wiem, że jest różnica w jakości, ale do sportu wystarczy mi jakość Spotify :-)

    • Darth Artorius

      Być może Pioneer XDP-100R. Ale poczytaj o nim.

    • Konrad Kozłowski

      Każdy oparty o platformą obsługującą aplikację Spotify, czyli iOS lub Android. Są do wyboru iPody lub np. odtwarzacze Sony. Niestety, zwykłego przenośnego playera ze Spotify offline nie ma, a szkoda bo powinien powstać. Taki iPod shuffle ale tylko do Spoti :)