dron-wyscig
2

Zawrotne prędkości i szalone trasy, czyli wyścigi dronów 2017

Moim zdaniem Drone Racing League to coś o sporym potencjale na jeden z bardziej interesujących sportów. Obserwowanie niezwykle szybkich przelotów wzbogaconych o ostre zakręty i przeszkody znajdujące się w bliskiej odległości, po prostu wciąga. A już na pewno jeśli mam szansę zobaczyć to z pierwszoosobowej perspektywy. Myślę, że najlepiej jeśli zobaczysz o czym mówię.

Nick Horbaczewski jest założycielem DRL. Po raz pierwszy zobaczył wyścigi dronów w 2015 roku w polu za jakimś magazynem.

Prawdopodobnie było tam 15, 20 osób. Piloci sami złożyli swoje drony, niektóre działały, niektóre nie… drony co jakiś czas spadały i się rozbijały – mówi Nick Horbaczewski podczas wywiadu.

Wysokie standardy i wysokie prędkości

We współczesnych zawodach drony osiągają prędkości przekraczające 140 kilometrów na godzinę. Liga wyposaża pilotów w ustandaryzowane urządzenia latające produkcji DRL. W roku 2017 obiecywane są większe tory i coraz wyższe prędkości.

Sezon rozpoczyna się w czerwcu. W dniu 8 lutego 2017 Nick Horbaczewski ogłosił sponsora tytularnego DLR, jest nim Allianz Insurance. Partnerstwo z jedną z największych firm ubezpieczeniowych jest ważne dla rozwoju ligi. Podczas Allianz World Championship, 16 najlepszych pilotów będzie rywalizować podczas 6 wyścigów odbywających się w: różnych lokalizacjach Miami, Nowy Orlean, Atlanta, Boston, półfinał w Monachium oraz finał w Londynie.

Wyścigi dronów są coraz popularniejsze

Z roku na rok rośnie popularność tego typu zawodów, przybywa sponsorów, a poziom trudności staje się coraz bardziej wyśrubowany podczas gdy projekty tras stają się jeszcze bardziej szalone. Tegoroczne mistrzostwa świata będą transmitowane w telewizji przez Sky Sports i ESPN w ponad 75 krajach.

W związku z chęcią zapewnienia wysokich standardów związanych z organizowanymi wyścigami, liga zapewnia swoim zawodnikom drony własnej produkcji. W tym celu nabyła firmę Dronecraft, która zajmuje się projektowaniem dronów wyścigowych wysokiej klasy. Dodatkowo liga sama tworzy projekty tras na których odbywają się zawody.

Dzięki temu, to co można oglądać w telewizji jest wysokiej klasy rozrywką. Kiedyś, podczas amatorskich zawodów, były to krótkie chwile podczas których akurat wszystko działało jak trzeba. Teraz sprawna realizacja całego wydarzenia jest zapewniona przez cały czas. Zawodnicy pilotują maszynami o podobnych osiągach, które się co chwilę nie psują, zaś trasy są profesjonalnie zaprojektowane i stanowią nieustanne wyzwanie nawet dla doświadczonych pilotów.

Problem z budowaniem własnego drona przez każdego z pilotów polega na tym, że dochodzi do sytuacji w której najistotniejsza jest konstrukcja urządzenia, a nie umiejętności pilota. Dzięki temu, że liga zapewnia wszystkim takie same drony, najważniejsze stają się umiejętności zawodnika – wyjaśnia Matthew Evans, jeden z pilotów.

Projekty tegorocznych tras mają być bardzo zróżnicowane. Nick Horbaczewski tłumaczy, że to jego ulubiona część związana z DRL – projektowanie torów wyścigowych. Należy brać pod uwagę możliwości dronów, umiejętności pilotów i to co ma do zaoferowania dana lokalizacja. W przeciwieństwie do np. wyścigów samochodowych, tutaj trasy mogą być projektowane w pełnym 3D – dron poleci we wszystkich możliwych kierunkach.

Mnie się to podoba. Trzymam kciuki za rozwój DRL i mam nadzieję, że takie ciekawe sporty będą coraz popularniejsze. Chodzi mi po głowie jeszcze udziwniony pomysł na uatrakcyjnienie zabaw… Niech kiedyś dodadzą zawodników AI i zrobią zawody o charakterze: ludzie kontra maszyny.

Źródło