Nawet najbogatsi ludzie tego świata chorują. Zdrowie jest bowiem jedną z tych, niewielu rzeczy, których kupić nie można. Steve Jobs kilka lat temu wygrał walkę z nowotworem trzustki. Od tego czasu zdrowie prezesa Apple budzi żywe zainteresowanie akcjonariuszy tej firmy jak również całej branży, która świadoma jest wpływu Jobsa na politykę i działania koncernu.
Zainteresowanie zdrowiem Steve’a powraca co jakiś czas jako temat w mediach. Obserwatorzy branży IT zadają pytania: “Kto mógłby zastąpić go na stanowisku CEO”? Ostatnio dyskusja stała się jeszcze głośniejsza, gdyż podczas konferencji WWDC, na początku czerwca kontrowersje wzbudził widok mocno wychudzonego Jobsa. Sytuacje komplikują dodatkowo akcjonariusze firmy, którzy obawiają się, że zły stan zdrowia szefa Apple może wpłynąć negatywnie na wyniki firmy.

Sam zainteresowany stara się za pośrednictwem firmy lub bezpośrednio w swoich wypowiedziach zaprzeczać nawrotowi choroby, podkreślając przy tym, że jest to sprawa prywatna. Pomijając jednak prawo Steve’a Jobsa do prywatności, zaobserwować możemy ciekawą sytuację. Otóż Steve jest niewątpliwie człowiekiem z wewnętrznym urokiem i charyzmą, który większość swoich dotychczasowych sukcesów zawdzięcza umiejętności mówienia do ludzi zrozumiałym językiem oraz formułowaniu zrozumiałych komunikatów. Wiele osób może się z taką oceną nie zgadzać, ale moim zdaniem jest to jedna z przyczyn sukcesu Steve’a oraz Apple pod jego kierownictwem. Jest to również główna idea w oparciu, o która powstało wiele znanych i cenionych produktów tej firmy.
Prezentacja Macintosha – 1984, Steve Jobs
Biorąc pod uwagę wspomniane powyżej cechy, znalezienie następcy dla Steve’a będzie bardzo trudne o ile możliwe. Jobs przez lata pracy w Apple mógł oczywiście wybrać sobie kilku potencjalnych “dziedziców” i przez ten czas zapoznać ich ze swoim stylem oraz pomysłami. Wspomnianej jednak przeze mnie wcześniej charyzmy nie da się nikogo nauczyć lub zapoznać. Z nią trzeba się urodzić i przez lata kontaktów z innymi ludźmi dopracować.
Nie obawiajmy się jednak przedwcześnie. Steve Jobs jest cały czas w grze i zanim ktokolwiek się zorientuje, “Mac Daddy” zdąży wypuścić jeszcze 3-4 generacje iPhone’a.






Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

W związku z tym, że bardzo lubię tego człowieka, to pozwolę sobie przytoczyc jeden z jego cyctatów: “Design is not just how it looks like and feels like. Design is how it works” – Steve Jobs.
Spekuluje się, że w grę wchodzą tylko trzej panowie: Jonathan Ive (odpowiedzialny za iPoda i iPhona), Scott Forstall (oprogramowanie do iPhona) oraz Tim Cook (szef operacyjny). Co z tego wyjdzie – zobaczymy ;)
Niestety z nowotworem trzustki się raczej nie wygrywa.
Gość jeszcze żyje, ale to nie przeszkadza nam w pochowaniu Go i poszukiwaniach nowego wizjonera.
Charyzmę Jobs może i ma, ale czy trzeba się z tym urodzić? Apple Lisa czy NeXT wcale nie były jakimiś przebojami na rynku… trochę szczęścia też było potrzebne.
Aż wreszcie będzie to urządzenie odpowiadające pod względem możliwości współczesnym mu telefonom?
MSPANC ;)
@Kamil:
No wlasnie skonsultowalem z narzeczona (lekarz) i podobno raka trzustki jako takiego wyleczyc sie calkowicie nie da:-/ Szkoda chlopa, bez niego sposob w jaki uzywamy dzis komputerow/softwaru wygladalby na pewno inaczej (czytaj – gorzej).
@Kamil i Lysy:
Są różne formy nowotworów, Jobs z tego co czytałem w wywidzie miał jakąś łagodną.
Za wikipedią:
“In mid-2004, Jobs announced to his employees that he had been diagnosed with a malignant tumor in his pancreas. The prognosis for pancreatic cancer is usually very grim. Jobs, however, stated that he had a rare, far less aggressive type known as islet cell neuroendocrine tumor.”
[...] świetnie radzi sobie pomimo niesprzyjających ostatnio warunków. Doniesienia o domniemanym złym stanie zdrowia Steve’a Jobsa oraz problemy techniczne po premierze iPhone 3G wydają się nie wpływać na [...]